Chuusei Academic

Chuusei Academic
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 1:26 am

-Hmm... a co to ?
Zapytał sam siebie widząc dziwne ostrze, które zostało mu ofiarowane, ale przez kogo ? Cóż postać zniknęła więc Rai nie zdążył zapytać
-Jest przeklęte ?
Pomyślał po czym zaczął oglądać dokładnie całe ostrze, a gdy już skończył stwierdził że nie jest. Uśmiechnięty włożył miecz do pochwy, zawiesił sobie na plecach i ruszył w stronę wyjścia z pokładu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 2:42 am

Obserwowała wszystko dookoła, tak szybko wyzdrowieć ? ... Cud. Dla dziewczyny było właśnie największym zdziwieniem ujrzenie samej siebie lecz takiej nie skorej do zabaw. Gdy wycelowała w nią myślała, że będzie już pod niej i dostanie. Jednak nic się nie zdarzyło ... Statek, rejs coś tutaj jest nie tak. Czyżby to sen ? ... Słyszała za sobą jakieś odgłosy i przeczuwała, że ktoś się zbliża. Pechem było to, że Tox nie miała ze sobą żadnej broni ... Obserwowała wszystko dokładnie dookoła żeby tylko wzrokiem znaleźć zbliżającą się w jej kierunku istotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 4:49 am

Lilith

Podążanie w kierunku wieży było jedyną możliwością gdyż niezliczone armie wrogów o niewiadomym kształcie ku tobie zmierzały.Słychać było ich dźwięk, lecz dopiero na placu przed wieżą udało ci się ujrzeć jak stwory te okrążyły cię. Wejście do wieży było olbrzymie a sam budynek wyglądał jak na nierzeczywisty. Jego wielkość przytłaczała nie tylko wieże paryską, lecz również wszystko inne co człowiek ręką pozostało wzniesione a nie zapominajmy, że wysoko już nauczyła się ta rasa budować. Przed wejściem do wieży stało dwóch strażników, każdy z nich wyposażony w dwie ręce i dwie nogi, niby jak normalny człowiek, lecz nie zapominajmy, że głów im brakowało. W dłoniach trzymali długą broń, którą można by nazwać kijem, choć znając ten sen zapewne jest czymś więcej. Oczywistym faktem stało się, iż tylko zabicie i to szybkie, tych stworów może jakikolwiek pozytywny efekt przynieść. Ich krewniacy wciąż się zbliżali.

Toxic

Nie byłaś uzbrojona, lecz miałaś trochę czasu aby się przygotować. Obcej istoty wciąż nie było, nic więc dziwnego, że zaczęłaś działać. mimo wszystko dość skromne były zapasy, które udało ci się zgromadzić. Dwa koła ratunkowe, trochę liny, nóż niedużych rozmiarów przez kogoś tu zostawiony. Do tego długi kij, który służył do pomocy topiącym się w basenie a nawet kilka takich, gdyż znalazłaś je leżące sobie bez zabezpieczenia na pokładzie. Jeśli miałaś więcej nieco chęci do pozyskiwania sprzętu z niemałym trudem udało ci się zdobyć deski do pływania czy cały strój nurka. Wszystko to było w budce ratownika, gdzie mogłaś też dostrzec pistolet. Lecz ku twojemu zdumieniu nie miał on amunicji a kroki na schodach świadczyły, iż brak ci czasu aby ich szukać. Gdy udało ci się wyjść ujrzałaś istotę, którą wzięłaś za identyczną do siebie. Była jednak nieco inna, trochę krótsze włosy, nieco wyższa. Minimalne różnice w rysach twarzy. Dodatkowo była to osoba zupełnie inaczej się ubierająca. W jej ręku znajdował się pistolet, z którego w twoim kierunku wystrzeliła niecelnie a następnie dobyła broni białej, która należała do jednego z podgatunku mieczy. Ostrze było lekko wygięte i ozdobione w liczne ząbki. Jednak owa istota wciąż nie atakowała a jedynie wypowiedziała słowa, które były groźbą. Miałaś oddać Sokta, który jak się wydawało był poprzednio jej własnością. Oczywiście Sokta tutaj nie było.

Dean

Nie tylko ty, lecz i inni otworzyli ogień w kierunku nieznanych wam istot. Pomieszczenie zalśniło od wystrzałów a wy mogliście ujrzeć jak wasi napastnicy spadają. Dopiero po pięciu minutach strzały ucichły, wtedy to jeden z żołnierzy wyjął zapalniczkę, gdyż oczywiście latarek każdy zapomniał i po chwili ze śmiechem stwierdził, iż strzelaliśmy do małp. Gdy kolejne istoty się pojawiły nikt już nie reagował, wszyscy żartowali do chwili gdy ten, co stał najbliżej, odkrywca co było waszym celem nie został zaatakowany przez coś dziwnego. Ruchy do małpy miało podobne, lecz żaden przedstawiciel tego gatunku nie byłby wstanie tak szybko i łatwo przeciąż wszystkich ubrań żołnierza i zabrudzić pokój krwią. Wszyscy otworzyli ogień do przeciwników tym razem o wiele trudniejszych, którzy po ścianach biegali i co pewien czas atakowali was. Na ciebie również owa istota skoczyła a seria z karabinu nic nie dała gdyż nie celną była, jednak udało ci się nie zostać rozerwanym. Złapałeś wątłe łapy tego stworzenia, lecz co dalej? Istota ta ma jeszcze ogon i tylne, tak więc nie możesz zbyt długo w tej pozycji pozostać.

Raisen

Słyszałeś jakieś hałasy z miejsca, do którego zmierzałeś, lecz gdy tam dotarłeś nic już nie było. nic po za widokiem niezwykłym gdyż oto twój statek został zaatakowany, przez piracką jednostkę co dziwniejsze wyglądała ona dokładnie jak te z siedemnastego wieku. Rzecz bardzo nieprawdopodobna, lecz z drugiej strony była prawdziwą. Ciekawość tak wielką się okazała, że nim zdążyłeś pomyśleć już stawiałeś kroki po drewnianej kładce prowadzącej na wrogi okręt. Lecz czy nie był to błąd? Ujrzałeś jak kilka szkieletów zaczyna cię otaczać. Istoty niezwykle dziwne z kości zbudowane i w strojach pirackich. Bez oczu, więc zapewne słabymi szermierzami są. Mimo to mieli przewagę, gdyż trójka ich w twoim kierunku zmierzała. Trzy ostrza przeciw jednemu. Ich ustawienie było dość proste. Zwykła linia, którą przed tobą stanęli. Ich broń uniesiona ku górze była a ty swoja schowaną miałeś, lecz atak nie następował, wciąż dzieliła was spora odległość. Miałeś czas na przygotowanie się a może i jako pierwszy zaatakowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 5:06 am

Szukała tych rzeczy z dobre parę długich minut, po chwili postanowiła wybrać to co się teraz przyda ... Wzięła w rękę nóż, kij zawiesiła na plecach a sznur przyczepiła do pasa spodni. Przydałby się pistolet, ale jak zwykle miała pecha. Gdy właśnie się wydostała z budki ratownika, ujrzała przed sobą postać podobną do siebie. Zmarszczyła brwi słysząc jej groźby, za żadne skarby by go nie oddała. W końcu jak on jej pomaga, to teraz ona musi mu to wynagrodzić.
- Nie mam zamiaru Ci go oddać ... -. odpowiedziała zła i odskoczyła do tyłu na pokład. Przygotowała się na jakikolwiek atak ze strony istoty, tak więc chwyciła mocnej nóż w ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 5:10 am

-Kości ?... Hmmm... to będzie proste
Rai uśmiechnął się że w końcu będzie mógł trochę powalczyć po czym zaczął biec w stronę przeciwnika z bronią w pochwie, co mogło okazać się trochę dziwne.
-Zobaczmy jak spisuje się miecz
Powiedział spokojnie trzymając ręką rękojeść miecza, a gdy był już przy tych potworach skręcił w prawo i wyciągnął broń, a przy okazji spróbował przeciąć jednego z nich na skos(Od prawej strony brzucha do lewego barku).
-Jeden mniej
Pomyślał po czym zrobił 2 szybkie cięcia skierowane na dwóch kolejnych kościaków. Pierwsze skierowane poziomo po brzuchu a ostatnie tak by uciąć kark
-Ciekawe czy trafiłem
Rai w czasie oczekiwania dalej miał broń w gotowości, na to by zablokować cios
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 6:24 am

*Dean trzymając tą istotę uderzył ją z bańki po czym przewalił się na nią i zaczął ją okładać pięściami. Po chwili spojrzał tylko na pozostałych jak sobie radzą.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 6:36 am

~ Z tymi strażnikami raczej nie mogę pogadać, tylko czym by tu walczyć.- pomyślała po czym zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu broni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 6:55 am

Lilith

Wokół ciebie nie było broni, tylko gruzy, co dziwne jednak były tam też twoje rzeczy. Jeśli miałaś coś w plecaku to stał on niedaleko pod jednym z okien budynku, choć z drugiej strony mogłaś dostrzec muzeum historyczne, gdzie na pewno znajdują się jakieś rzeczy, które można nazwać uzbrojeniem. Fala wrogów jednak była coraz bliżej i tylko jedno wybrać możesz. Na dodatek nie masz czasu na przemyślenia i każda sekunda zwłoki może okazać się straszną w skutkach. Strażnicy na razie stali, wydawali się głusi na twoje zachowanie.

Dean

Stworek zareagował na twoje uderzenie. Ogłuszyłeś go na chwilę, lecz tuż przed tym jak owe stworzenie padło martwe zdążyło zadrapać twoją nogę dość boleśnie, lecz nie tak ja poprzednio żołnierza, więc mogłeś stać, tym bardziej w obecnym stanie. Broń leżała koło ciebie a inni marnie radzili sobie ze zwierzętami. Co prawda kilka leżało martwych, lecz nie wolno zapominać, iż siły błękitnych hełmów również były uszczuplone i już ponad połowa trupem leżała. Istot, które was atakowały było niezwykle duża a ty ujrzałeś jak dwie biegną w twoim kierunku, jeden od prawej z martwego żołnierza, drugiego kroki dobiegały od strony skąd zaatakował poprzedni. Kierunek ich natarcie był wiec oddzielony kątem 90 stopni.

Raisen

Zaatakowałeś pierwszego ze szkieletów, lecz okazał się on sprawniejszym szermierzem niż mógłby na to wskazywać jego wygląd. Nie tylko odsunął się unikając twojego ataku, lecz na dodatek zatrzymał twoje ostrze. Sprawnym ruchem odbił je w prawo, tak więc byłeś odsłonięty. W tym samym czasie pozostali uderzyli, jeden pchnięciem, drugi zaś cięciem. Ledwo udało ci się owego ataku uniknąć przez odskoczenie do tyłu, lecz i tak ranny zostałeś. Mieczem blokować nie mogłeś, przez odległość. Szermierze z kościotrupów nie byle jacy byli co udało ci się teraz zrozumieć.

Toxic

Istota, jakże podobna do ciebie wyraźnie zdenerwowana była twoją postawą. Powolnym krokiem ruszyła ku tobie z opuszczonym mieczem. Dopiero gdy minęła basen uniosła swoją broń i zaatakowała cięciem od góry. Było to cięcie wykonane z wypadu do przodu, więc istota ta pozostała po za zasięgiem niezbyt długiego noża, który miałaś w dłoni. Mogłaś starać się blokować miecz, lecz biorąc pod uwagę rozmiary twojej broni rozsądniej byłoby uniknąć. Za tobą była barierka osłaniająca przed upadkiem na niższy pokład a przed tobą owa istota oraz basen około pięciu metrów dalej. Po lewej budka ratownika a z prawej dość dużo wolnej przestrzeni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 7:06 am

*Dean był lekko zdenerwowany obecną sytuacją więc szybko sięgnął po broń i strzelał niewielkimi seriami naprzemiennie w obie bestie, które na niego biegły...Po chwili przemówił do swoich towarzyszy.*
-Trzymajcie się dzielnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 7:07 am

-Kurde twardzi są... Ale chyba trzeba skończyć tą zabawę... bo przecież ktoś musi znaleźć reszte
Rai uśmiechnął się po czym po prostu zaczął iść w kierunku przeciwników z mieczem wycelowanym w górę. Cóż i teraz pewnie każdy pomyślał że chłopak chce zginąć... ale niestety tak się nie stało, bo gdy cokolwiek w niego walnęło to po prostu przez niego przelatywało... Ahh... no i znowu niematerialność ratuje mu skórę
-Czas to zakończyć
Pomyślał po czym po prostu czekał aż jeden z przeciwników się odsłoni i wtedy zadawał szybki cios, a gdy niestety nie dawali Raiowi miejsca na pchnięcie to po prostu wnikał w ziemię i pojawiał się po chwili w innym miejscu i robił szybkie i chyba śmiertelne dla tych kości cięcie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 7:10 am

Toxic pierw próbowała blokować jej miecz, jednak istota wygrywała. Średniej długości nóż, nie miał szans z mieczem ... Tak więc Tox szybko podjęła decyzję i odskoczyła w prawo gdzie było więcej wolnej przestrzeni. Że też nie miała przy sobie pistoletu ... Co za pech. Dziewczyna nadal się broniła i stanęła do pozycji obronnej. Nadal trzymała mocno w ręce miecz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 7:31 am

~ Dobra muszę gdzieś pójść...- pomyślała chwila i ruszyła w stronę muzeum, gdy w nim się znalazła, zaczęła biec po różnych salach szukając czegoś godnego uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 7:41 am

Toxic

Osoba, która była twoim przeciwnikiem okazała się dobrym szermierzem, to też niezaskoczona tym, że uciekłaś tam gdzie jest więcej miejsca cofnęła swoją broń i po wykonaniu obrotu przystawiła ci go tuż przed twarz. Nie byłaś na to przygotowana. Jesteś w trudnej sytuacji, gdyż jeden ruch i będzie po tobie a mało prawdopodobnym jest zrobienie uniku. Nieznajoma zaczęła mówić o oddaniu Sokta, póki jeszcze jest na to czas, inaczej zabije ją i wszystkich na statku.

Raisen

Kostki wbiły w ciebie miecze, lecz te przez ciebie przeszły, jednak twoje ataki okazywały się bezskuteczne, gdyż przez piętnaście minut nie udało ci się zrobić im nic przez ich wspaniałą obronę. na dodatek gdy tylko zrozumieli, iż nie jesteś materialny wydali z siebie cichy dźwięk. Wtedy to nie trzech, lecz sześciu wrogów stało przed tobą, każdy z przybyłych był jakby duchem, istotą tylko w połowie materialna. Co gorsze byli oni wstanie cię zranić a ich broń wykonana z tego samego materiału co oni była niezwykle ostra o czym twoja niematerialna forma mogła się przekonać dość bolesnym rozcięciem ręki, choć dzięki odskoczeniu niegroźnym. łatwo było się domyślić, iż szkielety są w stanie walczyć z twoją formą materialną, pozostali zaś czekali tylko aż przyjmiesz swoją drugą formę by uderzyć.

Dean

Twoja szybkość była zbyt niewielka by zabić oba Sokty, które w twym kierunku biegły. Nie były to też tak silne zwierzęta, jak ten, którego miała okazję posiąść Toxic, więc padły od strzałów, a raczej padł, gdyż drugi nie został przez ciebie zabity za pomocą kuli, lecz udało ci się uderzeniem kolby wyrzucić go wgłąb pokoju. Mimo wszystko stwory wciąż biegały po ścianach. Coraz mniej było świateł przez karabiny tworzonych. Mniej też dźwięków ze ścian dochodziło, lecz marne to pocieszenie, gdy wiesz, że z ciemności rzuci się na ciebie owa istota a nie wiesz gdzie strzelać przez panującą tu ciemność.

Lilith

Cóż by tu rzec, możesz wybrać sobie dowolną broń, która do XVII wieku miała okazję pojawić się na polach bitew. Oczywiście nie ma tu jakiś olbrzymich dział czy miotaczy ognia, jedynie osobiste bronie. Gdy już udało ci się wybrać uzbrojenie zauważyłaś, że dom jest już okrążony, lecz udało ci się wyskoczyć przez okno na piętrze, dzięki czemu minęłaś morze wrogów. Teraz jednak działać trzeba było szybko. (Napisz broń, którą wybrałaś)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 7:52 am

*Ten chwilę się zastanawiał wyglądało to prawie tak samo jak walka z demonami, za starych czasów, jak to mawiają. Teraz postanowił przeładować broń i na chwilę się wyciszyć może uda mu się coś wysłuchać jakiś szmer tej przeklętej bestii która go zaatakowała.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 7:57 am

Fakt, Tox nie była przygotowana na to, że ta istota przystawi do niej miecz aż tak blisko i to za pomocą tylko jednego ruchu. Uniosła tylko brwi i przymknęła oczy. Spojrzała na ostry koniec miecza i lekko oddaliła głowę. Dlaczego tak bardzo domagała się oddania stworka ? ... Toxic postanowiła przejść do konfrontacji.
- Dlaczego tak bardzo chcesz bym Ci oddała Sokta ? -. spytała cicho. Miała nadzieję, że odpowie i nie dźgnie ją za to mieczem. Dziewczyna zacisnęła bardziej nóż w dłoni i spojrzała na istotę. Może ma jakiś słaby punkt, albo Tox będzie w stanie ją zabić ?.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 8:04 am

-Kurde
Pomyślał po czym odszedł trochę i stał się materialny
-Może ten miecz coś umie
Powiedział cicho do siebie po czym zaczął nim ciąć ściany, robić różne wywijasy i szczerze mówiąc dokładnie wszystko, nawet krzyczeć słowa i robić cięcia wykierowane w stronę przeciwników... ehhh... teraz to była jego jedyna nadzieja
-Byle żeby ten miecz coś umiał
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 9:20 am

Raisen

Trupy nie atakowały cię, lecz były wyraźnie rozbawione twoim zachowaniem. Jeden z nich nawet stracił rękę w geście radości widząc to co ty robisz. To samo czyniły ich niematerialne odpowiedniki. Uznałeś, że jest to doskonały moment do ataku i ... ponownie zostałeś odparty. Lecz po chwili wszystko co stało wokół ciebie zniknęło.
-Błędem było twoje przybycie tutaj. - Takie słowa mogłeś usłyszeć w chwili gdy nie dojrzałeś już swoich oponentów. Wtedy to twoim oczom ukazało się coś niezwykłego. Istota dość dziwna podobna do owada połączonego z człowiekiem. Od tej licznej grupy stworzeń można wziąć ilość odnóży, kończyn czy jak to kto zwie. Stworzenie te uzbrojone było w aż 4 ostrza, z których każde trzymane było w innej dłoni i gotowe było z tobą walczyć. Czekając tylko na twój ruch co oznajmiało wyraźnie postawą.
-Kradzież świętego miecza była jeszcze większym głupstwem.
Dodał gdy zobaczył ostrze dzierżone w twojej dłoni.

Toxic

Dowiedziałaś, że iż Sotk jest jej zwierzęciem a przynajmniej był, lecz został skradziony w nie wiadomy jej sposób przez kogoś z okolicznej wyspy. Oczywiście ona oskarżała oto ciebie i nawet nie dopuściła innej możliwości. Lecz nie była zbyt rozmowna i domagała się abyś zdradziła gdzie jej pupil się ukrywa. Jednocześnie miałaś czas aby się jej przyjrzeć. Na ściągnięcie kija nie było czasu a nóż był za krótki na atak, więc nie było mowy o takiej formie natarcia. Mimo to nieznajoma wiele słabych cech miała. można rzec, że po za mieczem, który teraz był w dość charakterystycznej pozycji nie miała żadnej obrony, jej ubranie to nie zbroja a więc nie trudno byłoby ją ugodzić.

Dean

Wyciszenie się było pomysłem znakomitym, lecz nieomal przez to nie zginąłeś. Nie wolno zapominać, iż trwa walka podczas niej nie ma wiele czasu. Lecz na szczęście jeden z żołnierzy uratował cię oddając serię tuż przed ciebie. Jednak nie zostało was już zbyt wielu a ty mogłeś zrozumieć, że co najmniej pięć stworzeń wciąż żyje. Dwa z nich był blisko ciebie, jeden z tyłu, lecz możliwe, że tego, który cię uratował chce teraz zabić a nie ciebie. Drugi natomiast zmierzał powoli w twoim kierunku. Pozostałe były nieco dalej i nie udało ci się określić ich położenia zbyt dokładnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 9:25 am

-Ukradłem ?... Dała mi ją jakaś istota i potem zniknęła
Powiedział poważnym tonem po czym przestał bawić się mieczem i spojrzał na niego.On ma być święty ? No prawda że wygląda niesamowicie ale żeby od razu świętym ? Pewnie Raia wrabiają
-Chwila... to ty wiesz co to za miecz ?... i co umie ?
Zapytał patrząc na owado-człowieka normalnymi oczami, nie było w nich widać strachu , ani oznak kłamstwa, po prostu czekał spokojnie na jego odpowiedź
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 9:32 am

Zmarszczyła brwi ... Ta istota fałszywie ją oskarżała. Jednak Tox nie dała za wygraną, miała pewien plan ...
- Jest na dolnym pokładzie ... -. odparła jednak fałszywie i lekko odwróciła głowę. Gdy istota opuściła miecz i ruszyła w tamtym kierunku. Tox szybko wybiegła przed nią, zniżyła się do poziomu kucnięcia i wbiła jej nóż w brzuch. Miała nadzieję, że jej się udało ... W innym wypadku może być już po niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 9:50 am

*Gdy "wyczuł" że idzie od przodu, wziął karabin i na instynkt wycelował stworkowi w głowę, i ale szybko po tym wziął pistolet i strzelił jeden strzał w tył żeby wiedzieć czy ma pewność że nic mu chwilowo nie grozi.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 10:25 am

Dean

Twoje pierwsze strzały były niezwykle celne, lecz za drugim spudłowałeś. Po prostu straciłeś chwilę na wystrzał a przez ten czas przeciwnik przemieścił się. Twoje skupienie nieco spadło więc tamten rzucił się na jednego z twoich. Jednak nie zabił go a tamten nawet dobrze sobie radził najpierw go odpychając a później strzelając. O wiele gorzej było z tobą, gdyż w twoim kierunku leciał już kolejny, który uprzednio był zbyt daleko. Wyczułeś go, lecz był już zbyt blisko.

Toxic

Jednak nie było tak dobrze jak ci się wydawało. Gdy powiedziałaś już co masz zamiar zrobić ostrze przesunęło się w twoim kierunku. Lecz na szczęście udało ci się go uniknąć, choć ząbki rozcięły boleśnie twój lewy policzek. Nie czułaś na razie bólu ani tego, że jesteś rana i krwawisz a dodatkowo masz naruszone ucho. Odruchowo złapałaś za miecz, który twój przeciwnik trzymał i teraz zyskałaś szanse. Nieznajoma nie spodziewała się tego, myślała, że tym jednym ciosem cię zlikwiduje a więc jest odsłonięta. Jej jedyna broń jest unieruchomiona, choć długo jej nie utrzymasz.

Raisen

Nieznajomy zdziwiony był tym co Raisen mówił i nie wierzył jego słowom. W końcu ileż to osób nauczyło się doskonale kłamać. Dopiero w chwili gdy ten zapytał się o właściwości istota nie wytrzymałą i zaatakowała. Co prawda mówił coś jeszcze o braku szacunku dla tego przedmiotu oraz o głupocie Raisena, lecz przez krzyk oraz szybkość wypowiadania słów nie zdołałeś tego zrozumieć. Wróg szybko znalazł się przy tobie i uniósł jedną ze swych broni wykonując nią zabójcze cięcie od góry. Pozostałe miecze były w pozycji obronnej, więc nie było mowy o wykonanie niespodziewanego ataku. Dodatkowo zauważyłeś, że wokół dwóch ostrzy pojawiła się lekko błękitna poświata, przypominająca materiał, z którego zbudowani byli twoi poprzedni niematerialni przeciwnicy. Domyśliłeś się, iż te dwa mają zostać użyte, gdy ty przyjmiesz drugą formę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 10:33 am

Przymknęła lewe oko i odsunęła głowę w prawo. A więc trafiła ją, z jej lewego policzka leciała krew a z naruszonego ucha także. Tox dopiero tera zaczęła czuć ten ból ... Syknęła cicho i zmarszczyła brwi.
- T ... Ty ! -. warknęła pod nosem. Chwyciła mocniej nóż, szybko wzięła zamach i wbiła jej nóż w sam środek brzucha. Trzymała jeszcze jej miecz tak, że jeszcze był unieruchomiony. Teraz powinno się udać ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 10:34 am

-Powiesz mi chociaż coś o tym mieczu ?
Zapytał szybko odskakując do tyłu by uniknąć ciosu. No i co teraz ma zrobić ? Zaatakować ? 4 miecze raczej nigdy nie pokona. Uciec ? Pewnie i tak go złapią. Cóż więc zostało tylko jedno walka aż do śmierci
-I PO PIERWSZE NIE KŁAMIE
Krzyknął tak głośno że szczerze mówiąc chyba go było słychać na całym statku, co prawda pomogło przy tym echo ale może oni o tym nie wiedzą. Chłopak nie czekając ani chwili dłużej po prostu zrobił jeden szybki krok i skoczył, próbując kopnąć przeciwnika w twarz, a wliczając do tego jego siłę w nogach, zablokowanie ataku mogło się skończyć połamaniem miecza i odrzuceniem przeciwnika do tyłu, a zaś brak reakcji po prostu śmiercią. Ale oczywiście atak nie był bez osłony, bo Rai trzymał ciągle bron gotową do obrony
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 10:45 am

*Gdy ten był blisko to strzelił go z pięści w tzn. twarz, po czym zaczął go okładać pięściami tak że już jego kostki nie wytrzymywały po przy czym nie oszczędzał siły.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Czw Lip 08, 2010 10:57 am

Dean

stworzenie, które cię atakowało uniknęło twojego ciosu łapiąc swoimi łapami za twoją rękę. Ty jednak nie poddawałeś się i nim ten zdążył zareagować uderzyłeś go drugą dłonią w głowę a ten poleciał gdzieś w głąb sali pozostawiając na twojej ręce bolesne rany. Mówiąc prościej nie jesteś już wstanie trzymać karabinu, gdyż masz uszkodzoną rękę i strzały i tak będą niecelne. Twojego znajomego, który uratował ci życia zaatakowały na raz dwa stwory, jeden z nich trzymał się jego pleców i zapewne zaraz zaatakuje, drugi był utrzymywany na karabinie próbując dotknąć łapami twarzy żołnierza.

Raisen

Twój przeciwnik jednak niezbyt był skory do rozmowy. Gdy tobie udało się uniknąć pierwszego ciosu niemal od razu drugi został w ciebie wycelowany, tym razem pchnięcie wolną bronią a ta, która poprzednio atakowała przeszłą do obrony. Tym razem tylko cudem udało ci się tego uniknąć odsuwając się na bok, lecz nie był to koniec, gdyż nieznajomy wciąż atakował, tym razem używając dwóch ostrzy. Jednym uderzył od siebie w twoim kierunku, drugim zaś zamknął najbezpieczniejszą drogę ucieczki przez cięcie. Mówiąc prościej to nie miałeś okazji do ataku przez ciągłą obronę a niedaleko ciebie były już schody na górny pokład prowadzące, więc nie mogłeś cofać się wiecznie.

Toxic

Pomimo dość poważnej rany, po której zostanie na długi czas blizna a kto wie czy nie do końca życia to udało ci się pchnąć swojego przeciwnika w brzuch. Jednak niestety nie utrzymałaś miecza i twoja przeciwniczka zraniła cię w ramię swoją bronią rozszarpując skórę. Na szczęście jednak byłaś w lepszym stanie, gdyż pomimo bólu nie byłaś ranna śmiertelnie. Mimo to osoba, która cię zaatakowała wciąż mogła cię zabić, mimo, że z każdą sekundą ruch jej co raz mniej pewny był. Ostrze noża wbiło się i straciłaś swoją ulubiona broń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   

Powrót do góry Go down
 
Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...
Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Chuusei Academic :: Misje i Eventy :: Misje-
Skocz do: