Chuusei Academic

Chuusei Academic
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 1:55 pm

*Dean po chwili namysłu postanowił że pojedzie do szpitala gdyż może tam kogoś spotka...Nie miał on zbyt wielkiej pewności ale w końcu jest wojna. Zanim wjechał na most postanowił że sprawdzi czy nikogo nie ma...Było cicho więc mógł spokojnie jechać. Gdy podjechał pod szpital, poprawił wcześniej wziętego colta, i wziął z bagażnika swojego impali kilka puszek soli*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 2:11 pm

Toxic

Jako pierwsza, gdyż tu mi najprościej jest napisać. Bo o czym wiele pisać gdy nic do ciebie nie dochodzi i nawet nie wiesz czy przeżyjesz to co się dzieje. Czekasz więc i nie musisz pisać w kolejce następnej.

Raisen i Lilith

Po kilku godzinnym marszu dotarliście do skraju bunkra. udało się wam wyjść i zobaczyć wolną przestrzeń, którą stanowiła niewielka polanka wokół której stało kilku żołnierzy. Prawdopodobnie ruch oporu, gdyż nie byli podobni do komunistów ani też nie można ich było wziąć za siły Japonii. Po prostu mieli z byt nieregularne umundurowanie. Gangami też nie byli, bo nie strzelali. Na dodatek ci z bunkra dość wesoło zareagowali na ich widok. Rozmowa prowadzona była w języku tutejszych, więc zarówno Rai jak i Lilith nie byli wstanie z niej niczego zrozumieć. Wszystko było dość dziwne. Wydarzenia tak szybko miały okazję się dziać a do tego odgłosy walki dochodzące ze strony miasta. Jakaś postać leżąca na noszach nieopodal również była niezwykła przez jej wygląd. Nie tylko można nazwać tą istotę wygłodzoną, lecz na dodatek jej ubranie było niemal całkowicie ubrudzone czymś co jakiś czas temu było błotem.

Dean

Jechałeś sobie pewny bezpieczeństwa gdy nagle za zakrętem ujrzałeś w oddali czołg. Mogłeś się zdenerwować gdyż po raz drugi miałeś okazję być świadkiem tego zdarzenia, lecz nie zapominajmy, że tym razem pamiętając co wydarzyło się poprzednio postanowiłeś działać szybko. Zresztą nie było zbyt wiele do myślenia, niemal odruchowo skręciłeś w prawo w niewielką leśną ścieżkę. Dopiero po chwili twoje racjonalne myślenie wróciło, lecz jak się zdążyłeś domyślić po odgłosach silnika wielkiej maszyny nie pozostawili cię samego sobie. Najlepszą decyzją będzie po prostu przed siebie jechać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 2:18 pm

*Ten jechał przed siebie i nie miał zamiaru oglądać czołgu przez przednią szybę, więc wolał przez lusterka boczne. Jechał on średnią prędkością, zachowywał on spokój, nie chciał żeby coś mu się stało...*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 6:22 pm

Nie słucha ich rozmowy, gdyż i tak by nic nie zrozumiała zamiast tego zaczęła szukać kogoś "znajomego". Przez tłum zauważyła nieopodal osobę leżącą na noszach wydawała się być kobietą, poczuła ze nie może bezczynnie stać, więc ruszyła przepychając się przez tłum, jak dotarła do noszy to uklęknęła przed nimi i zaczęła lekko szamotać osobę.
- Hej! Nic Ci nie jest?!- powiedziała po czym zauważyła, że ta osoba jest strasznie wychudzona i w ciągu chwili posmutniała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 12:28 am

-Radze ją zostawić szamotając tylko pogorszysz jej stan, a obudzi się kiedy będzie pora... jeśli się w ogóle obudzi
Powiedział jak zwykle spokojnym głosem co mogło się zaczynać robić wkurzające, no bo jak normalny człowiek może wytrzymać tyle rzeczy bez reakcji ?... coś tu nie tak
-Sorki mogę na chwilę stąd wyjść by się rozejrzeć ?
Zapytał chodź wiedział że odpowiedź żołnierzy będzie brzmiała ''nie'', cóż ale przecież warto próbować. Rai gdy czekał na odpowiedź wygodnie usiadł pod ścianą i oparł o nią plecy.Był teraz niedaleko nosz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 3:27 am

Miejsce ewakuacji

Lilith twoje zachowanie było zupełnie nie na miejscu, odepchnęło cię dwóch żołnierzy a trzeci wytłumaczył coś o braku szacunku do rannych, lecz jednocześnie dość surowo potraktował żołnierzy, który cię brutalnie odepchnęli. Nie rozumiałaś słów, lecz widziałaś ich niezadowolone miny. Musiałaś więc czekać dalej, lecz oto w oddali słychać było szum śmigłowców. Usłyszeć go mógł każdy, choć co innego przybyło najpierw. O tym jednak później, na razie przejdźmy do Toxic, która to powoli odzyskiwała przytomność. Przeraziłaś się w momencie gdy zostałaś potrząśnięta, gdyż miałaś już jakąś świadomość, lecz oczu otworzyć nie byłaś wstanie. Było to uczucie jakby wrzucali cię do rowu pełnego ciał ze zmarłymi. Dopiero po chwili usłyszałaś nieznane tobie słowa i udało ci się lekko otworzyć oczy, lecz nie na długo, gdyż jasność cię oślepiła. Mówiąc prościej na razie możesz się jakoś poruszać, możesz bełkotać oraz otwierać oczy i przyzwyczajać je do światła. Raisen natomiast został mile zaskoczony, gdyż odpowiedź żołnierza nie tylko nie była negatywną, lecz na dodatek poinformował go, że w okolicy jest tylko las a jedna ścieżka prowadzi do latarni, druga natomiast na drogę ku szpitalowi. Oczywiście zostało ci przypomniane, że jeśli chcesz bezpiecznie opuścić wyspę to musisz zdążyć na helikopter, który było już słychać. Jednocześnie, co uznałeś niesłusznie za żart, zostałeś poinformowany a kryjówkach gdzie są cywile i gdzie miałbyś się udać. Po chwili do miejsca tego wpadł samochód z jakąś istotą.

Dean

Niby osobna a naprawdę razem. Przez cały czas nie było dane ci ujrzeć pojazdu wroga, lecz droga była kręta. Co jakiś czas do twoich uszu docierały odgłosy walących się drzew a ty jechałeś jedyną możliwą drogą. Lecz co się stało, nagle wjechałeś w miejsce gdzie zebranych było kilku ludzi, niektórzy wycelowali w twoim kierunku broń, lecz nie wyglądali jak czerwoni. Byli inaczej umundurowani a na dodatek posiadali inne znaki na swoich ubraniach. Było też kilka osób, które wyglądały na cywili, dwójka ubrana w strój codzienny, reszta w garniturach bądź sukienkach i pełniący zapewne wysoką funkcję. Do tego jeszcze jedna wychudzona istota z zabłoconym ubraniem leżąca na noszach na ziemi. Tak to wyglądała grupa, na którą wpadłeś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 4:33 am

Tox poruszyła lekko nogą i otworzyła lekko oczy. Światło raziło ją bezlitośnie ... Zmarszczyła brwi i jęknęła cicho.
- Gdzie ... Gdzie ja jestem ? -. bełkotała pod nosem. Jej oczy powoli zaczęły się przyzwyczajać do światła. Jednak gdy została potrząśnięta na prawdę się wystraszyła ... Jak na razie nie mogła się ruszać, a z niektórych ran jeszcze leciała krew. Wyglądała dosłownie jak po jakiejś wojnie ... Niektóre skrawki ubrania były poszarpane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 4:43 am

-Jesteśmy w górach, a teraz radze ci się nie ruszać i czekać... niedługo przyleci helikopter
Powiedział tym razem szczęśliwym głosem po czym wstał i powoli zaczął iść w stronę wyjścia.Chłopak stopniowo przyśpieszał aż w końcu zaczął biec, dzięki czemu po chwili był już w lesie i wybierał drogę
-Szpital czy Latarnia... hmm... Szpital
Rai uśmiechnął się , zapalił nowego papieroska i ruszył powoli drogą w stronę szpitala, po drodze rozglądając się w poszukiwaniu ciekawych rzeczy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 6:18 am

*Gdy ten zauważył że już musiał się zatrzymać, i zauważył grupę ludzi więc otworzył szybę i powiedział do ludzi w mundurach.*
-Spokojnie nie jestem wrogiem...jestem uczniem Chuusei Academy...
*Po chwili wyjął ze schowka mała skrzynkę z podrobionymi i nie tylko podrobiony dokumentami, więc szybko wyjął legitymacje uczniowską, przy czym przyszykował ją w razie pokazania jakiś dokumentów. Po chwili przypomniał sobie więc wyjął coś w rodzaju dowodu osobistego, jak i dowód rejestracyjny.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 8:53 am

Raisen

Tupałeś po tych schodach w kierunku tej latarni leśną ścieżką, lecz zostałeś zmuszony do powrotu, gdy po odbiegnięciu zaledwie kilku metrów ujrzałeś nad sobą śmigłowce, te same, które miały was stąd zabrać.... Krótko gdyż jakoś tak weny mi brak ot co. A jeszcze samochód jakiś koło ciebie przejechał.

Polanka Ewakuacyjna wer. 0.999593157941764817451298451246915412746666665252

Samochód okazał się nie być nastawiony wrogo, osoba w nim nawet przyjaźnie się zachowywała a na dodatek okazała się być Japończykiem toteż postanowiono jego również wsadzić do helikopterów, których i tak powinno być nieco więcej. Jeśli zaś chodzi o nastawienie strażników do ciebie to byli dość przyjaźni, lecz nie pozwolili ci tutaj zostać. To znaczy co prawda pozbawili cię samochodu, lecz tylko dlatego by przechować go na czas wojny a ciebie mieli zamiar razem zresztą odesłać. Dlatego też po chwili owy pojazd niemal nie trafił na Raisena. I kolejna maszyny pojawiły się na tej polanie, tym razem z góry. Śmigłowce wylądowały w tym miejscu a z nich wysiedli żołnierze ubrani w typowe stroje, choć ich błękitne hełmy były niezwykle dziwnymi dla kogoś kto nie zna tej jednostki. Jeśli chodzi o symbol oddziałów to był to krzyż grecki. Oddziały te złożone były z polaków i dość radośnie witali się z tutejszymi. Do czasu gdy za drzewami pojawili się jacyś żołnierze. Wtedy do śmigłowców wsiadali już dyplomaci a Toxic znajdowała się w środku. Tłumaczono jej, że znaleziono ją na patrolu w lesie oraz, że mają zamiar zawieść ją w bezpieczne miejsce. Polacy byli zaskoczone a miejscowi otworzyli jako pierwsi ogień do najeźdźców. Rozpoczęła się strzelanina a wy ponownie w deszczu kul musieliście dobiec do śmigłowców. Zasłona dymna od razu niemal została wystrzelona, lecz nim dym się pojawił byliście jak oddalona o 10 metrów tarcza, w którą najlepszy łucznik mierzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 8:59 am

-Cóż... chciałbym ich skopać ale niestety nie mogę
Powiedział niezadowolony do siebie po czym po prostu wniknął w ziemie i tyle go było widać, chodź na prawdę po prostu stał się niematerialny i szedł sobie pod ziemią by nikt go nie zauważył, a gdy już był przy śmigłowcu, wyłonił się za nim i stał się materialny (Ale wyłonił się tak by nikt go nie widział :P)
-Fajna strzelanina
Odparł spokojnym głosem wchodząc do środka helikoptera z papierosem w ustach
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 9:02 am

*Dean grzecznie wyszedł z samochodu i po czym gdy miał iść do śmigłowca usłyszał strzały, więc pochylił się i poszukał jakiegoś karabinu, a jak jakieś znalazł to zaczął strzelać do jednostek wroga.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 9:15 am

Gdy tłumaczyli jej gdzie ją znaleźli itd. Ona tylko kiwała lekko głową ... Po zakończeniu ich zdań, powoli położyła głowę na poduszce i przymknęła oczy. Że też ją musiał taki los spotkać ... Widać, że najwięcej wycierpiała. Jęknęła cicho z bólu, rany piekły niesamowicie a z ust powoli leciała krew. Gdyby tylko mogła nawet sama by rozszarpała tego co ją bił. Tylko teraz zastanawiała się gdzie się podział Sokt. Uniosła wzrok i zaczęła patrzeć w górę. Bo co innego mogła robić ?.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 9:26 am

Sokt przez cały czas był koło ciebie, więc nic dziwnego, iż jego głowa zasłoniła ci widok po jakimś czasie. Oczywiście ukrywał się wciąż i raczej z tyłu stał bo nie wolno zapominać, iż był stworzonkiem strachliwym. Lilith została postrzelona w nogę, lecz udało się jej dotrzeć do miejsca gdzie był helikopter i przy pomocy wsiąść do niego. Większość błękitnych hełmów już wycofało się w tył i rozmawiali w języku, którego nie rozumieliście ich słowa brzmiały tak:
-Olewamy resztę i lecimy?
-Nie, zaczekamy to może nam dadzą jakiś medal czy coś.
-Pośmiertny.
-Zawsze medal...
Itd itd, kłócili się a wy nic nie byliście wstanie zrozumieć. A Dean nawet nie słyszał słów a jego uwaga skupiona była. Starał się znaleźć karabin i udało mu się to, jeden z żołnierzy padł martwy a ten podniósł jego broń i strzelał we wrogów. Co prawda zabił tylko jednego a później musiał się skryć i wymienić magazynek, lecz te były niedaleko niego przy rannym żołnierzu. Słychać było dźwięk czołgu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 9:32 am

*Dean w po przeładowaniu pociągnął za mundur rannego a raczej już nie żywego żołnierza i wziął parę magazynków na zapas, i pistolet i do niego może ze dwa magazynki zapasowe. I wziął to co pozostało czyli granaty, po czym cisnął jednym w większe zgrupowanie wrogich wojsk, i słysząc czołg zaczął powoli iść do helikoptera, będąc przykucnięty.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 9:36 am

-Może odlatujemy ?... czołg jedzie !!!
Krzyknął ze środka helikoptera po czym wygodnie usiadł sobie na chyba dziwnej ławce i zaczął patrzeć w Toxic
-I jak się czujesz ?
Zapytał spokojnym głosem wyciągając z ust papieroska i po chwili miażdżąc go butem, co można było uznać za dziwne bo Rai nigdy nie gasił papierosa przed dokończeniem go lub snem lub posiłkiem, ale teraz jak widać uznał że tak będzie lepiej dla tej dziewczyny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 9:42 am

Tox uśmiechnęła się lekko widząc nad sobą głowę Sotka, stworek znów był niewidzialny więc nikt go na szczęście nie widział .. Był na prawdę strachliwy. Słysząc głos chłopaka, który był raczej do niej zwrócony ... Odwróciła lekko głowę na bok i spojrzała na Raisena.
- Ym ... Lepiej -. odparła cicho i otworzyła nieco szerzej oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 12:50 pm

Jako, że dość długo już zwlekaliśmy a mi się aż tak długiego czasu oczekiwać nie chce to powiem wam co stało się w sposób skrócony. Dean rzucał granatami, butami, szklankami i czym się dało [Choć w rzeczywistości tylko jeden przedmiot we wroga kierunku wyrzucił] ze skutkiem mizernym. Wybuch co prawda zranił jednego żołnierza, lecz większość udało się uciec a i sam granat nie był aż tak celnie rzucony przez konieczność uważania na własną głowę. Po chwili jednak pojawił się czołg, który swym działem wystrzelił w kierunku jednego ze śmigłowców niszcząc go. Wszyscy pozostali walczący żołnierze, bez względu na to jak ważna była ich pozycja rzucili się do ucieczki. Dean, któremu nie pozostało zrobić nic innego również pobiegł do śmigłowców. Tuż przed wpadnięciem do maszyny mogłeś ujrzeć jak jeden z żołnierzy wychodzi i wystrzeliwuje z broni przeciwpancernej w kierunku czołgu, lecz wkrótce po tym wystartowałeś a przez nagłość tego zdarzenia przewróciłeś się. I stojący Rai upadł na Toxic, której stan i tak był kiepski. Na dodatek jeszcze kilku nieprzygotowanych znalazło się na ziemi. Lecz na szczęście maszynie udało się wystartować i bezpiecznie opuścić tą strefę. Po silnym wybuchu można nawet uznać, że czołg został zniszczony, lecz mógł to być kolejny helikopter ewakuacyjny. Teraz scena się przyciemnia i dobiega końca. Ostatni więc post macie by zadać jakiekolwiek pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 1:08 pm

-Sorki... nie przygotowałem się
Powiedział jak zwykle swoim spokojnym i chyba już dobijającym głosem po czym powoli podniósł się i wrócił na swoje miejsce
-Mam nadzieje że teraz też nic się nie stało
Rai uśmiechnął się i zaczął rozglądać po helikopterze, i dopiero wtedy zauważył coś
-Lilith nic ci nie jest ?
Zapytał powoli do niej podchodząc, a gdy już przy niej był po prostu usiadł i oparł się plecami o ścianę helikoptera
-Właśnie... Jestem Raisen
Powiedział dziarskim tonem do wszystkich ludzi na tym śmigłowcu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 1:18 pm

Gdy coś na nią upadło aż się wystraszyła, jednak po chwili zaczęła jarzyć kto to był. Tak to ten chłopak ... Uniosła lekko brwi i zarumieniła się. Jednak ukryła to i spojrzała na niego.
- Nie, nic się nie stało ... -. odparła z lekkim uśmiechem. Który ledwo co się udał ... Zastanawiała się kiedy w końcu zabiorą ją w to bezpieczne miejsce i udzielą jej pomocy. Usłyszała ponownie tego chłopaka, a więc miał na imię Raisen ... Dziewczyna przymknęła oczy i westchnęła cicho. Musiała się przespać, była zbyt zmęczona ... Ten stan już ją dobijał. Tox nie miała żadnych pytań, wiedziała, że udzielą jej potem pomocy. Jedynie odwróciła głowę w stronę ściany helikoptera i zamknęła oczy. Powoli zaczęła jakoś zasypiać, mimo tego bólu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 1:24 pm

*Ten na nikogo nie zwracał uwagi... Po czym tylko gdy dolecieli chciał on się położyć na wyrku i wypić zimne piwko...*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 1:39 pm

Odchrząknęła po czym powiedziała:
- Nie nic mi nie jest... nie widać mojej nogi?!- po czym spróbowała ją wyprostować lecz nic z tego, z bólu chwyciła za nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 2:22 pm

Lilith (Czyli kres wielkiego oczekiwania....)

Dość nietypowo scena druga wyglądać dla ciebie będzie, gdyż noga twoja nie do końca jest sprawna. Tak więc utraciłaś przytomność w momencie gdy starałaś się poruszać swoją kończyną. Niby nic groźnego .... lecz z chwilą, w której się obudziłaś zrozumiałaś, że śmigłowiec spada. Twoja noga była całkowicie sprawna. Na dodatek mimo, że wszyscy zginęli podczas katastrofy ty tylko z kilkoma zadrapaniami, których poczuć nie byłaś wstanie wyszłaś. Okazało się, że maszyna rozbiła się w centrum miasta, lecz nie było to już to samo miasto. Wyglądało jak po apokalipsie. nie tylko wielka liczba kałuż krwi była w tym miejscu lecz i ogniem nie skąpo zostały budynki obdarowane. Wszystko wydawało się płonąć, po za jedną wieżą w samym środku. Miejsce, które jako jedyne wydawało się bezpieczne. Lecz czy światło te nie jest ułudą, która wabi tylko robaczki szukające spokoju w tym nieprzyjemnym świecie? Wokół słychać było jakieś dźwięki, które tylko z jednej drogi nie dobiegały, tak jakby jakieś stwory do owej wieży zagonić cię chciały.

Ps: tak jest to sen ale sen nietypowy, w którym jeśli zginiesz to to samo stanie się z tobą w rzeczywistości.

Raisen

Miałeś koszmarny sen, w którym niemałym twoje ciało było poddawane torturą. Nie ważne jak wytrzymały byłbyś to jedyne czego chciałeś to śmierć, oczywiście był to tylko sen, lecz niezwykle realny. Byłeś cały i zdrowy, lecz sam koszmar nie pozostał bez skutków. Początkowo każdy szmer wydawał ci się straszny, dopiero po kilku minutach udało ci się uspokoić. Broni nie miałeś przy sobie żadnej. Twój pokój był niewielki jak na rozmiary normalnych pomieszczeń, lecz jak na pomieszczenie na statku to był spory. Nie było w nim nic istotnego. Głodny nie byłeś, gdyż zaledwie dwie godziny temu spożyłeś kolację i tylko zmęczenie zadecydowało o wczesnej godzinie twojego snu. Czystości twojej niewiele zarzucić było można. Dlatego tez postanowiłeś przejść się po statku. Tuż przed wyjściem wpadłeś na dziwną istotę nie tylko piękną, lecz na dodatek niezwykłą, gdyż nie można nazwać jej istotą ludzką. Nawet jej ciało wydawało się być jakby niematerialne, lecz broń, którą trzymała można nazwać najprawdziwszą. Był to pięknie zdobiony miecz z białą rękojeścią. Na ostrzu wybity był napis w słowach nieznanego tobie języka brzmiący "In hoc signo vinces" Do tego miecz przyozdobiony był czymś w rodzaju herbu przedstawiającego trzygłowego ptaka, który jedną głowę miał sowy a pozostałe dwie zwierząt bardziej drapieżnych. Istota, którą spotkałeś zniknęła, lecz ty byłeś przynajmniej uzbrojony i to w nie byle co. Po za pięknem ostrze te miało pewną ważną wadę, było niemal doskonale wykonane, tak więc nawet niewprawiony szermierz mógłby się nią posługiwać. Miałeś dwie drogi do wyboru jedna to wyjście na pokład, drugą natomiast do restauracji.

Dean

Żołnierze początkowo chcieli ci odebrać broń, jednak po twoich długich negocjacjach pozwolono ci ją zachować, lecz ty na tym nie poprzestałeś. Ileż to słów zmarnowałeś by pozwolili ci ze sobą trenować. Dostałeś nawet błękitny hełm a dziś po raz pierwszy miałeś okazję brać udział w treningu. (Wiem, że nie musisz chcieć z nimi trenować, jednak nie chce aby każdy miał tak samo, więc nie narzekaj ... ) po kolacji udałeś się na salę treningową gdzie strzelaliście. Było to pomieszczenie ogromne z własną strzelnicą, bardzo bogato wyposażone. Miałeś przy sobie swoją broń, tą samą, którą zabrałeś martwemu. Usnąłeś w środku, lecz nie tylko ty. Wszyscy znajdujący się koło ciebie zostali pogrążeni w stanie uśpienia. Gdy się zbudziliście początkowo wszystko było normalnie, po za tym jednym zdarzeniem, lecz jakieś hałasy dało się usłyszeć w waszym kierunku a światło zgasło. Drzwi otworzyły się a wy widzieliście tylko zarysy jakiś kształtów biegający po ścianach w waszym kierunku. Strzelcy ustawili się za osłonami ze zwykłej rutyny. Lecz nikt nie wiedział co czynić należy. W końcu ktoś naciśnie spust, gdyż koszmar przyśniony niemało was wystraszył.

Toxic

Byłaś już zdrowa, dość szybko udało ci się dojść do siebie. Miałaś na sobie nowe ubranie, oraz co najważniejsze już w pełni sił. Postanowiłaś przejść się na spacer po górnym pokładzie gdzie był basen. Sokt został w twoim pokoju, gdyż nie spodziewałaś się aby ten był potrzebny a jako, iż stworzonko to strachliwe to nie warto było go narażać. Wszystko szło dobrze i pobyt na zmodyfikowanym okręcie rejsowym można nazwać rajskim, do czasu gdy zapadłaś w sen. Nie tylko był to okropny koszmar, którego efekty jeszcze po przebudzeniu można było wyczuć. Było to jeszcze gorsze niż wszystko to co miałaś okazję przeżyć podczas aktu pierwszego, więc te tortury ze snów były nad wyraz bolesnymi. Po przebudzeniu początkowo wydawało ci się, że się przewidziałaś. Znikąd pojawiła się ogromna jednostka pływająca, lecz był to żaglowiec pochodzący z wieków przeszłych a co dziwniejsze na jego szczycie widać było chorągiew piracką. Mogłaś ujrzeć jak po desce zarzuconej na pokład twojego okrętu wychodzi kilka istot, dokładnie dwie. Okręt wydawał się płynąc sam a ty miałaś okazję ujrzeć trzecie stworzenie, które naprzeciwko ciebie na najwyższym maszcie stało. Jakie było twoje zaskoczenie gdy po przyjrzeniu się ujrzałaś nikogo innego jak właśnie siebie, lecz tamta ty jakoś mniej skora do zabaw wyciągnęła pistolet i w twoim kierunku oddała strzał. Jako, iż była to broń jak z wieków siedemnastych to tylko wiele dymu udało się jej zrobić. Istota, którą obserwowałeś zniknęła jednak. Widziałaś tylko jak wchodzi na okręt a później przez konstrukcję miejsca, w którym byłaś zgubiłaś drugą siebie. Nie widziałaś też wszystkich stworów, które z tamtego statku na wasz się przedostały, byłaś jednak pewna, sama nie wiesz skąd, że nieznajoma istota ku tobie zmierza. Było to po prostu przeczucie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 3:18 pm

*Dean był lekko zdziwiony tym co się działo, wszystko było dla niego całkiem dziwne. Ten po chwili wziął instynktownie wycelował i wystrzelił niewielką serię w stronę tego czegoś....*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Sro Lip 07, 2010 3:18 pm

Gdy wygramoliła się z pod gruzów obejrzała siebie i nic szczególnego nie zauważyła, jednak po pewnej chwili zauważyła, że jej noga jest cała.
- A to dziwne... żadnej rany?? Po takiej katastrofie?- mruknęła cicho.
Rozejrzała się dookoła, i zauważyła że wszystko płonie prócz wierzy i drogi do niej. Nagle zaczęło dobiegać dziwne odgłosy.
- Dobra w końcu raz się a w tej wierzy nie może być tak "strasznie".- pobiegła w stronę wierzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   

Powrót do góry Go down
 
Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...
Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Chuusei Academic :: Misje i Eventy :: Misje-
Skocz do: