Chuusei Academic

Chuusei Academic
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 11:38 am

Po tym całym wydarzeniu miała ochotę wybuchnąć furią i złością. Była cała w błocie ... Wypluła jeszcze resztki błota z zębów i odsłoniła grzywkę z oczu.
- Jasna Cholera ... -. niemalże warknęła pod nosem. Gdy ujrzała tych tajemniczych gości w mundurach, lekko uniosła brwi i otworzyła usta. Niepewnie wzięła jednego z nich za rękę i podniosła się. Nie wiedziała co dokładnie zrobić w dodatku, jak usłyszała mówili w obcych językach ... Jej wygląd był śmieszny, wyglądała jak jakiś błotny potwór. Strzepała z rąk błoto i spojrzała kątem oka na niewidzialnego Sotk'a, na szczęście widziała jego rysy. Odwróciła wzrok od niego i spojrzała na tych ludzi. Nie wiedziała co ma powiedzieć, czy się wo gule odezwać ?. Jednak nabrała odwagi.
- Witajcie ... -. odezwała się do nich niepewnie i przymknęła oczy. Po chwili dodała coś cicho pod nosem ... Coś w stylu "Mówicie w moim języku ?".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 1:11 pm

*Gdy ten zobaczył swoją ukochana Impale, był uradowany gdy nie ten czołg i wyrzutnia rakiet...nie poddał on się tak łatwo, nie może bo to samochód od ojca. Pobiegł najszybciej jak mógł i otworzył drzwi od samochodu i wziął pierwszego kolesia z pięści i uderzył go mocno w twarz aż ten stracił przytomność, drugiego wykopał z wozu i bez zamykania drzwi odpalił samochód i zaczął jechać od tego czołgu.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 1:38 pm

Gdy usłyszała huk upadającego ciała podbiegła do Raisena.
-Nic Ci nie jest?- powiedziała lecz gdy zauważyła że stracił przytomność chwyciła za koszule i zaczęła nim trząść, oraz krzyczeć:
- Tylko spróbuj mi tu zasnąć, pożałujesz tego!!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 2:28 pm

Toxic

Twoje ubranie wciąż było pełne błota, lecz dzięki temu żołnierze mieli ułatwione zadanie. Gdy tylko zrozumieli w jakim języku mówi ta istota od razu zmienili swoje nastawienie do niej. Nim ta zdążyła cokolwiek uczynić jej dłonie zostały boleśnie skute za jej plecami. Dodatkowo zakneblowano ją tak aby ani słowa rzec nie mogła. Możliwe, że do jakiegoś obozu ją wyślą czy czegoś takiego, lecz na razie nie można niczego być pewnym, przecież to jest wojna, możliwe, że tylko jako zakładnika chcą ją wymienić, choć po jej wyglądzie trudno spodziewać się aby generała Japonia dała, choć nawet nie ma żadnego przedstawiciela tego komunistycznego ruchu. Brudna z błota Tox w dość brutalny sposób prowadzona była ku drodze, gdzie ujrzeć można było kilka samochodów. Jeden z nich pełen był ludzi i na niego należało wrzucić ucznia Chuusei, jednak niestety nie udało się, choć może i dobrze? Demonek gdzieś zniknął, oczywiście z chęcią broniłby swojego nowego właściciela, był jednak przerażony tymi osobami. żołnierze o wiele groźniej wyglądali niż ludzie w czarnych płaszczach a dodatkowo trzymali niezwykle straszne urządzenia, których przeznaczenie nie było znane Soktowi. Mimo to podążał cały czas za nią, nawet gdy wsadzili go do niewielkiego dwuosobowego wojskowego samochodu, choć oczywiście w miejscu gdzie normalnie znajduje się amunicja. Związali ją jeszcze mocniej, tak iż sznury przeszkadzały nie tylko w ruchach ale i boleśnie cięły skórę. Demonek pojawił się koło niej, jednak nic nie robił, tylko siedział z przerażonymi oczami patrząc się wokół. Na szczęście ludzie nie mogli go dostrzec, lecz mimo wszystko mógł okazać się przydatny, choć na razie gdy trzeba było po prostu zostawił Tox bez pomocy, choć z drugiej strony jakie ta dwójka miała szanse z całą armią? Samochód po chwili ruszył.

Piwnica pod przedszkolem

Coraz gorzej się czuliście i po chwili nawet Lilith opadła z sił, lecz wciąż jeszcze była przytomna. Kaszląc mogła dostrzec światło, które z otwartych drzwi do nich dobiegło. Kilku ludzi bądź jakiś innych istot patrzyło w nich licznymi zielonymi kropkami, które jako jedyne były widoczne. Światło, które przez chwilę się pojawiło szybko zgasło i dopiero po chwili zieleń zniknęła a w jej miejsce pojawiły się latarki. Niejednego, lecz kilku ludzi. Dodatkowo były to istoty uzbrojone. Przerażenie mogłoby ogarnąć tą dwójkę, gdyż Raisen się już zbudził na przedstawienie, lecz ich słowa były łagodne. W kilku językach wypowiedzieli zapewne to samo a w japońskim brzmiało to (po przetłumaczeniu na polski)
-Kim jesteście? Co tutaj robicie?
Dalsze słowa już w zupełnie innym języku i tym razem nieznanym tej dwójce były mówione. Nie do nich one zostały skierowane, lecz do pozostałych, którzy świecąc ruszyli w stronę dwóch wyjść z piwnicy. Było drugie, lecz oczywiście ta dwójka nie miała o nim pojęcia. Na dodatek straciliby czas, bo jak się okazało tamto również było zasypane. na razie pozostali żołnierze stali z bronią ku nim wycelowaną czekając na odpowiedź. Widać było wciąż niewiele a oddychało się trudno.

Dean

Samochód był jednak zbyt daleko aby do niego wskoczy a na dodatek przez cały czas jechał i to z uzbrojonymi osobami. Tak więc szaleńca szarża wprzód zakończyła się dość szybko z chwilą gdy seria z broni maszynowej rozcięła twoją skórę dziurawiąc ciało. Jednak nie umarłeś. Co prawda byłeś ranny, lecz nie na tyle by już teraz zakończyć swój żywot. Padłeś na ziemię z podziurawioną nogą, gdyż tam trafiły kule, lecz żołnierze się tobą nie interesowali już. Poszli dalej a ty utraciłeś przytomność....

"Twoje oczy otworzyły się nie wiadomo po jakim czasie. Nie mogłeś wstać z braku nogi a dodatkowo przed tobą była istota nie byle jakich rozmiarów. Sam smok przybył na twoje spotkanie niszcząc skrzydłami i ogonem okoliczne budynki. Olbrzymie zwierzę do samolotu mogące być przyrównanym ruszyło w twoją stronę."

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 12:48 am

*Gdy Dean po obudzeniu się zobaczył smoka, przeraził się i spojrzał na siebie, i na tą przeklętą nogę zaczął jakimś cudem odpychając się nogą żeby się cofnąć jakieś kilka metrów po czym oparł się o jakiś głaz i krzyknął do smoka.*
-Czego ode mnie chcesz, istoto piekielna...
*Ten cały czas był ostrożny obserwował każdy głaz lecący z każdego rozwalonego budynku.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 2:49 am

Raz próbowała być miła i już od razu ją porwali. Nie ... Dość tej uprzejmości. Tox zaczęła się powoli wiercić i cicho stękać. Sznury wbijały jej się dość mocno w skórę ... A kajdany były za bardzo zaciśnięte. Nie było szansy ucieczki, a nawet Sokt bał się cokolwiek zrobić, choć z drugiej strony mógłby rozwiązać sznury ... Albo przynajmniej je rozluźnić. Jednak to by chyba nic nie dało ... Nawet jakby chciała to nie ma szans stąd uciec. Może by się udało gdyby użyła swojej mocy ? ... Mało prawdopodobne. Zażenowana już tym wszystkim opuściła głowę i przymknęła oczy. Ratunku już dla niej nie było ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 5:30 am

-Ała... ale mnie bania boli
Pomyślał łapiąc się jedną ręką za głowę i prawie na nic nie zwracając uwagi, nawet na to że są wycelowane w niego bronie, jedyne co go interesowało to czy ma tu gdzieś paczkę papierosów
-Witam... jesteśmy z Chuusei Academic i nie pamiętam jak się tu znaleźliśmy
Powiedział powoli po czym po prostu wziął ręce Lilith by go nie trzęsła i sobie usiadł po turecku opierając się plecami o ściane
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 5:53 am

Spojrzała w stronę wrót i obraz zaczął się rozmazywać, powoli zaczęła tracić przytomność.
- Pomóżcie, proszę...- ledwo wypowiedziała słowa i straciła przytomność, padając na ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 7:25 am

Akt II

Raisen i Lilith

Trafiliście do wielkiego tajnego schronu atomowego, który rozciągał się pod miastem. Niewiele o tym miejscu było wam dane zrozumieć, jedyne co mogliście się dowiedzieć dotąd to, że ma pięć wyjść, oraz, że jest tam prawie cały rząd Meiwein wraz ze służbami mundurowymi. Wasza sytuacja była dość dobra, mimo, iż jedzenia za wiele wam nie dawano to mieliście wygodne łóżka oraz możliwość ciepłej kąpieli. Możliwość odcięcia tego miejsca była niewielka, przecież przygotowano je aby przed apokalipsą miało chronić. Nie za wiele ważnych rzeczy się tam działo, gdyż trzymano was z dala od wszystkiego co istotne. Jedynie o kontruderzeniu sił Japońskich i ONZ'u zostało wam przekazane. Miało to miejsce około trzech dni od momentu gdy ledwo żywi zostaliście znalezieni pod przedszkolem. Komuniści w tym czasie opanowali niemal całą wyspę. Dzień ataku był dla was przełomowym, gdyż już o szóstej was z łóżka zbudzono. Wartym podkreślenia jest fakt, iż dotąd mogliście spać nawet cały dzień a nikt na to uwagi nie zwracał. Stało przy was trzech żołnierzy oraz kilka innych osób, które podobnie jak wy były z Japonii. Nikt jednak w waszym wieku, sami politycy, dyplomaci czy biznesmeni, którzy nie zginęli w pierwszych wybuchach. Nikt nie miał za bardzo ochoty z wami rozmawiać po za trójkę osłony. Oni to poinformowali was, że wszyscy maja zostać zabrani w bezpieczne miejsce na terenie górskiego wyjścia. Podobnie jak poprzednio czekał was strasznie długi korytarz, który przejść trzeba było.

Toxic

Sokt przez długi czas był bezużyteczny. Żołnierze zawieźli cię do czegoś co można by nazwać więzieniem, choć uprzednio był to szpital. Dodano kraty w drzwiach aby utrudnić ucieczkę oraz zabezpieczono w podobny sposób okna. Były tam telewizory, jednak nie działał, dodatkowo Tox przeszukano i zabrano jej wszystkie wartościowe rzeczy, więc żadnego zajęcia nie miała. rozwiązano ją dopiero drugiego dnia, gdy to postanowiono ją nakarmić. Jednak posiłek daleki był od normalnego. Nie tyko gorszy od jedzenia szpitalnego, lecz niemal nie do zjedzenia. Teoretycznie miała to być zupa, lecz bardziej przypominała błoto z najróżniejszymi dodatkami, dość nieprzyjemnymi. Tak więc przez trzy dni, które tam Toxic spędziła nieco schudła, oraz nie czuła się najlepiej. Sokt był tam przez cały czas, lecz on o dziwo nie wydawał się być zmęczony, ciągle domagał się pieszczot i nie trudno było dostrzec iż ten jest przerażony. Zareagował dopiero w chwili gdy postanowiono zlikwidować Toxic i innych przebywających tu Japończyków jako dowód, że są zdolni do tego jeśli wyspiarskie imperium nie posłucha ich żądań. Sokt dopiero w chwili gdy zobaczył jak jeden uzbrojony żołnierz bije jego nowego właściciela postanowił działać. Jakże to było dziwne stworzenie, strachliwe, lecz mogące rozszarpać człowieka w kilka sekund. Ciało upadło, lecz nikt tego nie słyszał, zewsząd dochodziły jęki i krzyki torturowanych więźniów. Strażników było wielu, lecz nie tak jak gdyby były to czasy pokoju, walki wciąż trwały a przed kilkoma godzinami rozpoczęła się kontrofensywa ONZ'u.

Dean

Byłeś bliski śmierci przez wykrwawienie. Twoja szarża okazała się być jedną z najgłupszych jakie tylko wykonać można było. Lecz na tej wyspie byli wciąż ludzie, którzy nie życzyli źle tobie podobnym. Gdy ty śniłeś o smoku, który rozszarpywał twoje ciało to oni bandażowali je aby nie dopuścić do śmierci. Następnie zostałeś przeniesiony do jednego z budynków gdzie była baza organizacji medycznej. Dochodziłeś do zdrowia a w międzyczasie odzyskałeś swój samochód. Historia zabawna, gdyż złodzieje zostali ranni, nie przez Komunistów a sami siebie postrzelili w kłótni. Medycy znaleźli ich i ze względu na brak transportu dojechali do miejsca twoim samochodem. Niechętnie, lecz po wytłumaczeniu sytuacji oddali ci go, choć jest on nieco porysowany, w końcu mamy wojnę. Kolejne dni, ostatnie już przed inwazją były ciągłym ukrywaniem się przed czerwonymi, gdyż ci znali twój samochód a ty nie mogłeś pozwolić sobie na walkę z nimi ponowną. Tak więc skorzystałeś z latarni morskiej w lesie ukrywając swój pojazd a z samego budynku czyniąc bazę. Była to latarnia zabytkowa, nie używana w ostatnich trzydziestu latach. Dlatego też byłeś tam bezpieczny aż do momentu gdy ponownie zbudził cię huk. Gdy spojrzałeś przez okna swojego nowego domu ujrzałeś bitwę pomiędzy czerwonymi a flotą Japonii, która najprawdopodobniej postanowiła zrobić coś z tym buntem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 7:38 am

Rai spał sobie dalej spokojnie, nie reagując na potrząsania łóżka, krzyczenie a nawet czasami ciągnięcie, po prostu dalej sobie leżał wygodnie w krainie morfeusza, do czasu gdy jeden z żołnierzy powiedział cicho coś do drugiego, wtedy dopiero chłopak się zbudził
-Eee... Co jest ?
Zapytał powoli podnosząc tułów ,a za nim resztę ciała by usiąść na łóżku
-O... cześć... po co do gór ?
Rai jak zwykle po obudzeniu się zapalił papieroska i włożył go sobie do ust


Ostatnio zmieniony przez Raisen dnia Wto Lip 06, 2010 8:32 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 8:08 am

Dziewczyna padła na ziemię stękając z bólu, jednak na szczęście Sokt ją uratował po raz drugi, była mu bardzo wdzięczna. Powoli się pod niosła i wytarła krew spływającą z jej wargi. Przytuliła stworka i spojrzała na niego. Po chwili odwróciła wzrok i rozejrzała się wszędzie były kraty. A obok leżał ten co ją bił ... Tox zmarszczyła brwi i wstała. Nie czuła się najlepiej to fakt, nawet ją trochę mdliło ... A była już bardzo wychudzona, było jej prawie widać żebra. Jednak resztki sił jeszcze zostały, ucieczka przez drzwi nie uda się, ale było okno. Toxic czym prędzej podeszła do okna i próbowała wyłamać kraty. Nie były one tak mocne, bo po paru minutach wyrwały się i dziewczyna mogła uciec. No i tak zrobiła się wyszła przez okno i zaczęła uciekać tyłami, tak by nie mogli jej zauważyć. Miała nadzieję, że się uda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 8:21 am

Otworzyła oczy gdy poczuła szamotanie, usiadła na łóżku wpatrując się w kołdrę.
- Po co mamy udać się do gór, jest tam coś? I co z resztą osób?- powiedziała po czym poniosła się i stanęła na równe nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 8:40 am

*Gdy ten widział co się dzieje, był lekko zdziwiony, i na początku nie wiedział czy ma komuś pomagać czy nie. Jednak na chwilę obecną obserwował jak oni się nawzajem wybijają Przy czym był lekko zdenerwowany za samochód że tamci idioci go porysowali, ale nie takie rzeczy już naprawiał w aucie.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 9:04 am

Bunkier Atomowy... [Taa bo czego to ja nie wymyślę.]

Żołnierze nie odpowiedzieli na początku, gdyż cała grupa japończyków, która aż tak liczna jak wydawać się mogło nie była, ruszyła przed siebie. Dopiero gdy Raisen i Lilith minęli już wrota bunkra jeden z ochroniarzy postanowił się odezwać.
-Japończycy uznali czerwonych za terrorystów i wspólnie z siłami ONZ'u chcą odbić wyspę. Dlatego też ktoś ma przylecieć i zabrać was w bezpieczne miejsce... - Tutaj można było słyszeć cichy szept oznaczający coś w stylu "Jakby bunkier mający chronić przed bombą atomową był miejscem niebezpiecznym - Wybraliśmy okolice wejścia w górach, gdyż jest ono ukryte i mało znane a na dodatek z dala od frontu. Dotrzemy tam za dwie godziny. Macie jeszcze jakieś pytania?
Oczywiście przez cały czas grupa ludzi szła do przodu, nie zatrzymując się nawet na chwilę.

Toxic

Toxic ciągnęła za kraty, lecz nic to nie dawało. Głosy jakieś można było usłyszeć zza rogu. Dźwięki coraz głośniejsze były co oznacza, iż coś idącego w tym kierunku się zbliża. Ten sam język, którym posługiwali się nieznani Tox ludzie. Sokt oczywiście i tym razem wykazał się pomocą po prostu przełamując kraty. Było to stworzonko tchórzliwe, które nikogo by nie zaatakowało, lecz potrafiące bronić osoby, którą uważa za właściciela i niezwykle silne. Dlatego też udało się mu dokonać tego co bardziej ludzkiej odmianie demona się nie udało. Tutaj jednak dochodzi do pewnego dość dziwnego spostrzeżenia. Czyż czasem nie są zbyt wysoko aby udało im się skakać? No właśnie, stał się to wielki problem a głosy coraz bliżej były. Na dole co prawda były jakieś rośliny, lecz czy na pewno są one bezpieczne? Co prawda nie zakończy się to śmiercią, chyba, że ktoś chce tu na głowę skakać, lecz bez złamań trudno byłoby się obejść.

Dean

Przyglądałeś się strzałom i hukom przez bardzo długi czas, początkowo nie było wiadomo kto wygrywa, lecz później to siły koalicji okazały się być górą. Japońskie samoloty wykazały się największą skutecznością a ty po prostu oglądałeś ten spektakl. Po godzinie jednak należałoby już coś zrobić, co prawda nikt jeszcze nie wygrał, lecz coraz więcej mogłeś dostrzec sił na brzegu. W końcu i na latarnię mogą przyciągnąć jakieś działa a więc nie jest to miejsce do końca bezpieczne. Ta myśl wpadła ci do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 9:16 am

A więc, jednak się udało ... Znów dzięki pomocy Sotka. Gdy weszli na ten murek Tox chwilę się zastanowiła, czy te rośliny są bezpieczne. Mogą być trujące lub coś. Najwyżej Toxic zaryzykuje. Tak więc skoczyła szybko w dół zanim ten którego słyszała tutaj dotrze. Rozejrzała się po okolicy i ruszyła do biegu. Biegła ile jeszcze miała sił by tylko jej nie zauważyli i mogła się stąd w końcu wydostać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 9:24 am

Spojrzała na żołnierza zaciekawiona.
- Tak ja mam jedno pytanie, co z pozostałymi uczniami akademii?- zapytała próbując dotrzymać tępa reszcie ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 9:28 am

Rai szedł sobie powoli nie zatrzymując się, gdy nagle coś mu przyszło do głowy
-Hmmmm... a mogę się tu jeszcze rozejrzeć ?... może znajdę coś godnego uwagi
Zapytał mając nadzieje że żołnierz się zgodzi



//Sry że krótki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 9:54 am

*Ten zszedł na dół po czym spakował się do swojego ukochanego samochodu i wyruszył w kierunku portu, żeby może jakiś statek go zabrał...Kto wie może się uda może nie, Kiedy jacyś ludzie się pytali czemu jedzie na stronę lub ze strony wroga to mówi że jest albo był szpiegiem tam i nic ciekawego się nie dowiedział....*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 10:32 am

Bunkier atomowy...

Żołnierze słuchali was i odpowiadali, lecz niezbyt podobały im się wasze ciągłe pytania, co dało się zauważyć w ich zachowaniu, pomimo starań ukrycia tego faktu. Oczywiście odpowiadali, w końcu w pewnym sensie byliście vipami, których ci mieli eskortować.
-Nie mamy pojęcia o jakich uczniach akademii mówisz. - Tak brzmiały słowa, które były odpowiedzią na Lilith pytanie, natomiast Raisen uzyskał następujące zdanie:
-Nie ma już czasu na rozglądanie się, po za tym to tajny bunkier i nawet nie myśl, że pozwolimy ci po nim po prostu chodzić.
Czas mijał dość szybko, choć krajobraz nie zmieniał się nawet o trochę. Był to bunkier, więc nie trzeba było tutaj dzieł sztuki a mona lisy spotkać tutaj nie tylko nie należy się spodziewać, lecz gdyby coś takiego zaszła można by się zdziwić.

Toxic

Wziuuuuuuuum... tylko te słowa przychodzi mi na myśl, gdy staram się wyobrazić twój kilkusekundowy lot, jednak mimo wszystko było lepiej niż się zdawało, po za faktem, iż rośliny te miały pełno kolców. Cud, że żyjesz, nie masz żadnej kości złamanej. Lecz za to twoje ciało jest podziurawione niczym obrona Rzeczypospolitej u schyłku siedemnastego wieku. Tak więc trochę bólu musisz znieść i o biegu nie ma tu mowy, lecz na szczęście wylądowałaś w lesie, tak więc nie ma mowy o szukaniu cię bo też komu się chce? Uznali, że nie przeżyjesz a ty możesz tylko przed siebie iść jeśli gdzieś iść chcesz...

Dean

Wszystko zaczęło się dość spokojnie a jak się kończy? Udanie się się do portu byłoby najgorszym pomysłem, wybrałeś więc boczną ścieżkę do lasu, gdzie było bezpieczniej, lecz pusto. Ze spokojem jechałeś wśród drzew a z dala dochodziły do ciebie wybuchy. Widziałeś jak latarnia, będąca przez jakiś czas twoim domem wali się trafiona pociskiem ku morzu. Przez długi czas nic nie spostrzegłeś dopiero po jakimś czasie masz do wyboru drogę w prawo, bądź wyjechanie na jakiś ręką człowieka stworzony trakt prowadzący do szpitala. Wybieraj więc...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 11:13 am

-Czyli mamy zostawić tych ludzi z miasta ?
Zapytał spokojnym głosem idąc tym razem trochę szybciej, ale przy okazji by wkurzyć resztę zaczął robić co chwile odgłosy butami przy stąpaniu
-Teraz żałuję że nas znaleźli
Powiedział cicho do Lilith przyśpieszając na chwile krok by ją dogonić
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 11:41 am

Gdy dziewczyna wylądowała w lesie od razu jej ulżyło ... Przynajmniej już teraz nikt nie będzie jej szukać. Jednak podziurawione ciało przez kolce roślin powodowało większy ból. Zagryzła zęby i jęknęła cicho pod nosem.
- Szlag ... -. wydusiła i lekko się skuliła na stojąco. Ból był większy, a ona już była tak osłabiona, że nie miała siły by biec. Uniosła się i rozejrzała. Z zaciśniętą dłonią po chwili rozpoczęła chód ... Szła przed siebie ale powoli. Miała na myśli dotrzeć do miasta lub do portu ... Byle było by bezpiecznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 11:45 am

~ To mi nie wygląda na ratunek, a nawet jeśli to jak nie mogą martwić się o innych...- pomyślała po czym lekko przygryzła wargę.
Gdy usłyszała wypowiedź Raisena szepnęła:
- Ta co spróbujemy im uciec by uratować innych? Ale jak...
~ W tym korytarzu chyba nie ma dostępu do wody, więc odpada użycia jej, zmiana w anioła też, bo jest zamknięta przestrzeń... Hmmm
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 12:13 pm

Podziemny Bunkier

Raisenowi oraz Lilith żołnierze wytłumaczyli, że w mieście nawet jeśli są jacyś ludzie to znalezienie ich wśród całej armii czerwonych graniczyłoby z cudem. Jeśli natomiast są tam jacyś Japończycy to albo pozamykani albo nie żyją, gdyż to przeciwko nim było wymierzone powstanie. Cóż, biedny Raisen nie domyślił się, że generał wcale nie chciał odesłać tych, z którymi on przyjdzie, lecz wziąć ich jako zakładników do rozmów z wyspami. Droga dłużyła się niezwykle, choć za to nie można zaprzeczyć aby było tu nieprzyjemnie. Co prawda chłodnym to miejsce można nazwać, lecz z drugiej strony było ono suche a zarazem znośne dla oczu.

Toxic

Powoli będąc coraz słabszą zmierzałaś w stronę gór, za którymi jak ci się zdawało jest miasto. Co prawda nie był to najlepszy pomysł, jednak trudno było ci myśleć logicznie. Sokt zmierzał za tobą przez cały niemal czas. Szedł na czterech łapach jak to miał w zwyczaju. Był dziwnym zwierzęciem, gdyż pomimo takiego upadku trudno było nazwać go choć trochę uszkodzonym. Nawet kolce zręcznie wyminął skacząc na drzewo a później na ziemię. Był to coś w rodzaju demonicznej małpki, o ile można tak go nazwać, gdyż z małpami po za zwinnością nie ma wiele wspólnego. W końcu zmęczenie oraz rany dały o sobie znać na tyle, że upadłaś na ziemię tracąc powoli przytomność. Nie byłaś już wstanie iść a Sokt próbował ci pomóc, lecz chodzenie na dwóch łapach nie było jego mocną stroną, i mimo, że przeciągnął cię kilka metrów to dał sobie spokój po upadku. Przybrał swoją niewidzialną postać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 12:46 pm

-Pff... ja bym już dawno mógł uciec , ale zostanę tu z tobą
Powiedział spokojnie robiąc za sobą fajną białą smugę dymu
-Ehh... teraz nic nie zdziałamy więc po prostu się ich słuchajmy
Rai uśmiechnął się i zaczął patrzeć sobie w górę, ale niestety zamiast chmur zobaczył tylko metal
-Kiedy dojdziemy ?
Zapytał nie przyśpieszając kroku, woli iść na równo z Lilith w razie czego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Wto Lip 06, 2010 1:11 pm

Gdy ta padła już nie miała siły się podnieść ... Jednak wiedziała jeszcze, że Sokt próbował jej pomóc i ciągnął ją parę metrów i upadł. Tox była mu na prawdę wdzięczna, że stworek się starał i próbował jej pomóc. Z ledwością uniosła jeszcze rękę i pogłaskała go zanim stał się niewidzialny. Po czym jej ręka opadła na ziemię, a ona zemdlała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   

Powrót do góry Go down
 
Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...
Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Chuusei Academic :: Misje i Eventy :: Misje-
Skocz do: