Chuusei Academic

Chuusei Academic
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Fontanna

Go down 
AutorWiadomość
Archamelis
Medyk
avatar

Posts : 33
Join date : 02/07/2010
Age : 19

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Fontanna   Pią Lip 02, 2010 12:40 pm

W samym centrum dziedzińca można zobaczyć dużą fontannę z lejącymi wodę aniołkami. Wokół są ustawione ławki aby było gdzie usiąść. Wspaniale zimna woda na upalny dzień w lato. Kto wie, może komuś odbije i się w niej wykąpie? (Nie powinnam pisać tematów w takim stanie 8D) Chociaż jest to miejsce umieszczone w samym sercu dziedzińca to nieczęsto ktoś je odwiedza. Dlatego to miejsce ma miano jednego z tych najspokojniejszych.

______________________________________________________________________


Archamelis nie mając co ze sobą zrobić chodziła po terenie szkoły. Mruknęła coś pod nosem i usiadła na jednej z ławek podziwiając fontannę. Jednak na długo to nie zaspokoiło jej ciekawości co do nowego otoczenia. Może nie była tu od wczoraj(udajeeemy), ale czuła, że nadal nie zwiedziła wszystkiego. No bo co ma robić medyk kiedy to nikt nie jest ranny? Pozostała jej siła i zwinność. Zastanawiała się przez chwilę, dlaczego dla większości ludzi demony są tak okrutnie złe? Ona nie była jedną z tych, które są brutalne. Wręcz jest jednym ze spokojniejszych. Czuła się trochę osamotniona. Od razu to okazała odruchem tarcia dłoniami o uda. Może jest w tej szkole coś w stylu biblioteki. Chętnie by tam zajrzała. Pewnie to by ją trochę zajęło. Przez sekundę dotknęła lewą ręką, prawego oka przysłoniętego przepaską. Dlaczego je ukrywa?
-A no tak...- mruknęła sama do siebie. W końcu to był kolejny z wybryków jej tęczówek. No bo kto ma nienaturalnie malinowe oczy? Dobrze, że nie zakryła obu oczu. W końcu nikt także nie ma złotych... Czy tam limonkowych oczu. Westchnęła. Czasami zdawało jej się, że jest największym wybrykiem natury na tym świecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Lip 02, 2010 1:09 pm

To co decyduje o wyborze miejsca zazwyczaj jest niezwykle ważne, choć nie należy zapominać, iż niejednokrotnie przypadek kieruje losami ludzi a nie tylko tej rasy, gdyż nawet wampiry niejednokrotnie potrafią bez namysłu wędrować po świecie. Kimś takim był oczywiście Tykuś, który to będąc grzecznym i miłym stworzeniem pijącym krew oraz widzących śmierć tylko niewielu ludzi mniej niż świat a i nie wiadomo czy nie od niego starszy. Nie wyglądał jednak na osobę o wiele młodszą a i swoim zachowaniem nie przypominał starca przemierzającego od wieków ten świat. Był on raczej wesołym dzieckiem, które nie do końca wie w jakim świecie żyje. Nie wolno nam zapomnieć ileż to stworzeń czeka na krew a czy Rosarium nie był jednym z nich? Ano był, więc w tenże sposób staje się sam przestępcą, który pije krew innych. Skończmy jednak to rozmyślanie i przejdźmy do tego co się dzieje. Nie starajmy się już wyjaśnić motywów, dla których białowłosy tutaj przybył, gdyż nie są one istotne. O wiele ważniejsze jest jego zachowanie, które rozpoczęło się od chwili gdy tylko nieznajoma mogła go ujrzeć. Początkowo szedł nie zwracając na nikogo uwagi, dopiero po niedługim czasie jego oczom ukazała się istota, o której przyszłym losie decydowała chwila. Niczym wielkim nie jest sam fakt podejścia wampira, lecz mimo to poprzedniego zdania zmienić nie mam zamiaru. Tyk po ujrzeniu jej mógł po prostu iść dalej, albo co jest bardziej prawdopodobne przywitać się, gdyż nie wolno zapomnieć o tym, iż jako nowy w tej szkole nie znał tutaj nikogo a należałoby choć kilka person móc nazwać ich własnym imieniem. Powolnym krokiem podszedł do niej a gdy był już blisko wypowiedział słowa powitania, wraz ze swoim imieniem i nazwiskiem. Nie pisze tu tego cytując, gdyż nie jest to konieczne a czy ważne byłoby aby zwykłemu powitaniu poświęcone było całe nowe zdanie? Lecz nie skończył na tym mówić, bo nie byłby sobą gdyby kolejnych słów nie wysnuły jego blade usta.
-...Z chęcią również poznam twoje imię o ile masz czas by ze mną rozmawiać.
Sam nie znał powodu dlaczego stara się poznać wszystkich ludzi z tej szkoły, jednak miał swój drobny wkład w jej powstanie, tak też nie ma zamiaru choćby dla zabawy tutaj nie zaglądać. udawał ucznia, nawet strój był identyczny do tego, w którym wszyscy się uczą, lecz był nieco starszy od typowej osoby z tego świata. Co prawda nawet oficjalnie był w szkole, miał nawet swoją klasę i legitymację czy jakieś tam dokumenty, lecz je zgubił na samym początku a raczej wyrzucił, gdyż nie uznał aby były mu potrzebne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Archamelis
Medyk
avatar

Posts : 33
Join date : 02/07/2010
Age : 19

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Lip 02, 2010 1:35 pm

Gdy tylko usłyszała, że ktoś nowy przybył w to miejsce przez chwilę się cieszyła. Jak długą? Dosłownie mały ułamek jej życia. Nigdy jakoś nie przejmowała się emocjami. Były zbyteczne. Odwróciła swoją głowę w stronę. Agasharr Rosarium. Nawet ładnie. Po mundurku i wyglądzie od razu rozpoznała, że to uczeń. Mozolnie wstała jakby nie miała siły. Jednak nie o to chodziło. Po prostu chciało jej się trochę spać. Z resztą jak zawsze. Szur jej ubrania zakłócił instrumenty natury. Plusk wody w fontannie doskonale dobrał się do śpiewu letnich ptaków na drzewach.
-Archamelis Sevie, medyk- powiedziała i lekko się uśmiechnęła. Chyba nikt by nie wpadł po jej stroju na to, że jest medykiem. Jedynie po jej umiejętności, jednak owej umiejętności za bardzo nie widać. Jedynie czuć i dopiero później widać rezultaty. Przynajmniej działa tak jak powinna, a to już coś. Trochę było to głupie. "O ile masz czas by ze mną rozmawiać", dziewczyna -A może raczej kobieta, gdyż 29 lat to nie 19, prawda?- była okropną gadułą.
-Mniej oficjalnie Archamel- dodała do swojej poprzedniej wypowiedzi aby nie było tak strasznie sztywno. Wydawał się być strasznie poważny. Za to ona chociaż już nie miała tylu lat co on, to zachowywała się o wiele młodziej. Jeżeli ktoś powie, że jest poważna wybuchnie śmiechem na całą akademię. Była wyższa od niego... Szczególnie, że miała buty na obcasach. Ale chociaż dobrze, że nie musiała się schylać aby mówić do jego twarzy a nie czubka głowy. Przez dosłownie minutę w jej głowie zabrzmiała melodia. Na szczęście nie wydostała się ona na świat, poprzez nucenie czy chociażby układanie słów. Na instrumentach grać nie umiała, lecz podobno głos miała ładny. Podobno. Chociaż jest osobą bardzo towarzyską to raczej nie lubi się popisywać.
-No i ja mam zawsze czas- rzekła i poszerzyła swój uśmiech. Taki lekki i niewinny. Ciepły jak u matki, której ona praktycznie nie miała. Ogólnie to miała, żyła i spełniała swoją powinność, ale nie dawała Archamelis matczynego ciepła. Przez co w dzieciństwie jako mała dziewczynka nie miała przyjaciół, czy nawet koleżanek. Dobrze, że ksiądz nie wiedział o tym, że jest demonem. Latał by za nią z krzyżem. W ogóle nie było widać, iż jest z dumnej rasy demonów. Świetnie grała dobrą osóbkę, co bardzo pomagało w kontaktach. Dobrze jest mieć kogoś pod ręką, kto pomoże, prawda? Uczniowie mieli łatwiej. Mieli cały personel, bo przecież im nic nie może się stać. A taki medyk czy nauczyciel może sobie spokojnie zginąć. Ach te prawa szkolne. Lecz te dzieciaki były przyszłością tego świata. Trzeba dobrze się opiekować przyszłością, prawda? Miło by było mieć jakąś robotę... W końcu od czegoś tu jest. Jednak nie chce jakiegoś oblężenia i epidemii. Trzeba uważać czego sobie życzymy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Lip 02, 2010 2:04 pm

Wampir co prawda wyglądał na ucznia, jednak nim nie był a przynajmniej dotąd jeszcze nie miał okazji być na jednej z lekcji, choć z chęcią udałby się na zajęcia. nie wolno zapominać, iż właśnie w tym jakże dziwnym celu tutaj przybył. Białowłosy ze spokojem przyglądał się nieznajomej, która niezbyt duże na nim zrobiła wrażenie, lecz nie ma w tym nic złego, gdyż osoba, która widziała tyle co Tyk nie jest zbyt podatna na jakiekolwiek gesty i jeśli ktoś przed nim nie wykazałby się nie znaną ludzkości erudycją czy retoryką to nie przykuwał jego uwagi. Jednak tej obojętności nie dało się ujrzeć na jego twarzy, gdyż nie należy zapominać o typowej dla niego twarzy. Był lekko uśmiechnięty jak co dzień a jego oczy pozostały obojętnymi, choć nie widać było w nich aż takiego chłodu. Pełno kontrastów, lecz największym są oczy w barwie świeżej ciemnej krwi a skóra, która swym kolorem do najczystszego świeżego śniegu, który niezbrudzony przez zwierzęta, ludzi czy inne zjawiska rozjaśnia mrok, razi odbijając słoneczne promienie oraz tak pięknym czyni krajobraz. Wróćmy jednak do wampira, którego myśli również były żywym dowodem na słuszność terminu tak nierozłącznie z barokiem związanego. Z jednej strony był on teoretycznie uczniem, więc nie miał żadnego prawa żądać odpowiedzi od nieznajomej, lecz nie należy zapominać, iż jego charakter raczej nie pozwalał na wyciąganie wszelakich informacji gdy ktoś nie chce mu ich udzielić, tak więc trudno byłoby do czegokolwiek Arch zmusić. Wyrazu tego jednak również nie było, gdyż przez setki lat życia pewien wampir nauczył się niemal doskonale maskować to co naprawdę czuje gdy nie było mu to potrzebne. Na razie jednak nie oceniał nieznajomej, ze względu na zbyt krótką znajomość. Gdy tylko usłyszał zdrobnienie jej imienia, o ile tak można to nazwać ze spokojem odparł coś co miałoby mu tylko pozwolić na swoją dalszą grę.
-Nie sądzisz, że powinienem zwracać się do ciebie w ten bardziej oficjalny sposób? Jednak nie należy zapominać, że w teorii masz odpowiadać za moje zdrowie, ja natomiast na nie nigdy nie narzekałem. Wydaje mi się więc, że nie spotkamy się w twojej pracy, tak więc nie będziesz urażona gdy zwracać się będę Archamel?
Tle tylko jego usta miały do wypowiedzenia, teraz słuchał kolejnych słów, które były dla niego istotne, lecz tylko w sferze zabawy, która była dość nietypowa. Białowłosy miał naprawdę dziwne pomysły na spędzanie czasu, lecz na razie chciał dowiedzieć się kto leczy tutejszych uczniów. On jako wampir korzystać nie ma potrzeby, lecz czemu miałby nie poznać tak istotnej dla rozwoju szkoły persony?
-Nie jesteś więc zbytnio zapracowaną osobą, tutaj nie mogę się dziwić, gdyż moje życie również nie obfituje w obowiązki. Jednak w twoim wypadku może to oznaczać znakomite zdrowie tutejszych. Czy stwierdzenie to należy do prawdziwych?
Nieistotna fraszka. Mimo to pyta. Dlaczego? Tego sam Tyk nie był wstanie zrozumieć, lecz uznał, że nie warto nad takimi oto sprawami się głowić, lepiej będzie po prostu robić co się chce nie patrząc na konsekwencje. Czyż nie żył on tak przez tyleż mileniów? Wciąż stoi, nie tylko zdrów lecz i w formie dobrej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Archamelis
Medyk
avatar

Posts : 33
Join date : 02/07/2010
Age : 19

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Lip 03, 2010 12:51 am

Gdy tylko usłyszała jakże wyczerpującą odpowiedź chłopaka o tym, że czy ona nie będzie obrażona, jeżeli nie będzie praktycznie go widzieć, a on będzie mówić do niej Archamel. Jakie to on ma masakryczne problemy. Nie chciała aby zwracali się do niej „per pani”. Ona jest czym jak… Jak można by powiedzieć, że pielęgniarka w szkole. Jako, że to nie jest taka zwykła szkoła, to ona także nie jest zwykłą pielęgniarką i ładniej się ją nazywa medykiem.
-Ichi(w końcu uczycie się tutaj japońskiego, nie? x3), nie jestem na tyle starsza od ciebie, abyś zwracał się do mnie per pani. Nieswojo się wtedy czuję. Ni, poczekajmy do urwania ci ręki, chyba, że nie zależy ci na tym ciele. San, Archamelis jest strasznie poważne, nie robi mi różnicy czy się wysilisz i powiesz pełne imię, czy z przyzwyczajenia powiesz „Archamel”- powiedziała spokojnie, jednocześnie używając liczebników japońskich. Mogła też użyć „uno, dos, tres” ale jakoś częściej używała „ichi, ni, san”. Po chwili zdała sobie sprawę, że powiedział „chyba, że nie zależy ci na tym ciele”, co trochę dziwnie zabrzmiało z jej ust. Jakby była Bogiem i zmienienie ciała to pikuś. Gdy usłyszała kolejne dziwne pytanie, aż poszerzyła swój uśmiech. Ona naprawdę nie była normalnym demonem. Jednak w walce się sprawdzała i tyle jej starczyło bycia demonem.
-Przyznam, jakiegoś oblężenia to nie ma. Co do zdrowia to jest różnie… Zależy kto, skąd przyjechał- odpowiedziała prosto. No bo miejsce w którym się żyje przez większość swojego żywotu ma duże znaczenie na to jakie będzie nasze zdrowie w przyszłości czy teraźniejszości. Podczas odpytywań chłopaka oparła się o ławkę, na której wcześniej siedziała. Po oparciu była jego wzrostu. Przez chwilę zastanawiała się, czy są także inni medycy. W końcu powinni być. Może jacyś uczniowie się zgłoszą. Kto powiedział, ze muszą mieć umiejętności magiczne w leczeniu? Wcale nie muszą. Trzeba tylko trochę znać się na medycynie. Nie chodzi tutaj o całe encyklopedie zdrowotne ale jednak trzeba. Ona w przeciwieństwie do chłopaka nie miała żadnych pytań. Może to i lepiej. Przez chwilę przyglądała się chłopakowi. Mógł się poczuć nieswojo, gdyż jej wzrok stał się z ciepłego nagle zimny. Skąd ta zmiana? Sama nie wiedziała.
-Na jakie zajęcia najczęściej uczęszczasz?- w końcu powiedziała coś w formie pytania. Jednocześnie może to jej powiedzieć czymś się chłopaczyna interesuje. Zaraz, zaraz... Po co jej to? Zazwyczaj nie pyta z czyściutkiej ciekawości. Zawsze jest jakiś haczyk, jednak teraz, nawet ona nie wiedziała po cholerę się zapytała. No cóż, może odpowie kolejnym pytaniem, a może odpowie... Tak po prostu odpowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Lip 03, 2010 4:33 am

Wampir nie mówił tego jednak gdyż było to ważne dla rozmowy, po prostu przyzwyczaił się aby wypowiadać swoje myśli gdy były one informacją do osoby nieznajomej. Tak też i na kolejne zdania nie odpowiedział krótkim przytaknięciem, lecz całe zdanie ułożył. Lecz o tym później wróćmy do tego jak czas się snuł a wampir tylko delikatne ruchy wykonywał. Czasem delikatnie przesunął się w bok, nieraz jego spojrzenie skierowało się na prawo czy to lewo. Nie przyglądał się przez cały czas Archamelis, co nie mogło zostać źle odebrane, gdyż nie wydawało się aby wampir się gapił na medyka. Jednocześnie trudno by rzecz aby ją ignorował, gdyż kontakt wzrokowy zbyt długo trwał na takie osądy.
-Nie wiedząc ile lat już masz za sobą nie jestem wstanie osądzić czy też jest to okres dostatecznie długi aby nie zwracać się do ciebie oficjalnie. Po za tym nie o wiek mam tutaj wzgląd gdyż wygląd może być mylący. O wiele istotniejsza jest funkcja a w tej ja jestem tylko uczniem a ty pracownikiem szkoły. Lecz jeśli nie życzysz sobie takiego zwracania nie mam zamiaru nalegać i będę wypowiadał twe imię w postanowiony wcześniej sposób.
Tutaj przerwał na chwilę kierując przy tym swoje spojrzenie na niebo. na twarzy jego pojawił się delikatny uśmiech a on kontynuował ponownie swe oczy kierując na rozmówcę.
-Moje ciało nie jest jakoś specjalnie wartościowe, i niezbyt byłbym do niego przywiązany gdyby nie tyle lat, które już miałem okazję w nim spędzić. Może coś urwie mi rękę, temu zaprzeczyć nie mogę gdyż kapryśna jest fortuna i nieprzewidziane są losu sądy. Jednak dotąd udało mi się niczego nie utracić.
Oczywiście jeśli ktoś nie rozumie, iż wampir wiele już przeszedł nie tylko wojen i rewolucji lecz również zabójstw, niektórych w jego stronę wymierzonych, choć nieskutecznych przez przypadek głównie, to jego słowa mogą wydawać się śmieszne. Nie wolno zapominać, że szkolny medyk tejże wiedzy nie był posiadaczem a więc dość dziwnie mogła zareagować na jego słowa. Lecz nim ten zdążył zdać sobie z tego sprawy już kolejne słowa zostały przez usta demona wypowiedziane, Tym razem było to pytanie, na które należało odpowiedzieć. Przez chwilę namysłu uznał, że całą prawdę najlepiej będzie rzec.
-Jestem tutaj zbyt krótko by mieć swoje ulubione zajęcia, lecz chyba znam jedną osobę z tych, które tutaj uczą, jeśli się okaże, że to co słyszałem jest prawdą to nic dziwnego, iż właśnie ta lekcja będzie moją ulubioną, choć nie wiem czy na jakąkolwiek inną się zjawię.
Tutaj powiedział zbyt wiele, jednak zrobił minę, jak gdyby jego słowa niczym wyjątkowym nie były. Jego twarz nie zmieniła się, lecz czy to, że wyglądał na wesołego oznacza, że taki był? Jego nastrój był neutralny. Można by rzecz aurea mediocrita pomiędzy smutkiem a radością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Archamelis
Medyk
avatar

Posts : 33
Join date : 02/07/2010
Age : 19

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Lip 03, 2010 8:30 am

Wygląd może być mylący. Gdyby była złośliwa, odpowiedziała by po tym co rzekł, coś w stylu „Czyli, że wyglądam staro?”. Gdyby była jakoś specjalnie miła, z jej ust padłyby słowa podobne do „Aha, więc wyglądam młodziej niż wyglądam?”. Jednak na razie miała taki sam humor jak on. Neutralny, jednak była w tym nuta znudzenia i obojętności. Znudzenie pojawiło się z powodu prostego „ping-ponga”. On zadaje pytanie, ona odpowiada i vice versa. Z takiego powodu, że nie było żadnych wskazówek ciała, nie mogła odczytać co aktualnie czuje lub co myśli. No, może jemu także się nudziło, co okazywał jako przesuwanie się na bok. Jak ona kochała domyślać się co ktoś robi, dlaczego i po co.
-Wiesz, ten, który lubi przeprowadzać autopsje, zapewne z twojego ciała się ucieszył- powiedziała spokojnie, obojętnie i bez uśmiechu, jakby brała takie coś na poważnie. Tak naprawdę to był medyczny żart… Nie zbyt smaczny dla zwykłych ludzi, ale ją zawsze kiedyś śmieszył. Rasa za bardzo nie robiła jej różnicy. Kiedy usłyszała kolejną odpowiedź na zadane przez nią pytanie, o matko, nic nie zrobiła. Tylko leciutko uniosła głowę jakby była zaciekawiona, jednak to nie było to. Trochę była jego wypowiedź pokręcona, przez co Archamel musiała jeszcze raz w umyśle ją odtworzyć i dopiero wtedy zrozumiała. No bo jak za pierwszym razem można zrozumieć takie coś? Musi sobie znaleźć jakiś pokój. Nie musi być porządny, bo i tak resztę czasu spędza poza nim. Zapewne będzie jedynie tam spać, albo przebywać kiedy nie ma z kim porozmawiać. Zawiał malutki wiatr, przez co jej włosy oczywiście musiały jeszcze bardziej się pokudłaczyć. Nawet przy takim wietrze u niej się unosiły. Były naprawdę lekkie, niczym nitki. Chociaż… Może nie myła ich tydzień temu, ale trochę minęło. Z resztą, niech nie narzeka, dobrze, że jej się nie przetłuszczają. Musi poznać innych nauczycieli, bo w końcu przyda jej się to. Przecież, nie będzie mówić do nich jak uczniowie "Proszę Pani", lepiej znać imiona.



// Sory, że mało ale Kuroshitsuji 2 @_________@
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Lip 03, 2010 9:59 am

Wampir mówiąc, iż sam wygląd może pomylić miał raczej na myśli osoby jemu podobne a raczej wszelkie te istoty, które są wstanie żyć wiecznie. Dlatego też Arch nie powinna odbierać tego w ten sposób w jaki to uczyniła, gdyż prawidłowo byłoby odnieść to do ogółu a nie konkretnego przypadku. Co prawda mogło to brzmieć jakby mówił tylko o niej, lecz przecież i jego wiek ma tutaj znaczenie. Nie zapominajmy, że niewiele jest osób starszych niż on ale tego rozmówca wampira nie wie. Lecz ten ze spokojem słuchał tego co mówiła Arch, choć nie był wstanie pojąć czy aby na pewno jej słowa są na miejscu. On nie czuł się urażony, ale czy wystraszony uczeń nie zacząłby przez to jej unikać? On jednak minął ją szybkim krokiem i usiadł na krawędzi fontanny uśmiechając się przy tym szerze i co dziwne szczerze, choć tego akurat pewnym być nie można nigdy.
-Może by się ucieszył, jednak na razie tego sprawdzać nie mam zamiaru, choć hmmm nigdy tego nie sprawdzę zgadza się?
Bo jeśli już umrze to nie będzie wstanie dowiedzieć się jak na to ktokolwiek zareagował. Oczywiście mógł tutaj mówić o jakimś życiu po śmierci, jednak czy wtedy na pewno miałby okazję obserwować ten świat? Zbyt wiele było niewiadomych by opierać na nich swój osąd i uznać tą rzecz za możliwą. Jeśli zaś chodzi o sam żarty to jak już wspominałem niezbyt rozbawił wampira, choć sama możliwość zajęcia miejsca na fontannie była dla niego niezwykle przyjemną i wesołą rzeczą. Nie rozumiał również dlaczego w żaden sposób nie skomentowała ona jego odpowiedzi. Co prawda nie była to jasne zdanie, takie jak zazwyczaj wypowiadają uczniowie, lecz i on nie był zwykłym uczniem, który co dzień siedzi przed książkami aby zdobyć nową wiedzę a i tak niczego naprawdę nie potrafi. On w sumie nie umiał zbyt wiele więcej ale przez swój wiek nie miał już chęci do zdobywania wiedzy, choć i tak ciągle nowe wiadomości były wprowadzane do jego głowy. Teraz należy zapytać dlaczego nie nudził się on podczas takiej rozmowy. Nie należy zapominać, iż traktował całe przybycie do szkoły nie jako obowiązek lecz zabawę a możliwość dowiedzenia się czegoś była niezwykle przyjemna dla kogoś takiego jak on. Aby nie przedłużać, gdyż pisanie nowego posta jest po prostu niepotrzebne w tym wypadku białowłosy po prostu robi ZT i tyle.



Ostatnio zmieniony przez Tyk dnia Nie Lip 04, 2010 3:05 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Archamelis
Medyk
avatar

Posts : 33
Join date : 02/07/2010
Age : 19

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lip 04, 2010 2:47 am

Może i przestałby jej unikać, ale jak na razie to jest jedyną z najlepszą umiejętnością leczącą. Może inni także mają, ale za nic w świecie nie zrekonstruują tkanek, czy mięśni. A ona nawet nie potrzebuje DNA.
-Znaczy wieeesz… Są różne sposoby- powiedziała i o mało co nie wyszczerzyła się jak psychopatka. Jedyne co to pojawił się lekki uśmieszek. Co miała na myśli? Niech się wampirek domyśla. Co może być na tyle potężne, że umie wywlec z ciała duszę, a później ponownie ją przywrócić. No i w tym momencie każdy uczeń udawałby, że patrzy na zegarek i wrzasnąłby coś w stylu „O matko, jak późno, czy to nie czas aby wrócić do pokoju? No to do widzenia”. Na razie nie mówiła, o jakie sposoby jej chodzi. Jak będzie ciekawy, to się zapyta. Proste. Ona ciągle poszerzała swoją wiedzę w różnych dziedzinach. Czemu ograniczać się tylko do rzeczywistej medycyny, skoro można także dowiedzieć się rzeczy z zaświatów? W końcu ona była jednym z takich wybryków… Z resztą jej rozmówca też. Powróciła do stania, bez podpierania się. Chłopaczek już przynudzał. Widać, że nie był tu tyle lat ile mówi, że żyje. W końcu jaki dzieciak by mówił tak poważnym językiem. No ale możne nagle zrobi coś niespodziewanego. Jeszcze z nim trochę zostanie i sobie pójdzie. Kończyły się już jej powoli tematy. No i właśnie przypomniało jej się, że musi coś ważnego zrobić. Ah… Żeby ona tylko miała zegarek, to by się dowiedziała, która jest godzina. Nawet nie wzięła telefonu. Pewnie zostawiła w pokoju, jak ją znać. Westchnęła cicho.
-No to ja chyba będę się zbierać...- powiedziała spokojnie poszerzając swój uśmiech. Po chwili ruszyła w stronę szkoły. Czyżby tam miała jakąś sprawę do załatwienia? Być może. Zniknęła pomiędzy alejami drzew i ławek.

z/t

// Totalny brak weny twórczej, plus pracuję w photoshopie, nie zabijaj :C
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kurogane
Z-ca Lidera Drynerów
avatar

Posts : 47
Join date : 06/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne: Zajęcia Nocne
Rasa : Demon

PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lip 08, 2010 6:48 am

Był ładny ciepły dzień. Woda w fontannie pluskała sobie spokojnie do puki nie zjawił się tu Kurogane ! Ubrany był w soje ulubione ciuchy , czyli czarna kurtkę i granatowe , wygodne spodnie. Siadł przy fontannie i po chwili zastanowienia Kuro wstał i wszedł na bok ściankę fontanny. Patrzał się na aniołki które lały wodę i po chwili zaczęły go denerwować...
-"Głupie figurki..." powiedział do siebie dość agresywnym głosem...
Po kilku sekundach Kuro rzucił się jak głupi na natrysk fontanny... Złapał się go rękoma i nie wpadł do wody.Był mokry ale to mu nie wystarczało by zejść... podciągną się i stał na otworach z których leciała woda.
-"wuhu...wysoko.." rzek chwiejąc się
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Airis
Nauczyciel Samoobrony
avatar

Posts : 8
Join date : 02/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lip 08, 2010 6:55 am

Wlokła się tak ścieżką, oglądając wszystko wokoło. Ludzi, drzewa, niebo... Nikt nie był w stanie przykuć jej uwagi. Być może dlatego, że nikt jej nie znał, ani ona nie znała nikogo, no prawie nikogo nie licząc Raisena. Spacerowała sobie, podziwiając piękno natury, którą dopiero zauważyła. A przecież już tak dużo lat żyje na tym zaśmieconym świecie i nic podobnego nie zauważyła. Czemu? Chyba za bardzo była przerażona i zamyślona w swojej osobowości, żeby zauważyć taką rzecz, którą połowa ludzi w ogóle nie dostrzega, a inni cenią ją sobie nade wszystko. Całe jej życie było pokręcone jak długa, zwinięta taśma filmu, która była uwięziona w ciemnym pudełku i dopiero teraz zobaczyła co dzieje się w życiu. Airis, chodząc tak po całym parku, znalazła miejsce, w którym mogłaby przycupnąć . Usiadła zarzucając sobie torbę na ramię. Dostrzegła coś, co ją zainteresowało. Płynąca i wylatująca z szczelin woda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lip 08, 2010 7:06 am

Kokujin przybył tutaj jak większość. Zwykłym spacerem. Ubrany w czarny garnitur Vice Dyrektor na początku nie dostrzegł gościa stojącego na fontannie, ponieważ chodził sobie z dala od niej. Delikatny wietrzyk poruszał włosami Koku.
-Ahh... Cisza i spokój...
Tak tego mu brakowało, a nie ciągłych krzyków typu "Nie zabijaj mnie! PROSZĘ!". Jeszcze spokojny i niczego nieświadomy spojrzał w stronę fontanny. Coś dziwnego? Posąg z daleka wydawał się tak jakby "większy". Nie mógł dostrzec to tam się dzieje z powodu promieni słońca wchodzących do jego oczu. Podszedł bliżej i co ujrzał? Ucznia... Co gorsza brata... Dobrze, że na razie nikt nie wie, że to jego brat. "Co on odpierdala" pomyślał "Vice Dyrcio". Dla Koku wysokość to nic nadzwyczajnego, bo przecież często lata. Stanął przed fontanną.
-Hej ty!
Krzyknął w stronę Kuro.
Powrót do góry Go down
Kurogane
Z-ca Lidera Drynerów
avatar

Posts : 47
Join date : 06/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne: Zajęcia Nocne
Rasa : Demon

PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lip 08, 2010 7:15 am

Kuro stał na fontannie , lekki wietrzyk trząsł nim to w lewo , to w prawo. Ujrzał jakąś kobietę. Poczuł się dość dziwnie, chciał już zejść kiedy nagle usłyszał głos brata. Kurogane spojrzał się na niego.
-"Hej Koku..." powiedział w stronę brata
Kurogane już chciał schodzić lecz poślizgnął się i spadł do fontanny.
-"Aaa ! ..." krzyknął tylko przy spadaniu
Fontanna była na tyle głęboka że zakrywała leżącego Kuro. Po kilku sekundach spod tafli wody wyszła głowa chłopca.
-"Kurde...to bolało... płytko tu jest...mmm ale jaka cieplutka woda..." mruczał pod nosem
Wyszedł z fontanny i stał patrząc się wkurzonym wzrokiem na brata... woda bez przerwy z niego ściekała...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Airis
Nauczyciel Samoobrony
avatar

Posts : 8
Join date : 02/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lip 08, 2010 7:23 am

Jakie ogromne było jej zdziwienie, kiedy podeszła do fontanny. Ujrzała tam chłopaka z którego z ciekała woda, ironio nie mają pokoi by się wykąpać tyko w publicznym miejscu się kąpać. Krople wody leciały wprost na nią.Poczuła się niesamowicie, jakby od lat nie widziała i nie czuła czegoś chłodnego.Spryskana zimną wodą, podbiegła do kilku drzew i usiadła na jednym pniu, tworząc sobie idealne miejsce obserwacyjne. Po chwili wróciła na ziemię, rozejrzała się by zapamiętać to miejsce. Po chwili przeszła fontannę na około i siadając na czarnym marmurze założyła nogę na nogę i jeszcze raz wszystkiemu się przyjrzała. Ułożyła sobie włosy.
-Muszę w końcu wprowadzić w życie jakąś odnowę. - mruknęła, co raz to patrząc na swoje bezlitosne włosy, który za nic nie chciały się poprawić. Wiatr szarpał jej włosy i lekko otulał chłodną twarz. Zmrużyła oczy przyglądając się fontannie, która oczywiście nadal ją zachwycała. Swój wzrok przeniosła na kamienne chodniki, w myślach oceniając ich jakość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lip 08, 2010 7:33 am

Gościu chodzi sobie po fontannie a ona mu na to bezczelnie pozwala? No dobra, Kokujin porozmawia sobie z nią potem ale teraz musiał odstawić jakąś scenkę. Spojrzał na chłopaka.
-Co ty sobie wyobrażasz? Niszczyć szkolną własność! I dla ciebie... Pan Hachirobei!
Mrugnął do chłopaka jednym okiem. Złapał Kuro za fraki, lecz nie miało to celu karcenia go. Chodziło tu, by stworzyć scenkę, która zmyli osóbkę siedzącą nieopodal ich. Tak naprawdę za pomocą ognia podgrzał swoje ręce jak tak, żeby cała woda odparowała z Kuro.
-Idziemy do mojego gabinetu...
Poszedł mając nadzieję, że brat pójdzie za nim.
Powrót do góry Go down
Kurogane
Z-ca Lidera Drynerów
avatar

Posts : 47
Join date : 06/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne: Zajęcia Nocne
Rasa : Demon

PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lip 08, 2010 7:42 am

Przemoczony Kurogane był zdziwiony zachowaniem brata. "Pan Hachi" ? Coś mu tu nie pasowało. Zachowywał się jak nigdy. Może nie poznał swojego brata.Kurogane rozmyślał nad tym kilka sekund po czym Kokujin posłał mu oczko. Młody Hachiro był już świadom planu brata. Ciepło weszło miedzy włókna ,ubrań Kuro i je szybko osuszało.
-"Tak jest Panie Hacirobei..." powiedział smutnawym głosem
Czuł że brat ma do niego jakąś sprawę wiec musiał z nim iść , szczególnie że jego ubranie w magiczny sposób zrobiło się suche co mogło wydać się dziwne przypadkowym gapowiczką.
-"No to już..." szepnął do brata
Kuro szedł za bratem w stronę akademiku,
z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jasmine

avatar

Posts : 7
Join date : 03/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Lip 09, 2010 1:37 pm

http://c.d. z sali muzycznej

Gdy Białowłosy stanął przed nią i zaczął wyliczać coś na palcach dokładnie przed jej oczyma, na jej twarzy gościło niemałe zaskoczenie. Bądź co bądź w pierwszej chwili taka reakcja z jej strony była dość przewidywalną rzeczą, gdyż Wampir wcześniej nie wyjawił jej powodu owego wyliczania i wprawił Jas w stan niewiedzy, która potęgowała się z każdą kolejną wypowiadaną przez Niego liczbą. Niby takie nieistotne cyfry, a jakie zaciekawienie mogą wzbudzić w jej długowiecznej osobie. Gdy ten w końcu wyjawił jej powód owego wyliczania, była trochę speszona. Wydawało jej się, iż swoimi słowami uraziła jego osobę, choć niechcący. Ten wyraz jednak nie pozostał na jej twarzy zbyt długo, bo Agaś ją przytulił. Ta czynność w tym momencie ją pocieszyła i pokazała, iż jej Brat raczej się na nią nie gniewa. Jej zmiana nastroju z tego smutnawego na ten weselszy, wybuchła ze zdwojoną siłą tylko z powodu znanego sobie. Bez wątpienia była to naturalna radość, nie jakaś wymuszona. Jasmine nie lubiła kłamać i nie lubiła kiedy ktoś ją okłamywał. Nawet w tak błahych uczuciach była całkiem szczera bo jej twarz nie pozwalała na inną możliwość. Jej samopoczucie i uczucia bez względu na wszystko zawsze malowały się na jej dziecinnej twarzy.
-Jeżeli jednak wśród uczniów znajdzie się ktoś, kto nie będzie darzył mnie zbytnią sympatią będę musiała się nim przejmować i zwracać na niego uwagę. Muszę wszystkich w szkole traktować równo, choćby nie wiem co. - wtrąciła swoje ale, zanim to jeszcze przyśpieszyła.
Gdy wyszła na Dziedziniec o mało jej nie zatkało. Widocznie Białowłosy znów nie miał co robić w domu i zaczął wymyślać, jak to ją znów przewieźć. Tego typu akcje zdarzały się często i bądź co bądź zdążyła się do takiego porywania przyzwyczaić jednak środki lokomocji które wymyślił Wampir zawsze ją zaskakiwały. W głowie się jej nie mieściło, co ten jeszcze na dzisiaj zdążył wymyślić. Jednakże prawdopodobnie dowie się niedługo.
-Nigdy nie przestaniesz mnie zadziwiać, mój Ty wariacie.- stwierdziła czule i skorzystała z pomocy którą jej zaoferował. Samodzielne wchodzenie po takich schodkach mogłoby się dla niej źle skończyć bo z taką możliwością ruchów rękami to by sobie nie poradziła przy łapaniu równowagi czy na przykład amortyzowaniu upadku, w najgorszym scenariuszu. Jednak odsuńmy je na bok, ponieważ Jasmine szczęśliwie udało się wejść na bryczkę, choć wysoka ona nie była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Lip 09, 2010 2:05 pm

Gdy tylko pierwszy, podstawowy i najważniejszy z celów został wykonany. Jasmine znalazła się bezpieczna w bryczce, to wampir mógł przystąpić do czegoś mniej ważnego, czyli umieszczeniu tam siebie. Wszedł bez problemu omijając całkowicie schodki. Przecież nie były one aż tak niezbędne, lecz teraz pozostało pytanie jak je schować, skoro oni są na górze. Kiedyś robiła to służba, lecz dziś dzięki pewnemu postępowi wystarczyło naciśnięcie guziczka co uczynił woźnica, bo przecież sami sterować nie będą. Nie, oni muszą mieć czas dla siebie a nie przejmować się drogą. Jakie to oczywiste czyż nie? Drzwi wampir zamknął dość szybko z chwilą gdy wsiadał, więc pozostało mu tylko zająć miejsce aby kierujący ruszył. Nie potrzebne były słowa, wszystko było już wyjaśnione, a plan ułożony. To nie tak, iż wampir się nudził podczas swojego przesiadywania w domu. Te wymyślne elementy ich zabaw były po prostu efektem wielkiej radości wywołanej każdym spotkaniem ze swą siostrą. Zawsze nie mógł przestać o niej myśleć, gdy tylko postanawiał coś zrobić. Zawsze całymi dniami mimowolnie chodził i rozmyślał jakby tu ją powitać. Z tych myśli rodzi się czyn, bo przecież czy byłby powód aby nie czynić czegoś dla persony ważniejszej niż skarby wszystkich narodów w jeden połączone. Na jego twarzy pojawił się uśmiech szeroki i wesoły, lecz również tajemniczy. Wyrazem tego ostatniego można nazwać również spojrzenie Agasharra, który miał dość dziwny plan, którego przyczynę opiszę później.
-Mówiłaś, że jeśli będzie taki, który nie obdarzy cię szacunkiem to będziesz musiała go traktować jak innych. Nie jest to prawdą, jeśli on ciebie nie szanuje i ty jego nie możesz. W końcu nie powinno się odpłacać zaufaniem na nieufność nie sądzisz? Mimo to nie powinniśmy o tym rozmawiać bo mamy odmienne zdania, a nie jest to na tyle istotne by ryzykować kłótnię... - Tutaj przerwał i spojrzał na nią jakby zdziwionymi oczyma. - Czy to możliwe między nami? - Po tych słowach położył główkę na jej ramieniu oraz wziął w swoją dłoń kilka płatków róż i wypuścił je na wysokości czoło Jasmine aby ta mogła ujrzeć jak te spadają na jej ubranie oraz uwięzione dłonie. Na początku jechali wolno i cały czas tak właśnie miało być, przecież głupstwem było mierzyć czas gdy ma się go tak wiele. Dlatego Rosarium niebawem odsunął się od swojej siostry i oznajmił jej co jako pierwsze będą mieli okazję zwiedzić.
- Zacznijmy więc od tortur twoje porwanie, jako karę za stawianie oporu zostajesz zmuszona do zjedzenia dużych lodów czekoladowych ot co.
Po tym zaśmiał się cicho, gdyż nie można zaprzeczyć, że za taką karę chętnie by zabił, byleby móc zostać skazany. Wiedział również, że i jego siostra nie będzie tym urażona ani też sprzeciwu żadnego nie wypowie a przynajmniej tak myślał. Przecież Jasminek lubił lody czekoladowe tak samo jak Agasharr. Całą wypowiedź nazwanie tego nie byłoby poprawnym, lecz drugą część wypowiedział już na ucho, aby nie tracić pozorów porwania.
- Mogę cię nakarmić tym pysznym zimnym posiłkiem, który przyjdzie nam zjeść?
Teraz czas na wyjaśnienie krótkie, gdyż dłużej o tym później, dlaczego zadał takie pytanie. Lubił być potrzebny dla tej jednej osoby, gdyby ta tylko tego chciała to chętnie posprzątałby za nią pokój, a przecież tego nienawidził. Ogólnie to zachowuje się nieco jak małe dziecko, gdyż nie wolno zapominać, że od tego okresu wampiry się znają i tak już im zostało ot xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jasmine

avatar

Posts : 7
Join date : 03/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Lip 13, 2010 6:10 am

-Nasze zdania rzadko się różnią, jednak to już nie pierwsza sytuacja gdy się nie zgadzamy, prawda? A nie mówię tutaj o zaufaniu tylko o traktowaniu na przykład na lekcjach. Widać nie zrozumieliśmy się do końca.- stwierdziła, uśmiechając się kącikiem ust. Gdy ten położył głowę na jej ramieniu, miała ochotę Go zwyczajnie pogłaskać po Jego białej czuprynie jednakże przeszkodziły jej w tym kajdanki na które zdążyły już spaść płatki róż. W obecnym momencie miała ochotę je dosłownie rozerwać, jednak po krótkim namyśle powstrzymała się od tego czynu i postanowiła zaczekać na dalszy ciąg ich "wycieczki". W końcu nie chciała aby się Braciszek o coś obraził a na razie nie przeszkadzały aż tak bardzo. Gdy usłyszała o swojej pierwszej "torturze", jeżeli tak to oczywiście można nazwać mimowolnie się roześmiała.
-Uważam to za bardzo brutalną karę, Agasharze.- żarty żartami ale Jas taką torturę mogłaby przechodzić całymi dniami. Gdy była młodsza to cały czas wcinała takie lody w czasem o wiele za dużych ilościach. I jej brat dobrze o tym wiedział, choć sam także uwielbiał takie lody.
-Zgodzę się na to pod warunkiem, iż Ty także zjesz sobie co nieco.- uśmiechnęła się przy tym zawadiacko i wtuliła się w Braciszka, bez większego powodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rin
Uczeń
avatar

Posts : 35
Join date : 12/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lip 15, 2010 9:47 am

(Jas i Tyk jakoś dawno nie wchodzą, wiec może załóżmy że ich tu już nie ma.)

Rin przybłąkała się na dziedziniec. Szumiało jej jeszcze w głowie od tej imprezy, na której tak dobrze się bawiła. Usiadła na jednej z ławek i zaczęła zmieniać wygląd, ot tak. Miała teraz czerwone włosy i oczy oraz trochę grubszą (ale nie za dużo!), wysportowaną sylwetkę. Wyglądała wreszcie jak normalna 17-latka. Przeszkadzał jej wyłącznie kolor paznokci. Uch, teraz najchętniej zdrapałaby ten lakier, ale później źle by to wyglądało. Westchnęła tylko i oparła ręce na kolanach, a na nich głowę. Jeszcze lekko było czuć od niej koniak. E tam, zaraz się ulotni. No, chyba że jakiś nauczyciel tu przyjdzie i ją przyłapie, wtedy będzie niedobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rin
Uczeń
avatar

Posts : 35
Join date : 12/07/2010

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa :

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Lip 16, 2010 6:57 am

Rin siedziała tu już zdecydowanie za długo. Znudzona, wstała i ruszyła wolnym krokiem w stronę miasta. Postanowiła pochodzić sobie trochę po sklepach. Może akurat kupi sobie coś ładnego. Ewentualnie ukradnie. A może jeszcze spotka kogoś ciekawego...

[z tematu]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tyk

avatar

Posts : 56
Join date : 01/07/2010
Age : 25
Location : Korona Królestwa Polskiego

Karta Postaci
Zajęcia Szkolne:
Rasa : Wampir

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lip 26, 2010 4:16 pm

Wampir słyszał jak końskie kopyta uderzają o kamienie, z których chodnik był zrobiony, był to jedyne odgłos gdy myślał co odpowiedzieć Jasmine najukochańszej na ich rozbieżność zdań. Kłócić się nie chciał z personą, której życie ponad swoim stawiał. Na dodatek nie można zaprzeczyć, iż po prostu nie chciał psuć sobie ani jej przyjemnej zabawy w dość makabrycznej oprawie.
-Owszem zdania nasze się różnią niemało, lecz nie wolno nam zapomnieć o sytuacji jaka kłótnię otacza. To są twoi uczniowie a ty nauczycielski tytuł ze sobą nosisz. Ja jako brat twój oraz uczeń głosu tu mieć nie mogę, przecież to ty tylko decydować jesteś wstanie jak postępować chcesz. Moje wyjście nawet gdyby w sposób cudowny lepszym było to postępowanie wraz z nim nie byłoby tobie miłe. Tak więc twoje zdanie tu najważniejsze, a temat skończony skoro jego jedyna funkcja, czyli poznanie zdania twojego została zakończona... - Przerwał na chwilę, po czym już mniej normalnym tonem, bardziej jakby to prośba była spytał: "dobrze?" Nie chciał już tego ciągnąć ale musiał zaznaczyć, iż w pełni zgadza się z jej postępowaniem prawda? Siedział z dłonią opartą o jej przedramię lekko tylko palcami odczuwają jej skórę bądź bluzkę. Trochę zły był na siebie za te kajdanki, bo chciałby aby ta go przytuliła, lecz z drugiej strony zabawa musi trwać i nie mógł teraz rezygnować. Jechali wciąż a on kontynuował rozmowę.
- Siostrzyczko, wolisz jeść lody łyżeczką czy w bardziej tradycyjny sposób lizać je? Bo smak zgaduje, że zapewne czekoladowe prawda? Choć może masz wizję loda, który najbardziej cię przeraża i na tortury chętnie byś go wybrała.
Łatwo było się domyślić, iż chodziło mu oczywiście o wymarzony lód dla Jasmine. Skąd ta mogła się domyślić prawdy? Po za faktem, iż znała tego wampira od tylu lat i doskonale to zaprzeczać, iż jego mimika i spojrzenie wskazywały na prawdziwy sens. Uśmiech jego nie katowskim należy mianować, gdyż zbyt szczery i przyjemny. Taki, który wyklucza wszelką krzywdę, która komukolwiek dziać by się mogła. Jego druga dłoń, ta, która w wypadku normalnej jazdy byłaby bliżej białowłosej wampirzycy nieco dalej niż wcześniejsza się znajdowała. Rosarium trzymał ją na kwiatach tuż przed Jasmine. Do uszu jego dotarł dźwięk nieco inny niż uprzednio. Konie najpierw z drogi kamiennej zjechały na piaszczystą, w ślad za nimi i wóz ruszył. i dzięki temu o wiele przyjemniejsza podróż się stała. Dlaczego? Gdyż bryczka ta mimo nowoczesnych zastosowań na nierównych kamieniach czasem potrafiła zatrząść, nie było to niczym na co wampiry zwracałyby uwagę, lecz milej się zrobiło gdy koła równo po ziemi ubitej sunęły. W oddali widać było sklepik z lodami, do którego wampir się miał zamiar udać. Stał on blisko obszaru chronionego więc był miejscem z wyjątkowo dużą ofertą ze względu na turystykę. Po za tym dzięki temu Jasmine mogła również zrozumieć gdzie się udają, gdyż najpewniej w parku narodowym przetrzymywać ją będzie lub czymś podobnym, bo nie wiem jak w tym kraju obszary takie się nazywają, tym bardziej, że jest to przyroda regionalna i na cały kraj nie ma znaczenia. Może przez stosunkowo mały zasięg? Jednak Rosarium gdy tylko uzyskał odpowiedź postanowił, że dalszą drogę przejedzie z oczyma zamkniętymi i ta blisko skóry Jasmine, że gdyby nie wiedza jaką wampirzyca posiada oraz zaufanie do Agasharra to zapewne by pomyślała, iż ten w jej szyje wgryźć się ma zamiar. Po prostu położył się na jej ramieniu. Jednocześnie oczywiście włosy jego dotknęły o wiele milszych na głowie siostry białowłosego. Wymieszały się one przez podobieństwo barwy. Ten jednak wypowiedział jeszcze jedno słowo nim do lodziarni dotarli.
-Tęskniłem wiesz... za kare, że nie było cię przy mnie cię porywam
Po tym zaśmiał się cicho i wstał, a raczej do pozycji siedzącej powrócił i na widoczny sklep jakby o jeden krok oddalony swoje spojrzenie skierował. Oczywiście był to żart, gdyż nie tylko karać je za nic nie chciał, lecz to po prostu przez zbyt dużo zajęć zarówno Agasia jak i Jasminka się zobaczyć nie mogli. Oczywiście Siostrze nie trudno było się domyślić, iż na poważnie brać tego nie powinna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fontanna   

Powrót do góry Go down
 
Fontanna
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Chuusei Academic :: Tereny Chuusei Academic :: Dziedziniec-
Skocz do: