Chuusei Academic

Chuusei Academic
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 4:15 am

*Gdy Dean przedarł się przez ten tłum znalazł, się na jakiejś puszczy, miał chwilę dla siebie. Po chwili Ruszył w kierunku głównej części miasta z powodu poszukiwaniu swojego ukochanego impali. Nie poddawał on się tak łatwo. Chwilo było jak najbardziej ważne znalezienie jego samochodu, a na drugim miejscu zdobycie informacji na temat owego huku. jednak w czasie poszukiwań które odbywały się w drodze do centrum pytał się niektórych ludzi czy coś widzieli.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 4:16 am

Cóż rai szedł sobie spokojnie zostawiając za plecami białą smugę dymku z papierosa,no ale teraz i tak nikomu to nie przeszkadza, bo wolą ratować swoje życia. Chłopak rozkoszował się smakiem gdy nagle zauważył że ktoś wychodzi ze ścieków, i do tego była to podarta i posiniaczona dziewczyna, pewnie ładna, ale przez ten smród i inne rzeczy jakoś jej wygląd się zmienił
-Hmm... Taaa...
Powiedział powoli dalej trzymając broń prawą ręką i tym razem patrząc na Lilith, czy ona też jest uczniem akademii ? Cóż jeśli tak to dużo już przeżyła w tym mieście
-A tak właściwie czemu tu jesteś i wyszłaś z ścieków ?
Powiedział spokojnie z trudem powstrzymując chęć padnięcia na kolana i całowania ręki dziewczyny, a przy okazji proszenia by poszła z nim do jakiejś restauracji... ehh... ale niestety to nie czas i miejsce na takie coś
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 4:22 am

Dean

Przez wszelkie trudności oraz ludzi, którzy szli nie chcąc nawet zatrzymać się i porozmawiać dopiero koło południa stanąłeś u bram miasta. Dotąd nie udało ci się porozmawiać z nikim, choć nic dziwnego. Ludzie byli przerażeni i uciekali, dodatkowo nie mogli się zatrzymać przez kolejnych idących z tyłu. lecz o dziwo zauważyłeś kogoś kto nie wydawał się być przerażony. Kilka takich osób nawet powolnym krokiem szło jedną z ulic. Ubrania ich nie wykazywały się niczym wyjątkowy, zwykły strój noszony w tych stronach na co dzień. Liczba ich była taka sama jak ilość pasów na fladze Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Osoby te nie wyróżniały się niczym niezwykłym, zwykłe persony, które zapewne są mieszkańcami. Broń ? Jeden z nich w dłoni dzierżył pistolet maszynowy, pozostali na nieuzbrojonych wyglądali. Krótko może, lecz i poganiany jestem dlatego taki a nie inny post wyszedł.


Railith

Piszcie dalej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 4:30 am

- Ufff ulżyło mi ja też jestem uczniem, tejże akademii, więc tak jak usłyszałam wybuch to najpierw pomyślałam, że to fajerwerki, i poszłam zjeść śniadanie, gdy skończyłam udałam się do łazienki. Nastał głośny wybuch i postanowiłam uciekać, niestety drzwi były zamknięte przez jakiś idiotów, pobiegłam do najbliższego pokoju, paroma szarpnięciami otwarłam okno i wyskoczyłam przez nie, tak trafiając do kanałów.- powiedziała na koniec wzięła głęboki wdech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 4:48 am

Rai prawie nie słuchał tej długiej odpowiedzi Lilith... cóż niepotrzebnie się wysilała, bo chłopak był zajęty robieniem znów O z dymu lub patrzeniem w niebo i rozmyślaniem nad sobą.
-Płatki ?... cóż sądząc po ubraniu dużo przeszłaś w tych kanałach. Jeśli chcesz odpocząć to możesz iść do hotelu na końcu tej ulicy - Powiedział wskazując na miejsce gdzie jest pełno gruzu - No dawnej ulicy, tam jest hotel w którym przyjmują ludzi i wysyłają gdzieś... no chyba że wolisz iść ze mną i poszukać ocalałych
Rai uśmiechnął się gdy nagle znów poczuł uderzenie w plecy spowodowane bronią, ehh... że też musiał ją brać
-A tak właściwie jak się nazywasz ?
Zapytał biorąc kolejnego papierosa do ust, bo jak widać ten się skończył
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 4:57 am

Raisen & Lilith sp z.o.o.

Kontynuujcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 5:00 am

- Ahhh no tak... Jestem Lilith- powiedziała i rozejrzała się dookoła.
- Dołączę do ciebie by pomóc szukać ocalałych, a tak w ogóle to co zrobimy jak wszystkich znajdziemy?- powiedziała patrząc w oczy Raisena.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 5:14 am

-Pfff... wszystkich nie da rady... Ale jak znajdziemy chociaż 5 to idziemy ich odprowadzić do tego hotelu o którym wspomniałem
Powiedział spokojnie nie zwracając uwagi na to że Lilith patrzy w jego oczy, cóż jak chce to niech się w nie gapi, i tak pewnie nic nie zobaczy
-Raisen... Hmm... to w którą stronę idziemy ? Według mnie jakbym się chował przed ludźmi to ukryłbym się w lesie, gdzie cisza i spokój góruje i ...
I tak oto Rai odpłynął na kilku sekundową wycieczkę do raju w lesie, ale oczywiście po chwili się ocknął
-Sorki... A w którą strony ty byś poszła ? Oczywiście oprócz portu bo zniszczony
Powiedział po czym puścił w końcu swoją broń




//Fajnie się czyta Tyku ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 5:34 am

- Ja też bym się ukryła w lesie... więc postanowione ruszamy do lasu?
Zaczęła powoli iść w stronę lasu.
- Tak właściwie to jak się nazywasz?- zapytała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 5:43 am

-Ehhh... i teraz muszę ją chronić
Pomyślał powoli idąc do przodu, i nie zwracając uwagi że Lilith mu prawie znikła z oczu,no ale w końcu chłopak po jakiejś minucie w końcu doszedł do wniosku że sama nie da rady więc ją dogonił
-Jak już mówiłem jestem Raisen
Powiedział idąc w równym tempie w stronę zalesionego raju, w którym raczej będą ludzie
-Hmm... tobie raczej bardziej się to przyda
Rai szybko ściągnął z pleców AK47 po czym podał dziewczynie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 5:52 am

Koalicja antyhitlerowska Railith

Dwójka niczego nieświadomych uczniów zmierzała w stronę lasu, jednak czy aby na pewno było to wyjście dobre? Początkowo wszystko szło gładko, do chwili gdy nagle jakaś postać pojawiła się za rogiem. Uniesiona w górę broń ku dwójce zwrócona gotowa do wystrzału była. jednak nim to się stało postać ta padła martwa. Gdzie oni byli? Koło placu zabaw, najbliższą kryjówką mogło być przedszkole nieopodal. A przynajmniej jest to jedyny budynek, przy którym nie pojawili się jacyś żołnierze. Po jednej stronie czerwoni wraz z ckm do samochodu przyczepionym. Po drugiej zaś poukrywani w budynkach gangsterzy, ubrani w strój codzienny, lecz broń niezwykle niebezpieczną i dodatkowo zabezpieczeni kamizelkami. Hełmy ich głów nie zdobiły, lecz i takiej wojny się nie spodziewali. Pociski cięły powietrze tak gęsto, że wydawało się nie być miejsca w tym niewidzialnym materiale, które nie nosiłoby śladów po kulach. Na środku tego wszystko stali Raisen oraz Lilith, którzy mało czasu mieli na reakcję, lecz coś zrobić musieli bo zbyt wiele się wokół działo. Mogli uciekać skąd wrócili bądź do kanałów zejść .Innym wyjściem było przedszkole. Zostanie tutaj byłoby szaleństwem i mając AK z jednym magazynkiem nie dawało nawet złudzeń sukcesu. Lecz to od was decyzja zależy, nie ode mnie, jeśli chcecie strzelać zabraniać nie będę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 6:02 am

*Ten gdy spostrzegł dwójkę osób idących w innym kierunku chwilowo nie chciał za nimi iść lecz zapamiętał kierunek w którym szli. Dean po chwili namysłu postanowił że pójdzie kawałek dalej, i może jeszcze kogoś zobaczy, albo znajdzie jakiegoś spożywczaka, w którym dostanie sól. No i może jakieś piwo przy okazji.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 6:05 am

-Ehh... chodź, stojąc to zginiemy
Powiedział szybko po czym złapał Lilith za rękę i zaczął za sobą ciągnąć w stronę dziwnie wyglądającego budynku,chyba przedszkola
-Mam nadzieje że wiesz jak używać AK47
Odparł dobiegając do drzwi, które na jego szczęście były oczywiście zamknięte, więc oczywiście Rai musiał pokazać że jest bohaterem więc rzucił słowa takie jak ''Odsuń się'' i kopnął w drzwi tak że po prostu leciały całe do środka
-Ciekawe czy mają tu broń
Powiedział cicho po czym wbiegł do budynku i ukrył się w jednej z sal
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 6:12 am

Zanim się obejrzała już leżała na ziemi ... Na chwilę straciła przytomność. Gdy się obudziła czuła na sobie tą łapkę tego stworka, a zaraz obok rozszarpane ciało tego co ją trzymał i chyba uderzył. Tox spojrzała na zwierzaczka i powoli się podniosła. Otrzepała się z piasku jak to było możliwe, cóż nie była za bardzo czysta. Położyła rękę na głowie demonka i pogłaskała go.
- Dziękuję Ci za pomoc ... -. powiedziała do niego cichym głosem i wstała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 6:17 am

Będąc ciągniętą zaczęła się zastanawiać czy dobrze uczyniła dołączając do Raisena. Przecież ten budynek może być pełny gangsterów czy terrorystów.
- Nie za bardzo potrafię się posługiwać bronią palną, specjalizuję się w łucznictwie..- powiedziała i wepchnęła broń w ręce Raisena.
Gdy Raisen wybił drzwi pobiegła za Raisenem, lecz nie do tej samej sali lecz trochę dalej, usiadła w jednym z kątów gdzie panował mrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 6:25 am

Dean

Ludzie ci przeszli dalej nie pozostawiając za sobą zbyt wielu śladów, lecz skoro nie chciałeś iść za nimi to i nie jest to istotne. Zmierzałeś dalej ku centrum, gdzie sklepów było więcej. Lecz ludności w tym mieście zbyt niewielu dostrzec było można. Jeśli nawet ktoś został w ukryciu czekał. Sklepów w ilości znaczącej mijał Dean, lecz co najważniejsze to były one zamknięte. Można tutaj myśleć o włamaniu się, lecz nie należy zapominać, że nie wiadomo czy policja nie zjawi się nagle, bądź czy nie należy od do kogoś z bronią, kto rzuci się bez powodu na podróżnika. Wyboru dokonać można wiele. Kraść da się. Lecz czy to opłacalne ? To pytanie pozostawia się tylko sumieniu tegoż człowieka. Nie ważne co czyni to i tak w pewnym momencie do jego uszu dobiegają strzały. Odgłos, który niemal całe puste miasto słyszeć może. Na razie jednak nie ma wrogów blisko niego a około pięćset metrów dzieli strzelaninę od Deana. Ten może więc spokojnie siedzieć w sklepie, jeśli postanowił się włamać lub kontynuować marsz, jeśli jego decyzją było nie łamanie prawa. Opis dokładniejszy będzie gdy tylko dowiem się cóż czynisz.

Toxic

Demonek odskoczył do tyłu tuż po tym jak Tox postanowiła wstać, mimo wszystko był on nieco strachliwą istotą, przecież znalazł się w nieznanym mu świecie. Stał na dwóch łapach, górne mając podwinięte tak aby zajmowały mniej miejsca. Można było dostrzec iż jego ciało pokrywają łuski, było więc one przyjemne w dotyku, lecz nie tak jak gdyby futerko ozdabiało jego skórę. Z jego ust wyszedł dźwięk niezrozumiały dla Toxic. Ta mimo to pogłaskała stworzenie po głowie na co te zareagowało nieukrywaną radością przez zamknięcie oczu i ocieranie swojej głowy o rękę zademonstrowaną.Gdy usłyszał słowa, które zresztą ne były dla niego jasne z radością odpowiedział w typowy dla siebie sposób.
-Tsii Tsii
Tak już te demony mówią podobnie jak koty miauczą a psy hauczą co w ludzkim języku oznacza szczekają.

Przedszkolaki

Sala gdzie się znaleźliście była typowym przedsionkiem przedszkola. Na ścianie wisiały jakieś malowidła przedstawiające nieznane wam bajki. Ziemia zielona natomiast ściany niebieskie. Do tego niskie ławki poustawiane w tym miejscu a nieco dalej szafki na ubrania. Wszystko to było zbyt małe na wsze rozmiary, lecz usiąść zawsze można. Oświetlenie nie było kompletne, gdyż z trzech źródeł jedno uległo zniszczeniu spadając na ziemię i szkłem zasypując sporą część tego miejsca. Raisen przypadkiem wbił sobie kawałek szkła w dłoń, lecz nic to groźnego nie było po za krwią, która się tutaj wydzieliła. Jeśli chodzi o to co jest dalej to po jednej stronie widnieje kuchnia wraz z wejściem do piwnicy gdzie kryjówka jest jedna z lepszych. Do tego schody w górę i w dół oraz drzwi do korytarza ku salom prowadzącego. Nic niezwykłego, przedszkole jak każde inne. Plac zabaw był własnością tego miejsca. Żadnych odgłosów tylko cisza, lecz za oknem strzelanina wciąż trwała więc spokoju nie było. miejsce to mimo, iż kolorowe i radosne było w tym wypadku ponure przez kurz, który pokrył je w całości a na dodatek ze względu na ślady po kulach, które uczynili żołnierze Głowy trzymać trzeba nisko, gdyż przez każde okno zawsze wlecieć może zabłąkana kula. Kilka z szyb już leżało w kawałkach na ziemi. Nie jest więc to miejsce do końca bezpieczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 6:33 am

*Dean po chwili przypomniał sobie jak przed różnymi polowaniami opróżniał rzeczy z potrzebnych mu do walki z demonami czy żywnością, więc po chwili ruszył dalej swoim marszem obserwując okolice i po chwili powiedział do siebie trochę cichszym głosem.*
-Może to kolejny omen...
*Omen, omen no i omen....właśnie omen jest oznaką pojawienia się bardo silnego demona prosto z piekła na ziemie. Więc nadal nie przerywał oglądania się.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 6:39 am

Toxic była zdumiona jego reakcją ... Widząc jego radość aż się lekko uśmiechnęła. Faktycznie mały był na swój sposób na prawdę słodki. Te jego łapki były jeszcze słodsze, jednak nie wiedziała czym on tak na prawdę jest ... Czy to małpka, jakaś koala czy cóś. Czy po prostu taki stworek ... Ale widząc jego łuski na prawdę nie można było tego określić. Gdy tylko usłyszała jego odpowiedź uniosła lekko brwi, ale się uśmiechnęła do niego. Miał swój specyficzny język, tak. Dobrze ... Ale teraz nie o tym mowa. Co teraz robić ? Nie wiedziała kompletnie, rozejrzała się dookoła i podrapała w głowę. Czy dalej tutaj być, czy może gdzieś uciec ? Nie miała pojęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 6:40 am

Wykorzystała chwilę gdy strzały umilkły i wbiegła do kuchni, rozejrzała się, na podłodze było dużo potłuczonego szkła, co jednak nie przeszkodziło w zauważeniu klapy która prowadziła do piwnicy. Podniosła klapę i jej oczom ukazała się drabinka prowadząca w dół.
~ Ta chyba prowadzi na sam dół i nie kończy się w połowie...
- Raisen tu jest zejście do piwnicy... chodź szybko.- powiedziała po czym zaczęła schodzić w dół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 6:47 am

-Co ?... A tak
Rai szybko wstał, kopnął drzwi na swoje miejsce, ale niestety te rozwaliły ścianę i wyleciały z domu, no cóż szkoda, przynajmniej zginęły w dobrej sprawie.A pomijając śmierć szlachetnego drewna chłopak szybko podbiegł do drabiny
-Jesteś pewna że to dobry pomysł ?
Zapytał i zasunął klapę po czym ruszył w dół po szczeblach
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 10:19 am

Piwnica pod przedszkolem

Raisen oraz Lilith mieli więcej szczęścia niż ktokolwiek inny. Przynajmniej w tym wypadku. Strzelanina wciąż trwała a gdy już końca dobiegła nikt nie pamiętał o dwójce cywili, którzy przypadkiem trafili pomiędzy dwójkę nieznajomych. Zejście do piwnicy nie było pomysłem doskonałym, lecz bardzo dobrym mając na uwadze, że nie wiadomo czy komuniści bądź gangsterzy nie zechcieliby przeszukać przedszkola, bądź uczynić z niego bazę. Oczywiście najgorszy ze scenariuszy zakłada zrównanie tego budynku z ziemią. Po zamknięciu klapy prowadzącej do piwnicy zrobiło się tam zupełnie ciemnie. Podobnie jak wcześniej w kanałach tak i tutaj nie można było dostrzec nawet wyciągniętej przed swoją twarz dłoni. Jednak pomieszczenie to było dość spore i czuć było jego wielkość, choć nie można było ujrzeć nic. Dzień był już w pełni a nawet trochę za okresem gdy sam środek tego czasu można wyznaczyć. Strzały nie cichły a nawet jeszcze głośniej wydawały się rozbrzmiewać aż do czasu gdy wybuch spowodował nie tylko przerażający huk, lecz i zatrząsł dachem piwnicy sypiąc z niego niewielkie odłamki kamienne. Nie było już odwrotu, byli zamknięci w tej piwnicy poobijani dodatkowo przez niewielkie kamyczki. Lecz nie były to rany groźne. Podsumujmy więc. Macie powód do strachu, gdyż nie tylko siedzicie w piwnicy, z której to może nie być innego wyjścia, lecz na dodatek brak wam jedzenia, wody oraz nie ma światła więc nie możecie nawet opatrzyć swoich ran, które są większe jedynie w przypadku Lilith. W tym samym czasie nad ich głowami sunął powoli czołg, którego ruch gąsienic słychać było wyraźnie. Komuniści sprowadzili posiłki zirytowani oporem na jaki natrafili. Japoński rząd otrzymał już żądania a więc Alea iacta est ^^

Toxic

Krótko gdyż opis lasu już dostałaś. Jesteś cała mokra, choć nie przez post a wilgoć jaskini w ten stan cię wprowadziły. Zwierzątko co jakiś czas powtarzało swoje "Tsi" choć nie miał na myśli liczby trzy. Był to jego język jak już mówiłem. nie wiedział on nic o świecie, więc pomocnikiem być nie może, jednak utrudniać życie mu łatwo, gdyż hałasuje nieco a odczepić się nie ma zamiaru. Jednak kto zostawił[b]y takie stworzonko samotne? Jeśli chodzi o wyjścia to można było się wrócić i znaną ścieżką w okolice hotelu się dostać. inna możliwość przedstawiała udanie się do głównej drogi. Teraz przypomniałaś sobie jak przewodnik o niej mówił. Jednocześnie twoja skąpa wiedza geograficzna o Meiwein pozwalała stwierdzić, że jeśli pójdziesz w pewnym kierunku to na pewno po najprostszej drodze do miasta dotrzesz. Są też dzikie lasy tej wyspy w kierunku odwrotnym.

Dean

Zbytnio myślałeś o demonach, jednak pomysł z udaniem się dalej nie był wcale głupi, choć niezbyt wiele poczyniłeś w kierunku jakiejkolwiek strzelaniny tylko po prostu zmierzałeś przed siebie. Mijane budynki były ponure, lecz nie można rzecz aby stanowiły powojenne zniszczenia. Ich stan był dobry i tylko gruba warstwa kurzu świadczyła o tym gdzie on właściwie jest. A był na polu bitwy, w mieście, które nie tylko rubieżami można nazwać, lecz i nie można twierdzić, że nigdy się tu nie pojawi wróg. Dziwnych rzeczy nie brak tutaj było, bo oto nagle przed Deanem pojawił się samochód. Niby nic, lecz siedzące w nim osoby strzelały w tył z broni nie byle jakiej. Wyrzutniami rakiet ręcznymi starali się coś trafić. Najdziwniejsze jednak było, iz pojazd ten do złudzenia przypominał należący do tej osoby. Nawet numer rejestracyjny był taki sam, czyż nie jest to dziwne? Może jednak to naprawdę ten samochód? Szczęście i pech w jednym? A czy czołg wyjeżdżający za ściany nie decyduje wyraźnie o tym jakie jest to wydarzenie? na razie Dean pozostał niezauważony, lecz jeśli szybko nie schowa się w kwiaciarni bądź w zabytkowej kamienicy to marne są szanse, że ten stan się utrzyma. Zawsze jednak pozostaje możliwość warta wspomnienia, iż ucieczka również w grę wchodziła. Walka? Byłaby szaleństwem, bo czy pistolet jakakolwiek szanse z pancerzem nieprzebitym ma możliwość walki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 10:36 am

Czując na sobie tą wilgoć aż przechodziły ją ciarki, lecz te jego słowa wprawiały ją w mały śmiech. Ale opanowała się ... Cóż musiała się teraz gdzieś udać. Jednak tego stworzonka nie zostawi ... Rozejrzała się ponownie po lesie i nagle przypomniały jej się słowa przewodnika. Mhm ... A więc Tox miała trudny wybór. Chwilę się zastanowiła i w końcu wybrała. Postanowiła się udać do głównej drogi o której ów przewodnik mówił, odwróciła się w tamtą stronę. Spojrzała na stworka i kiwnęła mu głową na znak, że ma iść za nią. I tak pobiegła w stronę głównej drogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 10:42 am

- Hmmm dobra... poszukam włącznika światła.- obeszła ściany obmacując je lecz bez skutku nie było tam włącznika.
- A właśnie masz jakieś źródło światła.- powiedziała po czym usiadła pod jedną z ścian.
~ Powinno w piwnicy być jakieś wyjście "ewakuacyjne" to nie możliwe by nie było stąd wyjścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 10:52 am

-Źródło ... chyba mam
Powiedział spokojnie siedząc sobie oparty o ścianę i paląc papieroska, ciekawe po co ona chce zapalić jakieś światło, pewnie i tak znajdziemy tu tylko jakieś dziwnie rzeczy
-Chwila co ja miałem... Zapalniczkę,Telefon,Latarkę... Latarkę
Pomyślał po czym ściągnął z pleców plecak i zaczął w nim grzebać. Po jakiś 2 minutach w końcu znalazł to czego szukał i po chwili już można było coś tutaj widzieć, co prawda mało bo Rai szybko sprawdzał piwnice ale zawsze coś.
-Boisz się ciemności ?
Zapytał zakładając plecak na swoje miejsce i drugi raz przelatując latarką to co mógł zobaczyć, dla pewności
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 11:08 am

Toxic

Czy udanie się w stronę drogi było dobrym pomysłem trudno jest rzec, jednak ciało Toxic nie wróciło do pełni sprawności po odrętwieniu w jaskini oraz zmęczeniu, jakie wywołały gwałtowne i niemalże szalone ruchy. Biegł nie był dobrym pomysłem. Sotk nadążał, lecz inny był problem a raczej jednorazowy incydent. Prefekt miał okazję spotkać się z najmniej przyjemnym mieszkańcem tego lasu, szczególnie po deszczu. Po potknięciu się o korzeń całe jej ciało miało okazję wziąć udział w dwunastu sekundowym zjeździe po błocie. Demonek biegł za nią po suchym lądzie a ta gdy wstała cała byłą brudna z tego co miała okazję trafić swoim ciałem. Nie tylko jej ubrania było ubłocone, lecz nawet dłonie i twarz. Nawet do zębów ta nieprzyjemna substancja miała okazję się dostać. Lecz cel został osiągnięty a przynajmniej prawie. Po podniesieniu głowy Tox mogła ujrzeć znak drogowy oraz jakiś pojazd, którego nie potrafiła zidentyfikować przez czyjeś spodnie zasłaniające jej widok. Stworzonko stało z boku i przyglądało się temu. Miało również ciekawą zdolność, gdyż było niewidzialne. To znaczy sama Toxic jako demon mogła ujrzeć zarysy postaci Sotk, lecz ludzie stojący przed nią nie. Ich słowa w nieznanym jej języku był wypowiadane a ich żołnierskie mundury czerwona przepaska zdobiła. Wydawali się być mili. Podali jej nawet dłoń aby tej łatwiej było wstać.

Piwnica pod przedszkolem

Nieprzenikniona ciemność wokół was panująca nie była niczym przyjemnym. Latarka byłaby dobrym pomysłem, lecz samo jej wyciągnięcie zajęło sporo czasu i przez piętnaście minut Raisen męczył się z jej wyciągnięciem. Nie było warto, gdyż tuż po światła włączeniu ich jedyna jasność zniknęła. Mogli ujrzeć tylko wielkie drzwi, których otwarcie ponad ich siły można nazwać.Odgłosy walki ucichły, lecz w ciszy dało się usłyszeć jakiś ruch jakby dobiegający znad miejsca gdzie tak wielkie wrota stały. Jednak nie to było waszym zmartwieniem. Czuliście głód, wilgoć tego miejsca a dodatkowo coraz mniej przyjemnie było wam oddychać. Nie chodzi o brak powietrza, lecz kurz, który się wszędzie unosił docierał do waszych nosów początkowo je tylko wywołując kichanie, lecz po jakimś czasie każdy oddech wymagał kilku kaszlnięć aby pozbyć się tego co do ust wleciało przez ten czas. Rai nawet dostał w pewnym momencie w głowę tracąc przytomność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   

Powrót do góry Go down
 
Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...
Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Chuusei Academic :: Misje i Eventy :: Misje-
Skocz do: