Chuusei Academic

Chuusei Academic
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 4:19 am

Prologos

Zacznijmy od tego, że nie mam zamiaru was zbierać, gdyż wedle mnie ma to mały sens. Chaos niech zapanuje i niech w akcie pierwszym każdy pisze jak tylko od mg dostanie odpowiedź. Ja będę zaznaczał dla kogo jest dany kawałek tekstu. Wiem, że może to nieco utrudnić pisanie, jednak ja sobie z tym poradzę a gracze będą rozdzielenie znaczną odległością. Chaos dodatkowo jest wskazany dlatego, żeby lepiej oddać panującą sytuację. Zasady są takie.. kto chce brać udział w misji ten po prostu pisze posta będącego odpowiedzią na ten pierwszy i tyle ot.'

Akt I

Scena I (Koniec)

Koniec ze szkołą, lecz czy tylko? Jakże liczna grupa uczniów Chuusei wybrała mały kraj wyspiarski o nazwie Meiwein, który to wydaje się być rajem na ziemi. Przyjemne słońce bez przerwy w wakacyjne dni unosi się na błękitnym niebie. Delikatny wiatr chłodzi skórę i zapewnia miłe doznania zarówno przy spacerach dziennych jak i tych, które przy świetle księżyca mają okazję się odbywać. Wyspa ta jest dużą w porównaniu z licznymi, które otaczają ją i stanowią rozsypankę skał ułożonych wokół Meiwein. Główną osadą był wyspiarski Kepurt. Miasto malownicze z pięknymi hotelami, restauracjami i pomnikami, których liczba przytłaczała niejedno miasto Grecji antycznej. Największą dumą osady był jednak port zbudowany niedawno, lecz już uchodzący za jeden z najdoskonalszych. Nie rozmiary liczą się w tym wypadku lecz nowoczesność użytych w nim zastosowań. Właśnie przez tą przystań do Kepurt przybyli wszelakie odmieńce, które kończąc akademie rozpoczęli wakacje. Nie była to jednak akcja skoordynowana, gdyż nie należy zapominać o indywidualnym charakterze wakacji. To prawda, że mając cały świat wybranie tego samego miejsca jest dość dziwne. Lecz nie o tym rozważać dziś będziemy. Wspomnę jeszcze, że kraj ten jest zależny politycznie od rządu tego państwa gdzie Chuusei stoi. Tak więc uczniowie mieli dość tanią wycieczkę i to może tłumaczyć dlaczego tak wiele osób właśnie tu przybyło. Wypoczywaliście, robiliście co tylko się wam podobało. Nie sposób zliczyć zjedzone przez was lody. Lecz to wszystko skończyło się wraz ze wschodem słońca czwartego dnia pobytu. Wszyscy byli gdzieś na obrzeżach miasta, gdyż centrum było zabytkowe i praw do postawienia hoteli tam nie posiadał nikt. Dlatego też tego dnia nikt z was nie zginął, jednak to co wydarzyło się było słyszalne na całej niemal wyspie. Huk niespodziewanie rozerwał powietrze. Widać było błysk. Niejeden lecz kilka. Wybuchy rozświetliły niebo bardziej niż wschodzące dopiero słonce. Nikt nie mógł by spać po takim czymś, mimo, że dźwięk eksplozji tylko przez mrugnięcie można było słyszeć. Nie można zaprzeczyć, że chaos zapanował w mieście, lecz faktów wyprzedzać nam nie wolno. Na razie wszyscy jesteście w pokojach. Zbudzeni przez jakże niespodziewane wydarzenie. Niech nikt nawet nie próbuje spać bo uznam jego hotel za punkt o strategicznym zdarzeniu. Można więc zaczynać, kto chce niechaj pisze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 4:49 am

Cóż... Rai spał sobie spokojnie w swoim pokoju na najwyższym piętrze w którym doskonale było widać błyski i słychać huki, ale o dziwo to go nie zbudziło. Po prostu spał sobie dalej myśląc kiedy będzie koniec tej nudnej wycieczki, gdy nagle coś go wyrwało ze snu. Eee... dziwne że go wyrwało bo chłopak miał pokój na najwyższym piętrze, a krzyk, który ledwo można było rozpoznać że był kobiecy, dobiegł z dołu
-Co jest ?
Zapytał sam siebie słysząc stłumiony dźwięk .Rai szybko wstał, podbiegł do okna i sprawdził co tam się dzieje, ale niestety z jego wysokości nic nie zauważył, więc pobiegł do łazienki.A tam po prostu szybko się umył pod prysznicem, wyczyścił ząbki i uczesał włosy po czym wszedł znów do swojego pokoju w którym spał
-Cóż... lepiej wyjdę z pokoju, pewnie już wszyscy czekają
Powiedział po czym założył plecak na plecy, zapalił swojego papieroska, włożył go do ust i po prostu wyszedł z pokoju by robić dymek na korytarzu. Ale niestety miał pecha i zauważył że przechodził tędy recepcjonista, więc szybko schował się do swojego pokoju i stanął przed oknem opierając się o parapet łokciami i obserwując miasto.
-Nawet tu fajnie
Pomyślał, zapominając zamknąć drzwi do swojego pokoju, które były otwarte na oścież
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 5:08 am

Raisen

Rai ze spokojem brał prysznic nieświadom co dzieje się w mieście. jako, iż na razie nie jest to istotne to nie będę o tym wspominał. Gdy wyszedł z pokoju ujrzał jakowąś personę, lecz nie był to, jak mu się zdawało, recepcjonista. Co prawda jego ubranie było podobne do tego zakładanego przez pracowników hotelu, lecz dajmy sobie spokój. Bo kto z obsługi tego miejsca zechciałby spacerować po korytarzu z karabinem maszynowym? Do tego kilka granatów było ostatecznym argumentem przeciw kwalifikowaniu tego osobnika jako osobę zarabiającą na życie w tym hotelu. Rai jednak tego nie zauważył ale dzięki szybkiemu ukryciu się i on nie został spostrzeżony. Skierował swoje kroki ku oknu, gdzie swymi oczyma zmierzył bezkresne miasto. A tu jakże niemile zaskoczenie gdy poczuł ból w plecach a jego twarz uderzyła o szybę stanowiącą bolesną zaporę przed niezmierzenie nieprzyjemnym upadkiem. Uszy tej istoty mogły dosłyszeć dźwięki, lecz zaskoczenie i ogłuszenie wywołane uderzeniem uniemożliwiło zrozumienie słów, mimo, iż te w japońskim języku zostały wypowiedziane. Jednak aby lepiej zrozumieć sytuację przytoczę tutaj ich sens. Za Raisenem stało dwóch uzbrojonych ludzi. Jeden był za rozstrzelaniem więźnia drugi jednak uznał, że lepiej będzie nie mordować niewinnych, tak aby mieć jakiekolwiek szanse w dyskusjach międzynarodowych. Drugi zgodził się, lecz nie należy zapominać o słowach późniejszych, których końcówka była zrozumiała dla Raia.
-...Już sporo
Wcześniejsze słowa jednak mu umknęły a niebawem ponownie został przesunięty, tym razem w tył przez żołnierza, który pociągnął go w swoim kierunku dodając.
-Idziemy, masz opuścić to miejsce i więcej się nam nie pokazywać, bo nie będziemy już tacy mili.
jak wyglądali? Jeden był w stroju recepcjonisty, nie był jednak nikomu ze znanych pracowników. Na ramieniu widać było czerwoną opaskę. Drugi miał ubranie typowo żołnierskie w kilku odcieniach zieleni. na ich głowach nie trudno spostrzec hełmy. Do tego wysokie buty, oraz ekwipunek. Bronią pierwszego był znany wszystkim ak-47 a drugi miał przy sobie nieco nowocześniejszą broń. Żołnierz przez cały czas dość mocno ściskając dłoń prowadził go po schodach w dól.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 5:27 am

Rai prawie nic nie zauważył bo akcja zdarzyła się zbyt szybko, więc w oka mgnieniu szedł już po schodach prowadzony przez dwóch uzbrojonych ludzi
-Hmmm... co by tu zrobić
Chłopak myślał w czasie schodzenia po stopniach, ale nagle dostrzegł że po co z nimi walczyć ,skoro pewnie przyjdzie ich więcej i zostanie podziurawiony jak szwajcarski ser ?...Cóż Rai po prostu zaczął z nimi schodzić bez żadnego oporu i wyglądając na obojętnego, po prostu schodził, palił papieroska i robił dymem różne wzorki w powietrzu takie jak O
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 5:49 am

Raisen

W oddali można było ujrzeć kozackich jeźdźców uciekających przed czambulikiem tatarskim na swych pięknych koniach i strzelających za siebie aby jakkolwiek pogoń opóźnić. Zachód słońca dodawał uroku widokowi stepu i gonitwy jaka mia.... stop nie ta historia. Wróćmy więc do czasów nieco późniejszych i do Meiwein gdzie to Rai prowadzony przez dwóch żołnierzy schodził na dół. Nie mało ludzi z czerwonymi opaskami minęło ich po drodze, równie dużo widać było w pokojach. Niektórzy ranni, inni w pełnej gotowości do walki. Dopiero w głównym holu ktoś wypowiedział słowa nie będące pozdrowieniem żołnierzy. I to nie byle kto. Orderów na nim było więcej nim bombek na choince w bożonarodzeniowe święto. Inni z szacunkiem zwracali się do tejże persony salutując mu w żołnierskim stylu. Krotka wymiana zdań pomogła przybyszowi zrozumieć kogo ma przed sobą. Na twarzy starca pojawił się uśmiech jakby w jego głowie plan jakiś się zrodził.
-Jesteś Japończykiem prawda? Pójdziesz ze mną.
Tutaj nie pytając go o zgodę żołnierze zaprowadzili go do kawiarni, gdzie to został posadzony na krześle. Wszystko to było dość brutalne, jednak sam generał z niema ojcowskim głosem wykazywał się nadzwyczajną łagodnością.
-Wybacz mi za maniery moich ludzi, jednak jesteśmy wstanie wojny trudno więc szukać tutaj miłości. Nie jesteśmy potworami jak może ci się wydawać. Chcemy tylko wolności. Możesz jednak zapobiec przypadkowemu rozlewowi krwi. Znasz na pewno kilku Japończyków, jak nie to ich poszukasz.i sprowadzisz tutaj. My was odeślemy prosto do Japonii i nie będziecie nam tutaj więcej przeszkadzać.
Nie mówił nic tajnego, chciał tylko aby Rai przyprowadził do niego obywateli Japonii z tej wyspy a on ich chce odesłać. Nic wielkiego prawda? Po chwili uczeń Chuusei został ponownie wyprowadzony, tym razem przed hotel gdzie widać było jeszcze więcej żołnierzy i czołgi. Przed nim było miasto gdzie miał się udać jednak na razie wciąż stał na schodach prowadzących do tego hotelu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 5:58 am

Chłopak słuchał uważnie słów generała, gdy nagle został wyprowadzony na wolność... hmmm.... dziwne, przecież mogli go zabić lub coś innego a oni go po prostu uwolnili
-Jakiś staruch nie będzie mi rozkazywać
Pomyślał siadając sobie na ziemi, i jak zwykle zapalając papieroska z którego zaczął unosić się dymek, ale... ale może ten generał mówił prawdę, może tamci ludzie mogą zginąć... ehh... i Rai niestety wybrał uczciwą drogę przez którą pewnie wpakuje się w tarapaty. Powoli wstał, otrzepał spodnie po czym pobiegł przed siebie wgłąb miasta, poszukując ludzi
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 6:05 am

Toxic spokojnie spała ... Do póki nie wyrwały ją ze snu te błyski i huki. Momentalnie otworzyła oczy i podniosła się. Podeszła do okna i spojrzała przez nie. Jednak nic nie ujrzała ... Odwróciła się od okna.
- Szlag ... -. przeklnęła pod nosem i wparowała do łazienki. Umyła się, poczesała włosy itd. Wyszła z łazienki i ubrała się. Nie wiedziała o co chodziło ... Czyżby był to jakiś nowy sposób budzenia ludzi ? Wszystko jest możliwe. Wzięła plecak na ramię i wyszła z pokoju zamykając za sobą drzwi. Rozejrzała się po korytarzu ... Jednak nikogo jeszcze tutaj nie zauważyła. Oparła się o ścianę i rozejrzała się ponownie. Może jeszcze się zbierają ? ... Albo grupa już poszła ? Nie wiedziała. Jednak spokojnie rozglądała się po korytarzu w oczekiwaniu na kogokolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 6:27 am

Raisen

Słońce było nieprzyjemne, zbyt mocno świeciło a wiatr był zbyt słaby. Budynki wydawały się być w dobrym stanie, jednak zbyt wiele kurzu i pyłu je zdobiło. Rai szedł krokiem powolnym po tych terenach gdyż taka była jedyna możliwość. Co chwile mijali go jacyś ludzie, którzy prawie przewracając tą istotę ruszali dalej nawet się nie zatrzymując. Trudno było mu z kimkolwiek porozmawiać a trzeba było ustalić gdzie się udać. Czy uciekać wgłąb wyspy, czy rzeczywiście zbierać ludzi i starać się zaprowadzić ich do generała a może dobrym wyjściem byłoby zacząć te poszukiwania od najbardziej zniszczonego rynku? Każdy rozsądny jednak uda się do hoteli na obrzeżach. Również nadzieją może być port, który w oddali stoi. Twarz Raia jeszcze raz tego dnia miała okazję spotkać się z ziemią z chwilą gdy musiał niespodziewanie odskoczyć przed mknącymi szybko pojazdami z czerwoną flagą. Samochody przejechały błyskawicznie i podskoczyły na dziurze w ziemi, którą jakiś pocisk zapewne uczynił. Wtedy już Rai obrócił swoją głowę i mógł ujrzeć jak jednemu z żołnierzy coś wypada. Ta rzecz okazała się bronią, lecz nikt po nią nie wracał a zagon pędził dalej. Kurz uniesiony przez koła nie był przyjemny ani dla oczu ani dla oddechu, lecz nie przeszkadzał już minutę po odjechaniu wysuniętego patrolu. Nic więcej nie pojawiło się w tym miejscu a Rai był sam wśród krajobrazu niewiele mającego wspólnego ze zniszczeniami wojny, lecz dało się tu wyczuć napięcie oraz ponurość.

Toxic

Umycie się i ubranie nie zajęło zbyt wiele czasu, jednak było tutaj zbędne ze względu na to co stało się później. Nie wyprzedzajmy faktów jednak. Demon miał okazję niemal natychmiast spotkać jakąś grupę ludzi, tą samą, z którą ta tutaj przyjechała. Mimo, iż nie spakowała się nie miała już okazji niczego wziąć gdyż niemal natychmiast wszyscy opuścili to miejsce. Nie wiadomo było co się stało, jednak przewodnik, który ma dom bliżej centrum mówił o jakiś wybuchach. Jego zdaniem dobrym pomysłem będzie udać się do lasu i tam przeczekać to jeśli są to zamachy. Przy okazji będą mieli okazję zwiedzić zabytkową świątynię. Ludzie ubrani byli różnorako i zbyt byli przejęci by z kimkolwiek zbyt długo rozmawiać. Tak więc mruk miał okazję dowiedzieć się tylko o wielu nieistotnych rzeczach. Niejednokrotnie powtarzano, iż to terroryści, inni uznali, że trzecia wojna światowa się już rozpoczęła i koniec świata ma miejsce już dziś. wiele teorii, każda kolejna mniej wiarygodna. Nie można więc nic pewnego rzec. Toxic mogła odłączyć się od grupy albo podążać za nimi, nie było już możliwości powrotu po rzeczy i udania się ze wszystkimi gdyż ludzie zbytnio śpieszyli się aby ukryć się w lesie.

All

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 6:39 am

Rai zauważając broń, nie pomyślał tylko po nią pobiegł i zawiesił na plecach, obok plecaka
-Tu nikogo nie ma
Powiedział do siebie cicho po czym zaczął chodzić po mieście w poszukiwaniu jakiegoś miejsca, w którym będzie trochę ludzi, zazwyczaj zbierali się w Pubach na piwie, a to zazwyczaj jest w porcie... No właśnie port. Rai pobiegł przed siebie w poszukiwaniu tego miejsca
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 6:46 am

Toxic nawet nie zauważyła jak szybko ich grupa znalazła się na dworze i szli w stronę lasu. Wszystko działo się na prawdę szybko. Wtem przewodnik mówił coś o zamachu, końcu świata, terrorystach ... Jednak dziewczyna go nie słuchała. W końcu kto by uwierzył, że nawet dziś może być koniec świata ? ... To po prostu głupie. Dziewczyna nadal szła za nimi, jednak mogła się od nich odłączyć i tak zrobiła. Przystanęła na chwilę i po chwili zmieniła kierunek.
- Gdzieś tu musi być jakaś kryjówka ... -. mówiła do siebie i biegła przez las.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 12:58 pm

Gdy światło dotarło do jej oczu natychmiast je otworzyła, po chwili usłyszała huk.
~Kto o tej godzinie puszcza takie głośne fajerwerki?- pomyślała, powolnie zrzucając z siebie koc.
Usiadła i przez chwile wpatrywała się w okno, ospale przetarła oczy i się wyprostowała.
- Czas coś zjeść... jestem głodna...- powiedziała po czym się wyprostowała i ruszyła w stronę kuchni.
Gdy dotarła do kuchni otwarła lodówkę i zaczęła z wzrokiem wertować zawartość, w końcu sięgnęła po mleko, zamknęła lodówkę, otwarła szafkę wyciągnęła z niej miskę, potem z szuflady łyżkę, wsypała płatki do miski i zalała mlekiem po czym usiadła przy stole i zaczęła jeść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 1:31 pm

Raisen (Scena II) [Zyskałeś achiewementa czy jak to się pisze... >

Tup. Tup. Tup. Każdy krok dla Raisena był niczym grzmot setki dział rozrywających niebo. Szedł powoli, lecz gruzy trzeszczały, łamały się i zmieniały pod wpływem jego chodu. Raz nawet stracił równowagę i niemal nie wylądował głową na wielkim kamieniu, lecz byłoby to za proste a to pierwszy akt jest dopiero i scena druga, która dla Raisena najwcześniej ze wszystkich się rozpoczęła. Jako pierwszy ujrzał ponurość tej wojny, lecz nie jako budynki, które pokryte kurzem szarzeją w upalnym słońcu. Nie chodzi tutaj o armię czy zagonu niebezpiecznie pędzące po ulicach. To co zobaczył Raisen to było coś innego. Ujrzał to wraz z wejściem do portu. Zacznijmy od strony prawej, gdzie wielki dźwig stał przewrócony a jego szczyt roztrzaskał kadłub liniowca oceanicznego na pół. Strasznym widokiem była tak potężna jednostka z uniesionym tyłem wystającym ponad powierzchnię wody. Zgnieciona niczym zabawka. Ludzi stąd próżno było szukać, lecz i dalej widok nie był milszy. Oto nieco już tylko z prawej oczy ucznia mogły zauważyć jakiś budynek, który zawalił się tworząc gruzy tak wielkie iż niewielkie wzgórze powstało w tamtym miejscu. ta rzecz zasłaniała najgorsze. Małe statki porozbijane nie przez bomby czy urządzenia portowe, lecz zasypane bądź przez pośpiech zniszczone. Dalej stacjonowały wycieczkowce, swym ogromem przytłaczające i urzekające pięknem, lecz tak było do wczoraj. Obecnie po za jednym wszystkie na dnie leżały a nad tym, który pozostał czerwony sztandar się unosił. Taki sam jak nad kilkoma okrętami, które w oddali dostrzec można, lecz były to jednostki wojskowe pełne dział, rakiet i tylko nieliczni wiedzą jakich jeszcze wymyślnych narzędzi śmierci. Dalej trudno było dostrzec coś innego. Jeden z budynków przy liniowcach również ucierpiał, lecz był on jedynie zniszczony w górnym piętrze, gdzie brakowało sporego kawałka ściany i niewiele dachu. Dźwięki było słyszeć wyraźnie gdy tylko zdumienie opuściło Raisena. Ktoś kłócił się w nieznanym mu języku po lewej stronie, wśród budynków więc nie łatwo było ich dojrzeć.

Toxic

Może błędem było odłączać się od grupy? Las był ogromny i przez cały bieg wydawał się taki sam. Może nawet Tox biega bez celu w kółko? Jednak miało to swoją zaletę. Cisza tutaj panująca była kojąca po huku jaki wystrzały wywołały. Miejsce to miało swój urok. Drzewa swą koroną przysłaniające cień oraz zwierzęta nierzadko odzywające się. Atmosfera idealna, lecz nie w tej sytuacji. Nie należy zapominać, że przecież w mieście działo się coś złego. Jednak kto by się tam przejmował tym wszystkim. Czy nie lepiej usiąść w głębi puszczy i przeczekać? Kryjówek tu niemało. Od dziur w ziemi, zwierzęcych nor, do jaskini, którą osoba ta miała okazję minąć. jeśli jednak biegnie dalej to w końcu wyjdzie z lasu. To nie byle gdzie, gdyż na główną drogą wyspy, lecz ta o tym nie wie. Zresztą nie wiadomo jaką to decyzje podejmie.

Lilith

Dość nietypowym pomysłem jest jedzenie gdy wokół huczy. Jednak niektórzy są tak znieczuleni, iż nawet bomba atomowa mogłaby im przed nosem wybuchnąć a ci zamiast przerażenia byliby zniesmaczeni, że przyszło im umierać w tak piękny dzień. Lecz tylko jedna osoba w tym hotelu czymś takim miała okazję się wykazać, dlatego nikt po nią nie przyszedł. Wszyscy mieszkańcy w pośpiechu opuścili to miejsce a ktoś nawet krzyknął, że nikogo nie brakuje. Biedactwo zapomniane przez wszystkich i zamknięte w hotelu, gdyż ten dla bezpieczeństwa został zabezpieczony przy użyciu kluczy, lecz ona o tym nie wiedziała. Jadła sobie spokojnie śniadanie a wokół toczyła się wojna. Trzysta metrów dalej na ulicy leżał trup z pękniętą czaszką trafiony kamieniem ze zniszczonego budynku. W pokoju jednak było spokojnie a kolejne łyżki lądowały w ustach Lilith. Telewizja nie działała. Telefony nie były sprawne. Jak więc można tutaj się dowiedzieć co się dzieje? Tym bardziej jeśli jedyne kompetentne osoby opuściły to miejsce. Warto też wspomnieć, iż w lodówce był niezidentyfikowany zwierz do owadów należących, wielkością do muszli mogący być przyrównany. Nic wielkiego, przecież w tych stronach dużo egzotycznych zwierząt a mógł on w ogóle zostać przeoczony przez ignorującą wybuchy personę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisen

avatar

Posts : 102
Join date : 30/06/2010
Location : My room :P

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 1:35 pm

Rai szedł sobie spokojnie paląc papieroska i czując co chwile uderzenia w plecy spowodowane bronią, ale nie wzruszył się zbyt bardzo widokiem, bo przecież jako hybryda przeżył już wiele lat i widział o wiele gorsze sceny,których raczej nie warto teraz opisywać. A wracając do Rai''a to słysząc jakieś dźwięki, uśmiechnął się i pomyślał że ktoś jednak przeżył,oprócz jego i tamtych ludzi... no i co że mówił w innym języku, przecież go też warto uratować. Chłopak szybko złapał prawą ręką za broń po czym powoli zaczął zbliżać się do miejsca w którym kłóci się osoba.
-Ciekawe jak zareaguje
Powiedział do siebie cicho idąc za dźwiękiem, i nagle uświadomił sobie że ta osoba i tak go nie zrozumie... ehh... jedno życie to tam kit, Rai omijając tą osobę po prostu ruszył na obrzeża miasta, najlepiej do lasu, by odpocząć od tej walki... No właśnie do lasu. Chłopak szybko zaczął biec w tym kierunku
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 2:08 pm

Przez parę minut wydawało jej się, że biegnie w kółko od co, jednak gdy zagłębiała się w las słyszała odzywające się zwierzęta, cisza była idealna, tak ... Jednak nie teraz o tym mowa w mieście chaos, po drodze mijała różne nory zwierząt itd. Jednak po dłuższej chwili przystanęła i w końcu znalazła dobre miejsce na schronienie. Była to nie duża jaskinia mogła pomieścić max. trzy osoby. Tox spokojnie weszła do groty i usiadła na kamieniu. Postanowiła tutaj zostać i przeczekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 2:27 pm

Skończyła jeść płatki, postanowiła się umyć lecz najpierw włożyła miskę do umywalki, chwilę potem ruszyła do łazienki, i odkręciła kurek z ciepłą wodą, ku zdziwieniu dziewczyny woda nie zaczęła płynąć.
- A to dziwne czemu nie ma wody?- powiedziała cicho do siebie, nagle nastał głośny wybuch.
Kiedy usłyszała wybuch przeszedł ją dreszcz, otworzył oczy i całkowicie ją wybudził.
- Coś mi tu nie pasuje, przecież fajerwerki nie są tak głośne...
Szybko podbiegła do okno by sprawić co się stało. Jej oczom ukazał się widok zrujnowanego miasta, wytężyła bardziej wzrok i zauważyła leżącego trupa z rozbitą czaszką.
- Co tu się do cholery dzieje?! W ulotce pisali że to "Rajska Wyspa".- powiedziała przerażona.
Podbiegła do krzesła na którym wisiały ubrania, a pod krzesłem znajdowały się buty, w mgnieniu oka ubrała się. Szybkim ruchem chwyciła za torbę i przewiesiła ją przez ramie, w której znajdowała się para sztyletów i woda święcona w plastikowej butelce "Na wszelki wypadek", oczywiście wszystko było zakryte ubraniami. Wybiegła na korytarz, lecz nikogo nie zauważyła, więc pobiegła w stronę drzwi wyjściowych, złapała ręką za klamkę i ją pchnęła.
- Hmmm zamknięte? Jak mogli zamknąć hotel bez uprzedniego sprawdzenia czy wszyscy opuścili budynek... banda nierobów i egoistów.- powiedziała rozzłoszczona.
- Muszę się stąd jakoś wydostać... chwilka może przez okno...
Zanim się obejrzała była już w najbliższym pokoju na parterze, otworzyła okno i wyskoczyła przez nie, rozejrzała się dookoła, wszędzie było pełno cegieł i ruin.
~Muszę stąd jak najszybciej uciekać, ale gdzie?- pomyślała, stwierdziła że najrozsądniej będzie ruszyć w stronę morza, więc tak zrobiła i zaczęła biec najkrótszą drogą prowadzącą do oceanu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 3:15 pm

Raisen

Kłótnia była coraz głośniejsza, lecz jeden głos w niej przeważał. Trudno było zrozumieć nawet pojedyncze słowo a Raisen i języka nie posiadł. Tak więc słusznie zrobił, iż nie udał się w tym kierunku, choć może odegrałby bohatera pośmiertnie medalem odznaczonego? Gdy ten mijał już miejsce kłótni słychać było jej efektowny koniec z chwilą gdy kule przecięły powietrze niczym husarska chorągiew cięła szwedzkie regimenty piechoty czy tureckich Janczarów. Kule uderzyły o sąsiedni budynek, za którym to znajdował się Rai. Gruz zsypał się na ziemię zagłuszając upadające ciało. Uczniak mógł się domyślać co tam się wydarzyło, lecz nie było już powodu by tam iść. Tym bardziej, że kurz ze ściany doszedł już do jego nosa drażniąc go i wywołując nieprzyjemne uczucie z kichaniem połączone. Lecz i nadzieję dostrzec było można gdy małą grupka ludzi przebiegła zza rogu jakiegoś budynku w stronę centrum miasta. Lecz czy byli oni biednymi cywilami? Nie posiadali przepaski karmazynem osnutej,l lecz za to w ich dłoniach broń widniała. Jedna z nowocześniejszych choć w stanach wyprodukowana. Nie wiadomo kim byli, lecz nie zauważyli Raisena biednego. Czyżby ten chciał ich śledzić? Może jednak nie będzie to najlepszym z pomysłów?

Toxic (Zupełnie nie pamiętam twojego posta x.x) (Scena 2 Tadam)

Jaskinia nie była miejscem przytulnym. Zimne skały i wilgoć były tutaj codziennością. Ciemno nie było, choć i tak trudno było dostrzec wszystko co nie było centrum i wejściem, czyli są to ściany oraz dach tego miejsca. Dlatego też Tox nie widziała, że w miejscu tym dostrzec można malowidła okultystyczne. Nie była świadoma iż na jakąś sektę trafiła, tak więc spokojnie siedziała w tym miejscu do czasu gdy do uszu jej dotarły dźwięki. Rozmowa prowadzona w nieznanym dla niej jeżyku, który został wprowadzony przez moje lenistwo, gdyż słów nie chce mi się wymyślać. Szli więc w liczbie dziesięciu w czarnych płaszczach. Nie byli brudni i nie umyci, wyglądali jak normalni ludzie, po za ubraniem i pentagramami ich szyje zdobiącymi. Można by rzec, że świry, lecz ich liczba uniemożliwiała Toxic walkę, choć ta może próbować. O wydostaniu się bez zawiadomienia nieznajomych mowy być nie może, gdyż nie zapomnijmy o ich bliskości jaskini. Na razie jednak nie została zauważona a ci rozpoczęli kreślenie przed kryjówką mruka jakiś znaków na ziemi. Jednak nie da się z jej miejsca dostrzec jakich. Co czynisz to napiszesz.

Lilith

Chaos i zamieszanie, które ukazało się oczom tego stworzenia były niezwykłe. Nie dlatego, że sama wojna taką była, lecz nie zapominajmy, iż ta spokojnie jadła sobie śniadanie. Wody tylko kilka kropel spadło na jej ciało. Jej błyskotliwe stwierdzenie miało miejsce tuż po tym jak z ulicy słychać było przerażone krzyki i serie z maszynowego karabinu oddaną. Nie mogła ona jednak powiedzieć kto ogień otworzył, gdyż nawet gdyby spojrzała nie dostrzegła by nikogo. Ulotka jednak kłamała, chyba, że Lilith okazała się niegrzeczną istotką i zamiast do raju piekło stało się jej pośmiertnym domem. zejście na dół zajęło trochę, głównie dlatego, iż windy nie działały. Jednak gdy ta znalazła się już w holu wyjściowym ujrzała drzwi. Z radością ku nim pobiegła, lecz te okazały się być zamkniętymi. Nie na długo, lecz ich głośnego otwarcia nie było można już ujrzeć. Podbiegła do pierwszego z pokoi, który zamkniętym się okazał. Drugiego drzwi jednak bez niczyjej brutalnej interwencji można było otworzyć, więc ta ku tym się skierowało. Biedactwo nie było świadome niespodzianki przez budowniczych zgotowanej. Okno początkowo nie chciało się otworzyć, lecz przez swój wiek. Dopiero za drugim, nieco mocniejszym pociągnięciem udał się jej. Tak bardzo była tym zajęta, że nie spojrzała na dół, to jednakże uratowało jej życie. Leciało bardzo długo a kule świstały jej nad głowami. Z dnia zrobiła się noc, oświetlona tylko przez niewielki otwór nad jej głową. Kawałki gruzu spadły na przewróconą Lilith. Ta leżała gdyż upadek nie był zbyt miłym. Po drodze wystające pręty oraz drabinka potargały jej ubranie. Nie była jednak bez ubrania, po prostu jej ciuchy był w złym stanie. Dodatkowo straciła torbę, która na powierzchni została. Powrotu nie było, gdyż jakiś idiota nie doprowadził drabinki do samego dołu a więc nie dało się wejść. Była więc ona bez rzeczy, wśród ścieków. Brudna i z nosem ledwo wytrzymujący wszechogarniający smród. Gdyby róża inne miała imię tak samo piękną by była, tak więc gdy nazwę ten zapach charakterystycznym nie zmieni to chęci do zwymiotowania płatków, która ogarnęła Lilith. Drogi były dwie, jedna prawdopodobnie ku dzielnicy portowej, druga przeciwna prowadziła raczej do centrum miasta. Przy tej drugiej było odgałęzienie ku najbiedniejszej z ulic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 4:43 pm

Spojrzała na otwór, który znajdował się nad jej głową, okazał się być "wejściem", gdyby ta drabinka nie była taka krótka to z łatwością mogła by się stąd wydostać, spojrzała na swe ciało które było w paru miejscach posiniaczone i ubranie było podarte.
- Chyba tylko ja mam takiego pecha... no i jeszcze torba została u góry... to chyba był zły pomysł by tu przyjeżdżać... jestem praktycznie bezbronna.- powiedziała, chwilę po narzekaniu, poczuła ohydny smród, na szczęście uratowała się przed zwróceniem płatków zatykając nos.
~ No i jeszcze ścieki... - rozejrzała się w koło, ujrzała dwa tunele które prowadziły w sprzeczne kierunki.
Ukucnęła i palcem na posadzce zaczęła rysować prowizoryczną mapę wyspy.
-Hmm więc jeśli ja jestem tu... centrum tu... a tu port... to powinnam podążyć...- w tym momencie zatrzymała i gwałtownie spojrzała raz na lewy tunel raz na drugi, aż zatrzymała wzrok na lewym tunelu, który prawdopodobnie prowadził do dzielnicy portowej.
- Dobra tędy!.- wstała i poczuła nagły ból w lewym boku, który chwilę potem złagodniał.
- Następnym razem nie powinnam się bawić w kaskadera he he.- lekko się uśmiechnęła i powoli ruszyła w głąb tunelu.
Wędrowała tak kilka minut tunel wydaje się nie kończyć, drogę ledwo oświetlają stare lampy, w tunelu panuje cisza, od czasu do czasu słychać popiskiwanie myszy. Zatrzymała się i na ścianie spostrzegła nie wyraźny napis, niestety z powodu jego rozmazania i złego oświetlenia nie była w stanie go odczytać. Ziewnęła i ruszyła w dalszą tułaczkę tunelem który prawdopodobnie prowadził do portu.
~ Mam nadzieję że innym nic się nie stało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Nie Lip 04, 2010 7:56 pm

Lilith

Wybór drogi jest decyzją niezwykle ważna. Zapomnieć nie należy, iż od niego może być zależne życie tego stworzenia, tak więc port był dla niej najlepszy, choć mapa wyspy miała wiele wad. Gdyby nie przypadek, że w istocie tam jest port to zapewne błąkałaby się po tym świecie, gdyż do Meiwein nie był ten rysunek w brudnym mule przez ścieki na niesionym, zbyt dokładnym. Postać brudna oraz poobdzierana zmierzała nie widząc nic. Z dłonią przy nosie tak aby nie musieć oglądać śniadanie zjedzone przed kilkoma minutami a może i wczorajsze przy tak intensywnym zapachu. Wybór centrum byłby błędem, gdyż tam kanał zasypany, lecz i tutaj nie brakowało wrażeń. Po pierwsze dźwięki towarzyszyły Lilith przez cały niemal czas, jakieś małe stworzenia przemieszczały się po kanałach, lecz jakie to wrażenie robiło w nieprzeniknionych ciemnościach gdy nic nie dało się dostrzec nawet na pół centymetra wprzód. Dobrze, że chociaż kanał nie był zbyt krętym bo zapewne skończyłoby się bolesnymi obrzękami a tak tylko raz Lilith miała okazję poczuć ból głowy dość mocny, choć nawet gdyby widziała wszystko zapewne nie uniknęłaby tego zagrożenia. Co to takiego było? Kolejny wystający pręt, który z niewiadomego powodu wystawał ze ściany. Może umyślnie budowniczy umieścili go przeciw takim jak ta podróżniczkom? Lecz ten ból uratował ja przed upadkiem na jej głowę obiektu niemałego i niezbyt przyjemnego. Ciało ludzkie zrzucone zostało do kanału. Światło na chwilę rozświetliło pomieszczenie lecz szybko zgasło. Nie było czasu na sprawdzanie czy osobnik żyje, choć brak dźwięków i sposób w jaki spadł, głową w dół, raczej to wykluczał. Mogła tutaj wyjść, lecz nie było to bezpieczne a ta zachowując resztki inteligencji zdecydowała iść dalej aż do następnej drabinki. Oczywiście możesz się uprzeć i wychodzić, jednak wtedy trafisz na gang a Raisena nie spotkasz... więc sama wybieraj :DD. Kolejne wyjście to była już dzielnica portowa. Lilith udało się wejść po drabince, jednak przez pięć minut męczyła się z podniesieniem włazu na wolność prowadzącego. Gdy już udało ci się wyjść mogłaś ujrzeć jakiegoś człowieka z bronią przewieszoną przez ramię oraz wyglądającego jak jeden z uczniów, choć czy aby na pewno? Jeśli się nie spotkaliście dotąd to pewności mieć nie możesz. Teraz też mogłaś zrozumieć, że wcześniejsze uderzenie rozcięło twoją skórę na głowie.

Raisen

Co prawda nie napisałeś jeszcze posta, ale wiedząc jak późno wstaje postanowiłem nieco przyspieszyć to wszystko. Tak więc nie ważne gdzie się udać zamierzałeś to i tak twoją uwagę zwróciła istota, która jak duch wydawałoby się nagle pojawiła się za tobą. Podobnie jak w wypadku wcześniejszym jeśli nie znasz Lilith to nie wiesz kim ona jest, jednak ta nie jest uzbrojona a jej ubranie jest w stanie portu. Czyli niezbyt dobre. Widać liczne rozdarcia a na dodatek rozcięte czymś czoło. Zapach od niej się unoszący był nieprzyjemny i niemalże nie do zniesienia. Mimo wszystko nie wyglądała groźnie a wiec czy nie warto byłoby postarać się porozmawiać? Krótko co prawda ale też pisania za wiele nie ma.

Railith (Informacja)

Spotkaliście się brawa dla was... no chyba, że pewna osoba uprze się aby wyjść z kanału wcześniej, jednak nie bierz przykładu z Tyka i nie bądź wredna. Macie 10 postów na rozmowę. Tzn póki się nie zjawie każde z was może napisać 10 postów, jeśli do tego czasu nie dogadacie się gdzie iść to i tak ja napisze swoje. Jeśli uczynicie to wcześniej to również na mnie zaczekajcie. Ogólnie to piszecie teraz jak na normalnej fabule ale tylko 20 postów (10 Raia i 10 Lil) Toxic jest daleko od was, wiec nawet nie ważcie się pisać, że się z nią witacie. Proszę również o odgrywanie postaci. To znaczy pamiętaj że Lilith śmierdzi a ty natomiast pamiętaj, że Rai ma broń. Tak więc jako, iż się nie widzieliście (Sprawdzałem ot!) To nie wiecie kim jest drugie i nie rzucać się sobie od razu w ramiona wiedząc, że każde z was jest uczniem. Na dodatek mimo, iż przypominacie siebie to wasz wygląd nie jest typowy. Raisen może w jakimś stanie jest, choć kurz osiadł na nim i postarzał w ten sposób jego oblicze, lecz Lilith to już zupełnie siebie nie przypomina. Kanały to nie zjeżdżalnia i podróż nimi po ciemku doprowadziła ją do stanu tragicznego. Ale też nie na tyle by ją za potwora uznać.. więc żadnego strzelania bo uczynię rzecz sprzeczną ze wszelkimi prawami... Ak się zatnie ot! Za dużo pisze... piszcie sobie

Toxic

Ni ma posta więc chcąc nie chcąc nie mam na co odpisać O.O
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 1:16 am

Fakt ... Jaskinia nie była zbyt przytulna, Tox czuła znaczną wilgoć ... A w dodatku w jaskini było jakoś ciemno. Nagle do jej uszu dotarły jakieś dźwięki a mianowicie te w innym języku. Chwilę potem zauważyła dziesięciu ludzi ubranych w czarne szaty. Po krótkiej chwili widziała jak coś rysowali przed jej kryjówką. Ucieczka ? ... Nie, nie wydostanie się jaskinia była otoczona. Walka ? .... Nie, za dużo ich było i co jej pozostało ? ... Jedynie znów się ukrywać. Ruszyła się z miejsca, wstała i powoli, cicho cofnęła się do tyłu. Przykucnęła w rogu, było tam ciemno więc nie wiadomo czy ją zobaczyli, czy też nie. Obserwowała ich z uwagą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 2:13 am

Toxic

Przez ponad godzinę musiałaś wytrzymać w tej pozycji, jednak miałaś szczęście. Okultyści przez długi czas nie byli wstanie cię zauważyć. zimno i wilgoć jednak utrudniały takie siedzenie. Co było powodem niemożności poruszania się. O tym jednak później opiszmy najpierw co te dziwaki czyniły. Wiele słów i gestów zostało przez nich użyte. wszyscy zachowywali się bardzo wzniośle. Wydawało się, że jakowaś msza jest tutaj odprawiana, lecz to nie to. Nie można zaprzeczyć, że widok był niezwykle dziwnym gdy z ziemi wyszedł niespodziewanie stwór niewielki. Było to coś przypominającego budową ciała małpę, lecz barwy burgundzkiej. Widać było jasnoczerwone płomienie przy jego dłoniach i stopach. Jego oczy również wydawały się być płomykami. Lecz o dziwo nie były one czerwone a zmieniały swój kolor od ciemnej zieleni aż po brąz. Istota ta miała dziwną głowę, nie przypominającą żadne zwierzę. Jednak demon ten nie był ohydny. Jego wygląd co prawda mógł przerażać i budzić obrzydzenie, lecz tylko dlatego, iż był nietypowy. Na swój pewien sposób istota ta była nawet urocza, lecz okultyści nie widzieli, że nie mają przed sobą żadnego inteligentnego demona uklękli składając mu hołd. Jeden z nich wstał i powoli w kierunku jaskini się ruszył. Wtedy to nastąpiło spotkania dość bolesne, gdyż Toxic została złapana za ramię i wyszarpana z tamtego miejsca. Jednak problemem było dla niej ustanie. Zwierzątko z zaciekawieniem przyglądało się Tox.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxic
Prefekt
avatar

Posts : 154
Join date : 04/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 2:33 am

Albo odprawiali mszę albo się tak porozumiewali ... Toxic przez dłuższą chwilę nadal ich obserwowała. Gdy ujrzała te dziwne zwierzę lekko się poruszyła robiąc przy tym cichy hałas. Gdy wtedy ktoś złapał ją za ramię i wyszarpał na zewnątrz. Dziewczyna wyrywała się, jednak to nic nie dawało ... Jeden z nich trzymał ją kurczowo. Gdy Tox ujrzała tego stworka z przodu aż się skrzywiła, jednak po za tym wydawał się być ciekawy. Jednak dziewczyna nie ustępowała szarpała się z tym który ją trzymał ... Próbowała się wydostać. Co chwilę nawet go kopała, byle tylko by ją puścił. Kątem oka obserwowała tego zwierzaka ... Długa grzywka nieco naszła jej na oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 2:42 am

Toxic

Twoje próby co prawda dały jakiś efekt, lecz po chwili zostałaś uderzona boleśnie w głowę. I tutaj nagle nie wiadomo co się stało, gdyż na kilka sekund utraciłaś przytomność. Po przebudzeniu się mogłaś ujrzeć maleńkie stworzonko ocierające swoją głowę o twoje włosy oraz poszarpane zwłoki tego, który cię wyprowadził z jaskini. Na ziemi wciąż pozostały symbole okultystyczne, jednakże inni po prostu zniknęli. Trudno więc byłoby rzec co się stało, lecz aby lepiej zrozumieć to powiem to po prostu. Przyzwane stworzonko można nazwać demonem, jest to coś w rodzaju demonicznego zwierzęcia, tak więc przywiązuje się dość szybko do demonicznych przedstawicieli szkoły. Początkowo z ciekawością obserwował co się dzieje, jednak gdy zauważył, że ktoś bije jego nowego właściciela to przebiegł na czterech łapach tę odległość i wgryzł się w jego szyję. Jeszcze przez jakiś czas długimi pazurami i zębami szarpał ciało napastnika. Krwi przy tym niemało powstało, lecz inni z przerażeniem uciekli, gdyż zawodowcami w demonów przyzywaniu nie byli. Tak więc Toxic leży teraz na piasku niezbyt czysta a koło niej znajduje się stworzonka z ognistą łapką na jej włosach. Jednak ogień ten nie pali jej, nie jest nawet specjalnie ciepły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean Winchester
Łowca
avatar

Posts : 88
Join date : 01/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 3:47 am

*Gdy Dean usłyszał huk pomyślał że nadszedł słynny dzień apokalipsy, chodź gdy spojrzał przez okno jego pogląd się zmienił. Poleciał do łazienki i u,ył żeby i szybko się wykąpał przy czym dla pewności wziął ze sobą swojego Colta i ruszył z motelu na dół. Zobaczywszy że nie ma nikogo postanowił wyjść na parking i poszukać swojego Chevroleta Impali z '67.*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 4:03 am

Dean

Huk może i jest hukiem, lecz nie wyjaśnia to faktu, iż przed miejscem zamieszkania tejże istoty nie stał żaden samochód. Nawet zwykłego maluszka trudno było dojrzeć wzrokiem a co dopiero inne auto. Gdzie to wszystko się podziało? Tego nie wiadomo, jednak trzeba było coś czynić. Hotel gdzie znajdowała się dana persona miał depresję, a przynajmniej w niej się znajdował. Był więc niżej niż okoliczne tereny, jednak nie był jakoś specjalnie gorszym. Jednak nie można z niego było dostrzec co tak naprawdę dzieje się w mieście a dodatkowo jego położenie było na skraju miasta. Bardzo blisko głównej drogi prowadzącej od portu aż do końca miasta i dalej. Tak więc nie mógł narzekać na samotność. Rzesze ludzi szło koło niego i mijało go. Niektórzy co prawda wykazali się brakiem znajomości zasad zachowania popychając Deana, lecz ten nie był wstanie zbytnio zareagować. nawet broni nie mógłby podnieść i wyciągnąć gdyż zbyt wielki tłum zagradzał mu drogę. Był niesiony ludzką falą przez długi czas i dopiero przy skraju jakiegoś lasu w odległości sporej od miasta udało się tejże istocie wyjść z kolumny uciekających i odpocząć na krawędzi puszczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith

avatar

Posts : 29
Join date : 01/07/2010
Age : 23

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   Pon Lip 05, 2010 4:07 am

Jak zauważyła spadające ciało to się przeraziła.
~ To będzie zły pomysł tutaj wychodzić... trzeba poszukać innego...- pomyślała dysząc, ruszyła w dalszą drogę szukając innego włazu.
W końcu znalazła jakąś drabinkę która na szczęście była ukończona do końca. Postanowiła się po niej wspiąć i otworzyć właz, zajęło jej to kilka minut. Zauważyła jakąś osobę, która nie wyglądała ani na żołnierza, lecz na ucznia jej szkoły. Podeszła do niej i obejrzała dokładnie:
- Eee cześć jesteś uczniem Chuusei Academic?- powiedziała będąc w razie czego gotowa do ucieczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...   

Powrót do góry Go down
 
Misja nr 1 Czyli Tragedia w 3 aktach...
Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Chuusei Academic :: Misje i Eventy :: Misje-
Skocz do: