Chuusei Academic

Chuusei Academic
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój medyczny

Go down 
AutorWiadomość
Archamelis
Medyk
avatar

Posts : 33
Join date : 02/07/2010
Age : 20

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Pokój medyczny   Nie Lip 04, 2010 7:08 am

Czyli tam odsyłają nauczycielki uczniów, którzy mówią, iż się im kręci w głowie i chcą się zerwać z lekcji. Białe ściany i biała posadzka. Dosłownie wszystko jest białe. Białe są szafki, leżanka, biurko i przy nim krzesło. W szafkach i szufladach są różne rzeczy. Od narzędzi po buteleczki ze specyfikami. Tutaj zazwyczaj przebywają medycy, którzy czekają na wezwanie.

----------------------------------

Biedaczka nie miała co ze sobą zrobić. Przyszła do zacisza medyków. Biel strasznie raziła ją w oczy, gdy tylko otworzyła drzwi. Westchnęła i przeciągnęła się. Na razie nikomu nic się nie dzieje i jest dobrze. Musi dać ogłoszenie, żeby dzieciaki się zgłaszały na medyków. Sama nie da sobie rady. Znaczy... Teraz kiedy nic nie ma do roboty to nie są oni potrzebni, ale zawsze się dla nich coś znajdzie, prawda? "Zaparz mi herbatę! Tylko pamiętaj, zieloną z dwoma kropelkami cytryny! Nie więcej!". No, chyba szybko odejdą. Zajrzała do jednej z szafek. Pigułki, płyny i uschnięte liście. Mruknęła coś pod nosem i trzepnęła szafką. Kucnęła przy tej, która znajdowała się poniżej wcześniej zranionej szafki. Otworzyła ją a tam znajdowały się a to igły, skalpele i inne dziwne rzeczy... Jakby ty miała odbywać operacja. Od razu jej się przypomniał tekst z urwaną ręką. Aż się zaśmiała.
-Co ja mam z tą urwaną ręką?- powiedziała sama do siebie. Znowu trzepnęła drewnianą szafką. Jakby nie miała czego innego robić. Odsunęła krzesło od biurka i na nim siadła, jednocześnie przeglądając przegrody w meblu. Notesy i długopisy. Kiedy lekko przesunęła nogę poczuła jak o coś walnęła. Schyliła się, a nieszczęsną rzeczą okazała się torba medyczna i czerwonym krzyżem. Warto ją mieć... Jak na przykład komuś rękę urwie! (specjalnie XD)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aloise
Uczeń
avatar

Posts : 17
Join date : 02/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Pokój medyczny   Nie Lip 04, 2010 7:44 am

Wracając w stronę akademika chłopiec postanowił zajrzeć i chwilę dokładniej zapoznać się z akademią. Na zewnątrz było parno i duszno, a grube mury wbrew pozorom przynosiły ulgę wraz z przyjemnym chłodem. Chłopaczyna nie był wysoki, więc całość akademii mogła być dla niego podwójnie większa. Łatwo w takim labiryncie klas i korytarzy można się zgubić i niestety pech chciał, iż chłopcu zdarzył się taki mały incydent. Wędrując w poszukiwaniu najpierw schodów, później wyjścia postanowił zapytać się o drogę. Co prawda w dzień wolny od szkoły nie widział tu ani jednej duszy, nie mówiąc już o żywych. Przystanął na chwilę i nagle pełen niechęci westchnął zrezygnowany. No cóż, wejdzie do pierwszego lepszego pomieszczenia - możliwe, że ktoś tam będzie. Jak zwykle zaczął się wachać, potwornie był nieśmiały. Obracając się na pięcie podszedł do najbliższych drzwi i lekko zastukał, później mocniej. Nacisnął za klamkę, drzwi były otwarte. Uchylił je. Tak, był to 'pokój pielęgniarki', potwornie biały, nudny i monotonny. Bynajmniej według niego. W duchu odetchnął z ulgą, gdyż jednak ktoś w owym pokoju się znajdywał. Wymamrotał coś niepewnie.
- Ym, przepraszam... - zaczął niezbyt głośno, jednak na tyle, by kobieta siedząca przy biurko go usłyszała - Jaa, w sumie zabłądziłem, chciałbym wiedzieć jak wyjść...
Uśmiechnął się lekko. Zawsze chciał być wesołym, gdyż wtedy można powiedzieć, że nie odstraszał ludzi. Odchrząknął, potem dodał: - A. Ma pani jakieś tabletki na ból głowy?
Stwierdził, iż rzeczywiście ich potrzebuje. Czasami przedawkowanie w używaniu mocy może mieć przykre konsekfencje. Sami rozumiecie, bodźce zewnętrzne działają. Zerknął na medyka. Kobieta wyglądała na młodą, a jednak miała włosy koloru mleka. Niespotykane. Oczy limonkowe, przynajmniej tak mu się wydawało, jedno z nich zakryte miała skórzaną przepaską. Patrząc na całokształt mógł rzec, że 'pielęgniarka' jest dość wysoka, bodaj wyższa od niego. Wyglądała na mądrą i całkiem poważną już kobietę. Znaczy, były to tylko pozory... oraz 'pierwsze wrażenie'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Archamelis
Medyk
avatar

Posts : 33
Join date : 02/07/2010
Age : 20

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Pokój medyczny   Nie Lip 04, 2010 8:04 am

Gdy tylko usłyszała w ułamku sekundy pukanie, później coraz to głośniejsze a w końcu finał, czyli wejście kolejnej dzisiaj spotkanej persony odruchowo podniosła głowę spod biurka i na jej nieszczęście prosto w jego kant. Wyglądało to bardzo drastycznie. Syknęła, mocno zamykając oczy(oko? ;3). Widać, że był to cholerny odruch strachu. No bo nie wiedziała kto wszedł. Jednak nie potrzebowała wzroku, a jedynie słuchu aby już rozpoznać, iż to był jeden z nowych uczniów. Po kolejnych jego wypowiedziach już otworzyła oczy, ale nadal widać, że czuła ogromny ból.
-W sumie teraz to mi też by coś się przydało... Ale raczej znieczulającego...- powiedziała i lekko się uśmiechnęła, aby pokazać, że w sumie nic jej się nie stało. Każdy chociaż raz w życiu został tak zaatakowany przez mebel. Czy to mały palec, czy to właśnie głowa. Gdy tylko usłyszała kolejne zdanie wypowiedziane przez drobnego ucznia, jedynie leciuteńko uniosła głowę, jakby z ciekawości.
-Zależy gdzie się wybierasz.... A co do głowy to jak bardzo boli?- podniosła swój tyłek z krzesła i podeszła do chłopaka. Jaki on był niziutki. Jego czubek głowy na poziomie jej piersi. Musiała aż się lekko schylić... a może raczej rozluźnić postawę, żeby nie stać maksymalnie prosto. Przyłożyła swoją zimną rękę do jego czoła. Nie było to najprzyjemniejsze doświadczenie, ale każdy wie, że nawet rodzice tak robią. Jej nie potrzebna jest na razie dokładna temperatura. Wystarczy stopień ciepła. Mruknęła coś pod nosem i przeszła do jednej z szuflad. Otworzyła ją i zaczęła dokładnie czegoś w niej szukać. Słychać było szkło i metal. Co ona tam chowała? Różne rzeczy. W niektórych jej bibeloty, a w to znów w innych rzeczy bardzo potrzebne. Jeżeli chodzi o bibeloty, to naprawdę tam było wszystko. Od metalowych spinek po... Kanapki. Tak, kanapki. Świerze, stare... Czasem coś fajnego na nich wyrosło i trzeba było czyścić i dezynfekować całe pomieszczenie. Po chwili zamknęła szufladę otwierając szafkę na górze i zdejmując z niej jakąś buteleczkę. Przeczytała dokładnie etykietkę aby się upewnić.
-Hmh... Poczekasz chwilę?- zapytała się jednocześnie na chwilę wychodzić z pokoju. Nie wiadomo po co poszła. Pewnie po prostu musi uzupełnić zapasy. (nie z/t bo ty fabularnie czekasz :C)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aloise
Uczeń
avatar

Posts : 17
Join date : 02/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Pokój medyczny   Nie Lip 04, 2010 8:42 am

Co do agresywnych na swój sposób mebli to była prawda, do tego całkiem święta. Czy to krzesło, taboret, nie stanowiło różnicy, jak ktoś miał pecha, mógł się nawet zabić o deskę do krojenia. Aloise odwzajemnił uśmiech podnosząc tylko trochę kąciki ust. Można uznać, że cieszył się, iż lekarka na jego oczach nie dostała żadnego porażenia mózgowego. Ogólnie, byłoby to trochę komiczne. Zamyślając się tylko podrapał się nerowo za uchem, w końcu każdy ma jakieś swoje odruchy, czy tam nawyki, czyż nie?
- W sumieee, dość mocno boli. - odparł w odpowiedzi, ignorując już temat o wyjściu z budynku. Nie chciał zaprzątać głowy pielęgniarce, która nie dość, że odczuwała ból, to jeszcze posiadała jakieś własne życie. Stojąc w miejscu zaczął się zastanawiać. Następnie, gdy kobieta przyłożyła swą dłoń do jego czoła wyrwał się z zamyśleń. Czynność ta była w sumie troszkę niekomfortowa, wiadomo, chłopiec nie znał nawet lekarki, lecz wiedział, że tak ma być. Każdy lekarz w ten sposób badał pacjenta, zwykły porządek rzeczy. Podniósł tylko głowę zerkając ukradkiem na medyka. Widząc, iż ona szuka czegoś po szufladzie, odwrócił wzrok zerkając na ścianę, przeraźliwie białą. Nie wiedząc czemu, ten pokój budził w nim grozę, niczym podczas oglądania strasznego filmu. Zacmokał jedynie w powietrze. Kiedy kobieta wyszła z pokoju Aloise się odwrócił. Stwierdził jednak, że ma tu zaczekać, widząc pielęgniarkę, która zabrała ze sobą jakąś małą buteleczkę.

wybacz, że tak mało. nie wiedziałem co napisać. :<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Archamelis
Medyk
avatar

Posts : 33
Join date : 02/07/2010
Age : 20

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Pokój medyczny   Nie Lip 04, 2010 9:10 am

Z daleka za bardzo nie widziała. Ech... Dobrze, że chociaż schody jej nie zaatakowały. Po kilku minutach ponownie drzwi się otworzyły a w nich stanęła Archamelis. Pomiędzy palcami(ja tak przynajmniej umiem 8D) miała cztery, pełne buteleczki tabletek. Jako, że ich główki nie były duże, a wręcz były wąskie to bez problemu je tak przyniosła. Postawiła je na jednej z szafek. Jedna sztuka została w jej ręce i otworzyła ją. Wysypała na drugą, lewą dłoń dwa proszki i podała chłopakowi.
-Prosz...Jeżeli nie przejdzie lub pojawią się inne objawy, przyjdź- powiedziała spokojnie nadal uśmiechnięta. No bo wszystko zaczyna się od niewinnej gorączki i/lub bólu głowy. Nadal nie powiedział jej o tym, dokąd się wybiera.
-Nie żebym ja znała tą szkołę jak własną kieszeń, no i też nie raz się zgubiłam... Znaczy, nadal się gubię... Ale parę miejsc znam- dodała co do sprawy chłopaka. Jej nie przeszkadzało to, że zawraca jej głowę. Ba, wręcz dobrze! Tak to by nie miała co robić. Zamknęła buteleczkę i ponownie otwarła szafkę, wkładając do niej nowe butelki i tą jedną napoczętą. Popatrzyła na tablicę do badania wzroku, która wisiała na przeciwnej ścianie. W ogóle nie widziała jakie poszczególne litery tam są napisane. Tak długo posługiwała się jednym okiem, że umiała odróżnić długości, ale niestety... Do wady wzorku nie da się przyzwyczaić. Na razie, kiedy tutaj jest chłopak nie będzie ich zakładała. Wtedy musiałaby ściągnąć opaskę. A z resztą co tam. Nagle zdjęła coś, co nosiła od zawsze, otwierając drugie oko. Widać, że jest zdrowe, nie ma tam żadnej rany ani nic. Więc teraz Aloise sobie pom
-Nie żebym ja znała tą szkołę jak własną kieszeń, no i też nie raz się zgubiłam... Znaczy, nadal się gubię... Ale parę miejsc znam- dodała co do sprawy chłopaka. Jej nie przeszkadzało to, że zawraca jej głowę. Ba, wręcz dobrze! Tak to by nie miała co robić. Zamknęła buteleczkę i ponownie otwarła szafkę, wkładając do niej nowe butelki i tą jedną napoczętą. Popatrzyła na tablicę do badania wzroku, która wisiała na przeciwnej ścianie. W ogóle nie widziała jakie poszczególne litery tam są napisane. Tak długo posługiwała się jednym okiem, że umiała odróżnić długości, ale niestety... Do wady wzorku nie da się przyzwyczaić. Na razie, kiedy tutaj jest chłopak nie będzie ich zakładała. Wtedy musiałaby ściągnąć opaskę. A z resztą co tam. Nagle zdjęła coś, co nosiła od zawsze, otwierając drugie oko. Widać, że jest zdrowe, nie ma tam żadnej rany ani nic. Więc teraz Aloise sobie pomyśli, że po cholerę to nosi. Podeszła do biurka, jednocześnie położyła skórzaną opaskę i wysunęła drugą, środkową szufladę. Tam znajdowały się jej okulary i jeszcze większa ilość notesów, notatników, małych kalendarzy i długopisów, a nawet piór. Założyła swoje wierne druciaki.
-A właśnie... Archamelis- powiedziała spokojnie, próbując nie okazywać tego, iż się krępuje od tak ukazując to, co tak bardzo ciężko jest jej ukrywać, że po cholerę to nosi. Podeszła do biurka, jednocześnie położyła skórzaną opaskę i wysunęła drugą, środkową szufladę. Tam znajdowały się jej okulary i jeszcze większa ilość notesów, notatników, małych kalendarzy i długopisów, a nawet piór. Założyła swoje wierne druciaki.
-A właśnie... Archamelis- powiedziała spokojnie, próbując nie okazywać tego, iż się krępuje od tak ukazując to, co tak bardzo ciężko jest jej ukrywać. Jednak widać było jej odruchy. Tarcie ud, czy co chwile poruszanie głową, jakby próbowała odgonić niewidzialne i niesforne włosy. Miała milion odruchów na różne emocje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aloise
Uczeń
avatar

Posts : 17
Join date : 02/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Pokój medyczny   Pon Lip 05, 2010 6:49 am

- Ym, dziękuję... - wymamrotał chłopiec z delikatnym uśmiechem na buzi. Wziął tabletki w dłoń i podniósł wzrok. Archamelis? Bądź co bądź było to naprawdę niespotykane imię. Spojrzał na kobietę, która zdjęła swą przepaskę i założyła okulary na nos. Jedno oko miała limonkowe, a drugie... malinowe? Co prawda spotykano takie przypadkie, lecz te kolory dla ludzkich oczu były stosunkowo niezwykłe. Uśmiechnął się ponownie, bardziej ciepło.
- Miło mi. Mam na imię Aloise. - wypowiadając te słowa wyciągnął przed siebie wolną, prawą dłoń. Przygryzł wargę.
Rozmyślając chłopiec uznał, iż Archamel jest wyjątkowo przyjazna. To dobrze. Lekarz jako tako powinien mieć dobre stosunki z pacjentem, czyż nie? Przynajmniej powinien być miły, albo chociaż się starać. No, a Archamelis taka była. Uprzejma, życzliwa, opiekuńcza. Bynajmniej taka się wydawała. Do tego była... ładna. W tym zawodzie dla niektórych to całkiem ważne. No bo, któż by chciał, by zajmowała się nim przerośnięta pani z wąsikim i brodawką wielkości jajka?* Chłopiec potrząsnął głową odganiając swe myśli i śmiejąc się z nich w duchu. Nagle poczuł nieprzyjemne drapanie w palcach. Eh, znowuż to? Uniósł dłoń i lekko pstryknął palcami tworząc płomyczek, który zatańczył na koniuszkach i zniknął. No już lepiej, ale pewnie zaraz coś podpali. Hm, miał nadzieję, że pielęgniarka nie zauważyła tego całego ognia. Odchrząknął i zacmokał ustami w powietrze.
- Chciałem tylko wiedzieć... - zaczął niepewnie - Jak dostać się do wyjścia. Już totalnie zabłądziłem.
Bo taka była prawda. Akademia była naprawdę pokaźna i dla nowych uczniów nie było problemem, by zgubić drogę i po prostu zabłądzić w tych wszystkich korytarzach. A potem jeszcze znaleść swój pokój w akademiku i przyjść na lekcje. Nie lada wyczyn!

* - własne, przykre doświadczenia. :<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Archamelis
Medyk
avatar

Posts : 33
Join date : 02/07/2010
Age : 20

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Pokój medyczny   Pon Lip 05, 2010 7:27 am

Gdy dzieciak wyciągnął prawą dłoń, podała mu swoją. Druciaki już się jej zaczęły zsuwać. Po tym uścisku rąk zobaczyła mały płomyczek tego, co dawało niegdyś ludziom ciepło. Udała, że tego nie widziała. Chyba używanie umiejętności na terenie szkoły i akademików jest zabronione... Albo chociaż powinno. Co do brodawki wielkości jajka... No takiego czegoś nie miała, lecz miała znamię pod okiem. Jednakże podobno dodawało jej charakteru. No i dobrze.
-...No cóż... Wyjścia są różne. Jest wyjście do akademików, do terenów szkoły i do miasta...- zaczęła wymieniać po kolei miejsca, do których można się dostać. A oczywiście z miasta do terenów poza miastem. Ale zapewne kiedyś się nauczy, które wejście dokąd prowadzi. Właśnie, musi sobie zająć pokój. No bo spać tutaj nie będzie, prawda? Chociaż, trzeba przyznać. Było tutaj bardzo przyjemnie ciepło i rześko. Nie jak na dworze, więc miała taki swój mały kącik, w którym można odpocząć od żaru lipcowego słoneczka(omg, jak to "słoneczka" brzmi ;_;).
-Jednak zapewne się przyzwyczaisz jak ja... Kiedyś...- powiedziała i uśmiechnęła się ciepło, tak samo jak przy wcześniejszym uczniu, którego dzisiaj spotkała przy fontannie. Taki matczyny uśmiech. Pełen pozytywnego uczucia, kojący i spokojny. Poprawiła jednym palcem okulary. Kolejne, które jej się zaczęły rozwalać. Wysokie obcasy nie pomagały jej stać... Chciała być elegancko, chociaż i tak... Czy czarne, obcisłe jeansy są eleganckie? Chyba znowu przeżuci się na adidasy. I będzie wyglądać jak uczennica, która została kilka lat w tej szkole. Trudno. Taki miała styl. Byleby było wygodnie i nie ważne czy będzie miała stary, biały... A raczej już szary t-shirt, jakieś równie stare bawełniane spodnie a do tego trampki czy adidasy. Ważne żeby nic ją w tyłek nie kuło i nie drapało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aloise
Uczeń
avatar

Posts : 17
Join date : 02/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Pokój medyczny   Pon Lip 05, 2010 12:08 pm

Chłopaczyna obejrzał się za siebie, nie wiadomo nawet po co, a następnie znów zerknął na Archamel. Rzeczywiście, pod jej okiem gościł mały pieprzyk. Można rzec, iż był... uroczy. Co do tego, że wyjścia są różne - była to bezapelacyjnie prawda. Nie trzeba było nawet rozglądać się po akademii, by stwierdzić, że w tak dużym budynku muszą być przynajmniej trzy różne wyjścia. Hm, racja, w pokoju panowała znacznie przyjemniejsza temperatura, niżeli na zewnątrz. Aloise splótł ręce nad piersią, a następnie podrapał się po brodzie, delikatnie. Uśmiechnął się.
- Pewnie tak - odparł dość wesołym tonem - Chciałbym wyjść w stronę akademików.
Zamyślił się. Nie wiedział czy dla niego wygoda jest ważniejsza od modnego szyku. Co prawda, lubił ubrać się zgodnie z panującym trendem, ale nie zawsze tego przestrzegał. Ogólnie jego styl był dość miastowy, co za tym idzie wygodny. Był ubrany w wąskie spodnie z ciemnego jeansu, prawie czarnego. Kilka to czerwonych, to czarnych rzemyków posłużyło za bransoletki na rękę, by ładnie wyglądało. Na białej workowatej koszulce o dość damskim, lecz bez przesady kroju widniała niebieska czaszka, przedstawiona na bluzce stylem kolażu. Miał też czarne trampki, z czarną gumą i czarnymi sznurówkami. By włosy nie wpadały mu do oczu przypiął do nich kilka spinek. Nie było to bardzo męskie, ale nie przejmował się tym, przynajmniej praktyczne. Tabletki, które uprzednio dała mu Archamelis schował do kieszeni spodni. Zażyje ich w akademiku. Westchnął cicho sam do siebie opuszczając głowę. Następnie jednak podniósł ją, jakby nagle poprawił mu się humor i uśmiechnięty znów spojrzał na pielęgniarkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Archamelis
Medyk
avatar

Posts : 33
Join date : 02/07/2010
Age : 20

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Pokój medyczny   Pon Lip 05, 2010 1:36 pm

Gdy tylko usłyszała, gdzie chciałby się udać, od razu zaczęła przypominać sobie drogę. W końcu ona także musi iść. Z tego co pamiętała oba rodzaje uczniów mają to samo wejście przez dziedziniec.
-Hmh… Z tego z pamiętam wszyscy uczniowie jak i nauczyciele mają to samo wejście przez dziedziniec. Jeżeli uczęszczasz na zajęcia nocne, mogę cię nawet zaprowadzić do samego budynku, także się zbierałam… - powiedziała spokojnym głosem, jednak nie było tutaj nuty obojętności. Można by powiedzieć, że go polubiła. Znowu musiała poprawić okulary. Toż to złośliwy przedmiot martwy. Tak samo jak atakujące meble. Uroczy pieprzyk… Cóż, gdyby to chłopak pozwiedzał zapewne skamieniałaby. Archamelis czasem nie rozumiała po co w ogóle jest moda. To takie legalne narzucanie komuś swojej racji… Do tego po cholerę ona jest, skoro i tak większość osób ma własny styl? Ona za to miała aktualnie wcześniej wspominane proste, czarne, rurkowate jeansy, coś podobnego do golfu… Tylko problem był taki, że to coś ani nie miało zakrytej szyi ani rąk. Obcięty golf… Tak, można to w ten sposób nazwać. Do tego czarne buty na 5 centymetrowych basach, które ją pozbawiały naturalnej umiejętności chodzenia. Ale była wyższa i to o ile! Zastanawiała się nad przefarbowaniem włosów. Zamiast bieli przefarbuje sobie może na… Rude. Będzie fajnie. Biel strasznie się kojarzy osobom pospolitym, które nie wiedzą, że to nie jest siwy ze starości… To jest biel a nie siwizna. Bardzo ją to obrażało, przez co większość osób nie była jej dobrymi znajomymi. Właśnie z takiego powodu. Najlepiej nic nie mówić, lub powiedzieć coś w stylu "O, toż to piękna biel! Nowe włosy? Nie! Wyprane w persilu!". Powoli zaczynała się zbierać.
-Więc? Idziesz?- powiedziała podchodząc do drzwi i je otwierając, jednocześnie nadal utrzymując ciepły uśmiech. Lubiła go, a inni także. Przynajmniej kolejna rzecz, ukrywała to, iż jest demonem. Większości kojarzy się to ze złem absolutnym, ale kto zabronił demonom być dobrymi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aloise
Uczeń
avatar

Posts : 17
Join date : 02/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Pokój medyczny   Wto Lip 06, 2010 6:10 am

To samo wejście przez dziedziniec? No cóż, całkiem sporo to ułatwiało. Tym bardziej jeśli patrzeć na całokształt akademii. Archamelis również zbierała się do budynku uczniów zajęć nocnych? Możliwe, iż była demonem? No cóż, dla Aloisego nie przypominała ani wampira, ani wilkołaka. Sam z siebie nie wiedział czym one się charakteryzują, ale medyczka nie wydawała mu się jednym z nich. Jeżeli była demonem, należała do tej samej rasy co chłopiec. Hm, milutko. Chłopiec czasami farbował włosy. Na dość normalne kolory, chociaż zdarzało się, iż niektóre były dość krzykliwe. Głównie przez źle opisaną farbę. Archamelis nie wyglądała na starą, nawet, mimo koloru swych włosów. W tych czasach dobry fryzjer zrobi z włosami cokolwiek klient sobie zażyczy. Chłopaczyna zaczął się zastanawiać jak kobieta doszła do tego koloru. Myła je w wodzie utlenionej? Nie, wyszłaby jej wtedy jajecznica, bądź jakiś zgniły, lecz jasny odcień, nie biel. Lecz pewnie po prostu zafarbowała je jakimś białym tonerem, zwyczajnie. Odwrócił się na pięcie i zerknął na 'pielęgniarkę'. Zakaszlał, gdyż drapało go w gardle.
- Taak, uczęszczam na zajęcia nocne. - zaczął, po części wyjawiając swój sekret - Hm, no idę, idę.
Odpowiedział na uśmiech kobiety również uśmiechem. Też ciepłym i zarazem delikatnym. Wolnym krokiem podszedł do drzwi i tuż za nowo poznaną medyczką wyszedł na korytarz. Rozejrzał się. Był długi, jednak pusty. Ponownie ukradkiem zerknął na Archamelis, a następnie udał się za nią w stronę, którą Archamel miała mu pokazać.

[z tematu oboje, za konsultacją z Archamelis]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój medyczny   

Powrót do góry Go down
 
Pokój medyczny
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Hamachi and pokemon?
» Pokémon Drawing Tournament Entries
» Digimon: Digital Monsters
» PokeTech Tools
» Pokémon VGC 2010

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Chuusei Academic :: Chuusei Academic :: Korytarze :: Piętro I-
Skocz do: